Profiler to nie jasnowidz

0

Miłośnicy filmów kryminalnych z pewnością kojarzą człowieka, który w milczeniu badawczo obserwuje miejsce zbrodni i ciało ofiary, aby w końcu przemówić na temat sprawcy oraz przebiegu zdarzenia i to w sposób wprawiający słuchaczy w osłupienie.

Człowiek ów nie jest bynajmniej jasnowidzem, lecz profilerem kryminalnym. Jego rolą jest sporządzenie charakterystyki sprawcy, jego portretu psychologicznego.

Prawdopodobnie pierwszym portretem psychologicznym nieznanego sprawcy jest profil seryjnego zabójcy, znanego jako Kuba Rozpruwacz. Sporządził go amerykański psychiatra i chirurg dr Thomas Bond. Stwierdził, że zabójstwa (było ich pięć) mają podłoże seksualne, a sposób dokonania zbrodni świadczy o nienawiści sprawcy do kobiet.

Rozwój profilowania nastąpił w XX w. W czasie II wojny światowej Amerykanie sporządzili nawet profil Adolfa Hitlera. Miał on pomóc w ewentualnych poszukiwaniach zbrodniarza, w przypadku jego zniknięcia.

Prawdziwą rewolucję wywołały jednak słowa amerykańskiego psychiatry James`a  Brussel`a, który w latach 50 XX w. uczestniczył w śledztwie przeciwko „Szalonemu Bombiarzowi”. Tym mianem określono człowieka, który w latach 1940-1956 podłożył kilkadziesiąt ładunków wybuchowych na terenie Chicago. Brussel, po przeanalizowaniu materiałów śledztwa stwierdził: „Szukajcie mocno zbudowanego mężczyzny, w średnim wieku, katolika, cudzoziemca, mieszkającego na terenie Connecticut, New Hampshire lub Maine. Najprawdopodobniej Irlandczyka, mieszkającego z bratem lub przyrodnią siostrą. A gdy go znajdziecie, będzie ubrany w dwurzędowy garnitur.”

Jakież musiało być zdziwienie słuchających go policjantów, kiedy pół roku później zatrzymali podejrzanego, ubranego w dwurzędowy garnitur. Pozostałe dane zawarte w profilu również się potwierdziły. To nie magia, lecz dokładna znajomość realiów, w jakich dokonywane były zamachy oraz w jakich mógł żyć potencjalny sprawca, pozwoliły na jego zatrzymanie. Profiler musi posiadać bardzo rozległą wiedzę: psychologiczną, kryminalistyczną, medyczną, ale przede wszystkim musi umieć „wejść” w umysł przestępcy, stać się  nim mentalnie. Rozumie, że każda zbrodnia ma swój motyw i poprzez jego poznanie można ustalić sprawcę. Najwięcej informacji profiler czerpie z miejsca zbrodni. Dla niego to prawdziwa kopalnia wiedzy o sprawcy. Rzadko zdarza się, aby sprawca atakował swoje ofiary w przypadkowym miejscu (chociaż same ofiary mogą być przypadkowe). Musi to być teren, na którym czuje on się bezpiecznie. Najczęściej zna go dokładnie, ponieważ wychował się w okolicy, lub np. pracował w pobliżu. Taka wiedza znacznie ogranicza krąg podejrzanych.

Rzecz jasna specjaliści od tworzenia portretów psychologicznych nie są zatrudniani przy okazji każdego przestępstwa. Przeważnie włącza się do śledztw w sprawach o najcięższe zbrodnie. Chodzi tu o zabójstwa, głównie dokonywane seryjnie, czy też o podłożu seksualnym. Profiler prawie zawsze bada miejsce morderstwa, w którym nastąpiło tzw. nad zabijanie, czyli sprawca zadał ofierze o wiele więcej ran, niż konieczne to było do pozbawienia jej życia.

Mimo, że profilowanie kryminalne narodziło się w USA i tam zostało profesjonalnie rozwinięte (głównie przez FBI), szybko zostało wykorzystywane przez policje innych państw. Również w Polsce nie jest już to temat z pogranicza fikcji naukowej. Mamy swoich fachowców w tej dziedzinie, którzy mogą pochwalić się poważnymi sukcesami. Bo przecież i w naszym kraju zdarzają się zbrodnie, których wykrycie wymaga „wycieczki” w głąb umysłu sprawcy.

Mirosław Rybicki

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ