Chciałam go przytulić, lecz był już zimny

2
2523

Niezgłoszenie policji ciężkiego pobicia, bardzo utrudniło śledztwo. Pobity, wiedząc że napastnik jest zawodowym bokserem, nie chciał zablokować mu kariery na ringu. A może po prostu bał się zemsty. Po trzech tygodniach zmarł w tajemniczych okolicznościach. Lekarz pogotowia, wypisując akt zgonu, nie miał wątpliwości, że przyczyną śmierci jest pobicie. Wyniki sekcji zwłok nie były już takie jednoznaczne. Wdowa z dwójką dzieci rozpoczęła walkę o sprawiedliwość.

Lubin to małe, spokojne miasto w województwie dolnośląskim, jakich wiele w Polsce. To tutaj wydarzyła się tragedia, która zmieniła życie rodziny państwa Ochapów w koszmar.

W sobotę, 4 października 2015 roku zaplanowali oni wyjście do pubu ze znajomymi. Krystian Ochap umówił się ze swoim szwagrem i jego żoną w lokalu „Seta i Galareta”, w centrum miasta. Jego żona Beata miała dołączyć do nich po pracy. Jednak tego dnia nie czuła się najlepiej, brało ją jakieś przeziębienie i zmieniła plany. Po zamknięciu pizzerii postanowiła pójść do domu, wziąć gorącą kąpiel, zażyć lekarstwa, położyć się spać. Niestety relaks w wannie przerwał dźwięk telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się numer telefonu siostry. Paniom nie udało się porozmawiać. Beata tylko usłyszała jakieś krzyki, awanturę oraz spanikowany głos siostry. Nie zwlekając, szybko się ubrała i razem ze swoimi siostrzeńcami pobiegła do pubu. Gdy tam dotarła, na ulicy przed lokalem było pusto. Czekała na nią tylko siostra. Kobieta była cała roztrzęsiona i zapłakana. Po chwili zaczęła streszczać wydarzenia, które rozegrały się niedawno.

Masakra sobotniej nocy

– Kiedy wychodziliśmy z lokalu, mojego męża i twojego złapało kilku facetów ubranych na czarno. Był z nimi również bokser, który stał tu na bramce. Krystiana złapali, położyli na ziemi i zaczęli kopać po głowie. Nie był w stanie się bronić, może stracił przytomność. Bandyci mogli go katować bezkarnie. Mojego męża też powalili na ziemię i kazali mu się zamknąć. Nie mógł pomóc szwagrowi. Mnie natomiast trzymały jakieś dziewczyny. Znam je z widzenia, muszą mieszkać niedaleko mnie, może nawet na moim osiedlu. Trzymały mnie, żebym nie mogła wezwać pomocy. Nie pozwoliły zadzwonić po policję i pogotowie.

08.02.2016 Lubin Krystian Ochap zmarl po pobiciu pod pubem Beata Ochap zostala sama z dwojka dzieci po jej zazaleniu prokuratura wznowila sledztwo w sparwie pobicia n/z pub pod ktorym doszlo do pobicia fot Przemyslaw Graf
Krystian Ochap zmarł po pobiciu pod tym pubem fot Przemysław Graf

Krystian powoli dochodził do siebie po brutalnej napaści, odzyskiwał świadomość.

– Miał kłopoty z oczami, rozjeżdżały mu się. Patrzył na mnie, ale nie mógł skupić wzroku – wspomina pani Beata.

– Nie wzywaj policji! Pobił mnie zawodowy bokser. Nie chcę by miał problemy. Jak przyjedzie policja, to nie będzie mógł już boksować na ringu – tłumaczył mi mąż.

– Zawiozłam Krystiana do szpitala. Odpuściłam bandytom, to był mój błąd. Mąż mnie przekonał, bo powiedział, że ci bandyci mogą jeszcze się na nas zemścić – opowiada zapłakana.

W izbie przyjęć wykonano badania. Prześwietlono głowę za pomocą tomografu.

– Stwierdzili lekkie wstrząśnienie mózgu oraz oczopląs. Mąż miał mnóstwo krwiaków na głowie, oraz rozciętą wargę  – dopowiada małżonka – Lekarze chcieli zostawić go na obserwacji, lecz wyniki badań były pomyślne, i Krystian postanowił wracać do domu.

Kolejne trzy tygodnie po pobiciu mijały w miarę spokojnie. Jednak to były tylko pozory, jak się później dowiedziała małżonka Krystiana.

–  Mój mąż to był twardziel. Nie lubił się uskarżać. Nie chorował. Pracował ciężko na budowie, a po pracy uwielbiał grać w piłkę nożną w amatorskim klubie. Jednak kolegom w pracy uskarżał się na bóle głowy, a w domu nie dawał nic po sobie poznać.

Po trzech tygodniach od wyjścia do pubu, historia powróciła. Krystian już od rana nie czuł się dobrze. Zanim wyszedł do pracy, łyknął kilka tabletek przeciwbólowych. Jednak pastylki nie zadziałały i wspólnik wysłał go do domu.

08.02.2016 Lubin Krystian Ochap zmarl po pobiciu pod pubem Beata Ochap zostala sama z dwojka dzieci po jej zazaleniu prokuratura wznowila sledztwo w sparwie pobicia n/z Krystian Ochap z czasow szkolnych fot Przemyslaw Graf
Krystian Ochap zmarł po pobiciu pod pubem

– Mąż koło godziny 22 kazał córkom wyłączyć telewizor i zagonił je do spania. Kiedy wróciłam do domu po zamknięciu pizzerii około  23., znalazłam męża leżącego w piżamie, w pościeli. Spał w swojej ulubionej pozycji. Poszłam do łazienki i po chwili również położyłam się koło niego. Chciałam go przytulić i pocałować na dobranoc, tak jak zwykle. Jednak Krystian był zimny, sprawdziłam oddech, lecz go nie wyczułam. Zaczęłam krzyczeć. Przeraziłam się, że mąż nie żyje  – wspomina ten koszmarny wieczór kobieta.

Zadzwoniono na pogotowie po karetkę. Lekarz prowadził reanimację, aby po chwili stwierdzić zgon. „Śmierć nastąpiła prawdopodobnie na skutek urazu mózgowo-czaszkowego, który był wynikiem niedawnego pobicia” – odnotował w akcie zgonu lekarz pogotowia.

Znikające zdjęcia

Zrozpaczona kobieta dopiero po śmierci małżonka powiadomiła policję o pobiciu. Krystian miał bardzo rozległe ślady wylewu krwi, jednak sekcja zwłok nie była jednoznaczna. Lekarz, który ją przeprowadzał, nie mógł wskazać przyczyny śmierci, postanowił zlecić dodatkowe badania histopatologiczne. Z rozmowy z panią Beatą dowiedziałem się również, że tych badań jednak nie przeprowadzono.

Boksera Piotra M. prokurator przesłuchał i wypuścił, ponieważ zatrzymany nic nie widział i nic nie słyszał. Przyznał się tylko, że pracuje w pubie „Seta i Galareta”. Beata Ochap zdaje sobie doskonale sprawę, że męża i ojca ich dzieci nikt jej nie zwróci, ale chciałaby, aby winni zostali ukarani za swoje bandyckie zachowanie.

Po kilku miesiącach prokuratura w Lubinie sprawę umorzyła. Podstawą do tego była opinia jednego patologa, który nie potrafił wskazać jednoznacznie przyczyny śmierci. W swoim orzeczeniu napisał, że mogła to być trzustka, ale by to stwierdzić, należałoby wykonać badania histopatologiczne. Niestety badań nie wykonano, a sprawę umorzono.

08.02.2016 Lubin Krystian Ochap zmarl po pobiciu pod pubem Beata Ochap zostala sama z dwojka dzieci po jej zazaleniu prokuratura wznowila sledztwo w sparwie pobicia n/z Beata Ochap fot Przemyslaw Graf
Beata Ochap walczy o sprawiedliwość fot Przemyslaw Graf

Jednak Beata Ochap się nie poddała. Postanowiła skończyć z bandytami w mieście. Wynajęła adwokata, który napisał zażalenie w sprawie umorzenia śledztwa. W piśmie żąda on również podania dokładnej przyczyny śmierci męża swojej klientki. W odpowiedzi na jego pismo w końcu badania histopatologiczne zostały wykonane po kilku miesiącach, jednak wyniki zaginęły. Później się szczęśliwie odnalazły, ale wykluczyły trzustkę. Tym razem biegły wskazał prawdopodobną arytmię mięśnia sercowego jako przyczynę zgonu. Prokuratura znowu umorzyła postępowanie. Adwokat pani Beaty ponownie napisał odwołanie od umorzenia. W swoim piśmie wskazał szereg czynności, które nie zostały przeprowadzone w poprzednich postępowaniach, upomniał się również o zdjęcia z miejsca zgonu, które powinny być w aktach, oraz o powołanie innego biegłego. Małżonka dopowiada: – Dokumentacja fotograficzna z miejsca odnalezienia ciała jest o tyle istotna, że powinny być na niej widoczne wybroczyny, jakie miał Krystian w okolicach lewej strony twarzy i głowy. Zdjęć nie widziałam do dzisiaj. Najpierw mówiono mi, że fotografie miały ulec zniszczeniu, później że aparat, którym robiono zdjęcia był zepsuty, później że zdjęcia są, lecz ich nie wydrukowano. Odsyłano mnie od prokuratury do policji i z powrotem, ale nigdzie nie otrzymałam chociaż do wglądu tych zdjęć.

Kobieta twierdzi, że są specjalnie ukrywane przed nią.

Stoi nadal na bramce

Od śmierci Krystiana Ochapa minęły kolejne miesiące. W tym czasie prokuratura w Lubiniu dwa razy umorzyła śledztwo.

Sprawą zażalenia zajął się Sąd Rejonowy w Lubiniu. Po zapoznaniu się z aktami, nakazał prokuraturze wznowić śledztwo oraz powołał nowego  biegłego z zakresu medycyny sądowej, który ma wydać opinię na podstawie zgromadzonych materiałów z sekcji zwłok.

– Dla sprawy najważniejsze jest ustalenie przyczyny zgonu. Do tej pory lekarz nie potrafił podać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy śmierć mogła być następstwem pobicia. Proszę również  zwrócić uwagę, że pobicie nie zostało zgłoszone na policji. Brak jest jednoznacznych dowodów, czy też świadków, że do takiego wydarzenia w ogóle doszło. Zgodnie z nakazem sądu, wznowimy śledztwo i jeszcze raz przesłuchamy świadków. Niestety świadkowie byli już przesłuchiwani i nie potrafili wskazać tożsamości napastników. Czy drugie przesłuchanie coś w tej sprawie  zmieni? Zobaczymy. Oczywiście w każdym momencie śledztwa możemy, zamiast zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym, postawić tylko zarzut pobicia. Wszystko będzie zależało od zgromadzonego materiału dowodowego – tłumaczy prokurator Liliana Łukaszewicz z Lubina.

O ile możemy zgodzić się z opinią prokuratury, że dla tej bulwersującej sprawy najważniejsza jest opinia lekarzy, to występujące od samego początku sprawy, rozbieżne oceny lekarzy mogą wydawać się dziwne. Gdy dołożymy jeszcze do tego znikające zdjęcia wykonane przez  policję, to nietrudno zauważyć, że nie może to być tylko przypadek.
W środku tygodnia wybrałem się do feralnego lokalu. Zamówiona kawa wywołała dziwne spojrzenie u barmana. Przed lokalem wraz ze swoimi kumplami stał Piotr M. W lokalu w miarę dużo klientów. Króluje piwo, ale kilka osób zamawia również drinki. Próbuję kilka osób dyskretnie wypytać o bezpieczeństwo. Nikt nie wie o śmiertelnym pobiciu sprzed kilku miesięcy, ale młodzi ludzie ochoczo zaczynają opowiadać o innych przypadkach pobicia.
– Nikt nie zgłasza takich spraw na policję, po co robić sobie kłopoty. Tutaj po zmroku na ulicach nigdy nie jest bezpiecznie, ale w samym pubie nie dochodzi do awantur i przemocy. Najlepiej zamówić taksówkę pod same drzwi – radzi jedna z dziewczyn.
– Najgorzej mają osoby, które nie są z osiedla. Obcy rzadko tu zaglądają – rezolutnie stwierdza inna dziewczyna, bacznie mi się przyglądając.
Słaba to pociecha dla mnie, tym bardziej, że śmiertelnie pobity Krystian mieszkał w bloku zaledwie dwieście metrów od lokalu.
Przemysław Graf

 

 

2 KOMENTARZE

  1. no dobra, ale ciężko mi uwierzyć, że zostali pobici zupełnie bez powodu.
    Siedzieli, rozmawiali i nagle zaczęto ich okładać pięściami i kopać?

  2. No i to jest właśnie Lubin małe miasteczko ale ręką rękę myje i ja się pytam gdzie jest sprawiedliwość dlaczego ludzie tego miasta wysyłają pisma skargi a wszystko jest zatajane nikt tego nie sprawdza nie tylko ta sprawa ale szereg innych np w urzędzie miasta Lubin niech ktoś z telewizji potajemnie tu przyjedzie i przeprowadzi jakieś śledztwo np o handlu nieruchomościami i gruntami uchwała i jakie się tu uchwała itd oraz popyta mieszkańców co się tu wyprawia będziecie mieli materiały na 1 strony gazet gwarancja 100%

ZOSTAW ODPOWIEDŹ