Mimo trwających konfliktów w różnych częściach świata, w ciągu ostatnich dni najintensywniej przyglądamy się wydarzeniom w południowej Azji, w państwie Mjanma. Tamtejszy konflikt doprowadził do odłączenia obywateli od informacji, a m.in. od Facebooka.

Już od tygodnia w Mjanmie nie ma dostępu do Facebooka, a także powiązanego z nim Messengera. Ograniczono dostęp również do Instagrama czy WhatsAppa.

Z pierwszym dniem lutego na portalu TVN24.pl pojawiła się informacja, iż armia ogłosiła stan wyjątkowy oraz przejęcie na okres roku władzy Mjanmie. Liderka rządzącej w Mjanmie Aung San Suu Kyi Narodowej Ligi dla Demokracji została aresztowana. Co więcej zatrzymano również innych czołowych polityków NLD.

„Działania, które podejmuje armia, mają na celu przywrócenie w kraju dyktatury” – czytaliśmy w oświadczeniu opublikowanym na profilu liderki NLD w mediach społecznościowych.

ZOBACZ!  WHO o szczepieniach. Organizacja alarmuje: "to nie wystarczy"

Mjanma: protesty na ulicach

Jak donoszą dziennikarze Gazety Wyborczej sam Facebook był po części źródłem sporo pomiędzy obywatelami a władzą. To właśnie z portalu obywatele Mjanmy dowiedzieli się o czwartkowym proteście w mieście Mandalay. Dwudziestu ośmiu śmiałków wyszło na ulicę, po raz pierwszy od poniedziałkowego puczu.

„Z hasłem „Protest Narodu przeciwko zamachowi wojskowemu” stanęli przed wejściem do Uniwersytetu Medycznego. „Wypuśćcie naszych aresztowanych przywódców” – wołali demonstranci” – tłumaczy dziennikarz GW.

Reporterzy agencji Reuters powołują się na niezależnych świadków. Cały protest szybko rozpędzono, zaś 3 uczestników zatrzymano.

ZOBACZ!  Były reprezentant mówi o konflikcie w kadrze. Selekcjoner powinien zrezygnować z Lewandowskiego?

źródło: TVN24.pl, GW, KiKŚ