W sidłach miłości

Za swoją miłość zapłaciły najwyższą cenę. Obie zniknęły nagle, w tajemniczych okolicznościach. Obie zaufały mężczyźnie, który najpierw je rozkochał, a potem pozbył się ich z wyrachowaniem. Mroczny sekret zwyrodnialca nigdy nie wyszedłby na jaw, gdyby nie inna kobieta. Zdradziła ponurą tajemnicę kochanka, bo sama bała się o własne życie.
 Alicja miała wszystko, aby czuć się spełnioną. Miłość, kochających rodziców, i pracę, o której zawsze marzyła. Jej świat skupiał się wokół ukochanego męża.

Z Adamem poznali się na uczelni, razem studiowali geografię. Przyjaźń z czasem przerodziła się w uczucie. Mężczyzna wydawał się wymarzonym kandydatem na męża. Elokwentny, oczytany, szarmancki, po prostu ideał. Do tego miał w sobie to „coś” co sprawiało, że kobiety do niego lgnęły.

Rysa na szkle

Młodzi szybko się pobrali, zaraz potem zamieszkali w domu rodziców. Ala podjęła pracę w szkole, Adam w chorzowskim magistracie. Po kilku latach jednak coś zaczęło się między nimi psuć. Mężczyzna coraz częściej przychodził do domu późno, prowokował  kłótnie o drobiazgi, sam wyjeżdżał na urlop.

 Pewnej nocy Alicja nie mogła spać. Wstała i zajrzała do włączonego komputera, przy którym pracował jej mąż. Wszystko stało się jasne, w życiu Adama pojawiła się inna kobieta.

 – To była jednoznaczna korespondencja, mówiąca o współżyciu seksualnym, nie budząca wątpliwości, że jest to związek kochanków – mówi Zenon Cesarz, ojciec Alicji.

Alicja wniosła pozew o rozwód. Dostała go pół roku później, z  winy Adama. Byli małżonkowie musieli się jeszcze podzielić wspólnym mieszkaniem. Sprawa o podział majątku miała rozpocząć się lada chwila, ale Alicja niespodziewanie przepadła. Bez śladu.

– Nie wiedzieliśmy, co mamy robić, nie wiedzieliśmy, czy może miała wypadek, czy ktoś ją porwał i zamordował, zresztą to była ostatnia myśl, która przyszła nam wtedy do głowy – wspomina ojciec.

Zanim Alicja rozpłynęła się w niebycie, zostawiła po sobie jeden ślad. Feralnego dnia  wyszła z domu swoich rodziców wieczorem. Powiedziała im, że jedzie do swojego mieszkania. Tam prawdopodobnie miała spotkać się z Adamem. Tego szczegółu nie zdradziła jednak rodzicom. Zamówiła taksówkę, która zawiozła ją  pod sam blok. To właśnie taksówkarz był ostatnią osobą,  która widziała kobietę żywą.

 Rodzice Alicji nie mieli wcześniej żadnych niepokojących sygnałów, aby myśleć, że mogło wydarzyć się coś złego. Nikt obcy nie kręcił się wokół ich domu. Nie odbierali głuchych telefonów. Nie dopuszczali też, aby córka mogła wyjechać, nie uprzedzając ich o swoich  planach. Zresztą za dwa dni miała wylecieć w podróż  swoich marzeń. Miała już wykupiony bilet i spakowane walizki.

 Prywatne śledztwo

 W kręgu podejrzanych szybko pojawił się były mąż Alicji. Zaraz po zaginięciu, odwiedził go prywatny detektyw wynajęty przez rodziców kobiety. Miał informacje od sąsiadów, że mężczyzna widział się z byłą żoną dwa dni przed jej zniknięciem. Ale Adam stanowczo zaprzeczył. Podczas rozmowy z detektywem wyglądał na opanowanego i zapewniał, że poruszy niebo i ziemię, aby odnaleźć  byłą żonę.

 Ale już następnego dnia pojawiły się kolejne dowody stawiające mężczyznę w świetle podejrzeń.  Okazało się, że z  karty bankomatowej Ali ktoś wypłacił pieniądze. Kod PIN, oprócz niej znał tylko jej były mąż. Stało się jasne, że mężczyzna ma związek z zaginięciem kobiety.

Policja miała już wystarczające dowody, aby zatrzymać mężczyznę. Funkcjonariusze pojechali do domu Adama, gdzie mieszkał ze swoją nową kochanką. Kiedy policjanci przeszukiwali jego portfel, znaleźli wydruk z bankomatu, dokładnie z dnia, w którym wypłacono pieniądze z konta Ali.

Alicja miała wszystko, aby czuć się spełnioną. Jej świat skupiał się wokół ukochanego męża.

Nagle mężczyzna wyrwał papierek, połknął  go i rzucił się do ucieczki. Policjanci zareagowali błyskawicznie. Powalili go na ziemię i skuli w kajdanki. Podczas szamotaniny z funkcjonariuszami Adam wykrzykiwał, że choćby go przypalali, nie powie, gdzie jest Alicja.

 

Po nitce do kłębka
Rozpoczęło się żmudne śledztwo. Dowody przeciwko Adamowi były mocne, ale brakowało najważniejszego – ciała. Mężczyzna  wciąż nie przyznawał się do winy i uparcie twierdził, że za porwaniem byłej żony stoi inny mężczyzna. Gdy trafił do aresztu wymyślił plan, który miał skierować śledztwo  na inne tory. Poprosił kolegę, aby ten po wyjściu na wolność wypłacił z konta Alicji pieniądze. Zdradził mu, gdzie ukrył kartę i podał numer PIN
– Adam  nie przewidział jednego, że ten, któremu zaufał go zdradzi.  Kolega z celi o wszystkim skrupulatnie poinformował policję i to był kolejny dowód, że coś ukrywa – mówi dziennikarka Teresa Semik.
Krótko potem na jaw wyszły kolejne ponure fakty z przeszłości mężczyzny. 17 lat temu  w Kluczach – miejscowości, z której pochodził Adam – w tajemniczych okolicznościach została zamordowana dziewczyna. Adam był jej chłopakiem. W trakcie sekcji zwłok okazało się, że była w czwartym miesiącu ciąży. Nieplanowane dziecko mogło mu pokrzyżować plany.

– Wtedy, kiedy zaginęła Ilona, mieliśmy małą imprezkę, pamiętam dokładnie, że znajomi spotkali ją z Adamem, mówiła, że przyjdzie za pół godziny, niestety nie dotarła – wspomina Dorota, koleżanka Ilony.

Ilona spotkała się z Adamem, bo chciała mu powiedzieć o ciąży. Gdy ten tylko usłyszał, że zostanie ojcem, wpadł w furię. Pobił dziewczynę i udusił. Potem pozbył się ciała wrzucając je do studzienki kanalizacyjnej.  Dwa dni później znaleziono je zanurzone w fekaliach i całe posiniaczone. Wtedy sprawę umorzono z braku dowodów! Choć Adam był głównym podejrzanym.
– To był człowiek, który wychowywał się razem z nami, nigdy nie przypuszczałam, że mógł to zrobić – mówi Dorota, która do końca nie mogła uwierzyć w winę Adama.
Miesiąc po  śmierci 19 –latki, mężczyznę zbadano na wykrywaczu kłamstw. Biegły nie wykluczył, że miał związek z zabójstwem, ale to nie przesądzało, że jest jego sprawcą.
Potem Adam wyjechał na Śląsk, gdzie poznał swoją przyszłą ofiarę.
Dotkliwy cios
Świat rodziców Alicji runął w jednej sekundzie. Gdy dowiedzieli się o mrocznej przeszłości byłego zięcia, nie mieli już żadnych wątpliwości, że nie odnajdą córki żywej. Stracili ostatnią nadzieję.
Cała prawda o Adamie wyszła na jaw dzięki jednej kobiecie – Annie, z którą  związał się zaraz po zaginięciu  Alicji. To jej jedynej wyznał, że zabił żonę a przed laty swoją dziewczynę. Pani psycholog miała dowiedzieć się o tym kilka dni po zniknięciu Alicji. Do końca nie chciała wyjawić tajemnicy kochanka. Bała się, że skończy podobnie jak dwie inne kobiety, które go pokochały. Pękła dopiero, gdy dostała anonim: „Jeśli nie chcesz podzielić losu Ali w sprawie Adama, to morda w kubeł, bo inaczej Cię znajdziemy. Życzliwy’’.
– Nie mieliśmy tu do czynienia z sytuacją, że ona miała poczucie winy, kwestie moralne nie wchodziły w rachubę, ona miała poważne powody, żeby się bać  – przekonuje dziennikarka Teresa Semik.
Po ujawnieniu faktów z przeszłości Adama, w końcu nastąpił przełom. Mężczyzna się spłoszył. Choć wciąż grał twardziela, jego pewność słabła. Takiego ciosu się nie spodziewał. Zdradziła go kobieta, której bezgranicznie ufał.
Kilka miesięcy później 39-letni Adam stanął przed katowickim sądem. Choć w sprawie zabrakło bezpośrednich dowodów zabójstwa Alicji, był jednak cały łańcuch poszlak, potwierdzających jego winę. Policjanci znaleźli ślady zapisów na komputerze, świadczących, że mężczyzna  ma związek ze zniknięciem Alicji. Wśród nich znamienne słowa: „Zabiłem, mogę z tym żyć”.
Pierwsze zabójstwo utwierdziło go w przekonaniu, że takie czyny są bezkarne. Myślał, że skoro tamto uszło mu płazem, to teraz – jak się przygotuje – też mu się nic nie stanie.
Bez cienia wątpliwości
Prokurator nie miał wątpliwości, że Adam zamordował byłą żonę. Z premedytacją. Starannie i długo przygotowywał się do zbrodni. Nie mógł się pogodzić, że po rozwodzie zostanie mu znikoma część tego, co posiadał. Do tego miał ogromny żal do teściów, że Alicja wszystko z nimi konsultowała i liczyła się z ich zdaniem. A on zawsze był na straconej pozycji.
Gdy Adam usłyszał, że zostanie ojcem, wpadł w furię. Pobił Ilonę i udusił
Adam zabił, ale wciąż nie wiadomo jak. Do tej pory nie odnaleziono ciała Alicji, choć poruszono niebo i ziemię. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał mężczyznę na  25 lat więzienia. Adam zapłacił też za pierwszą popełnioną zbrodnię.  Kilka miesięcy temu – po 22 latach – zapadł wyrok w sprawie 19 -latki z Kluczy – pięknej Ilony Miszczyńskiej, której jedynym błędem było to, że pokochała Adama. Krakowski sąd skazał zwyrodnialca na 25 lat więzienia.
Adam tak sobie wymyślił,  że swoje problemy będzie rozwiązywał przez eliminowanie ludzi ze swojego otoczenia. Ania, jego dziewczyna mogła być trzecią ofiarą. Na szczęście wyjawiła mroczne sekrety kochanka, choć przez wiele miesięcy zaślepiona miłością dawała mu alibi.  Ostatecznie sama nie poniosła żadnej kary.
Beata Oleś