Andrzej (10 lat)  i Mariusz Palasik (8 lat ) wieczorem 29 kwietnia 1979 roku bawili się  na podwórku w miejscowości Stronie Śląskie. Ich mama w tym czasie robiła pranie w domu.

Niedługo później wyszła zawołać chłopców na kolację. Niestety, ich już tam nie było. Przerażona kobieta zawołała rodzinę i przyjaciół, by pomogli jej odszukać synów. Trop prowadził do pobliskiej huty szkła, w której w tym czasie wybuchł pożar. Świadek widział umorusanych chłopców, gdy uciekali z miejsca zdarzenia. Podejrzewano, że to właśnie oni podłożyli ogień. Inny świadek zeznał, że widział ich jedzących lody w towarzystwie mężczyzny. Prokuratura po pewnym czasie umorzyła sprawę

ZOBACZ!  Młodzieżowe Słowo Roku obrazem politycznych niesnasek: "PRL z cenzurą widzę wraca?"

Po południu w pobliskiej hucie szkła wybuchł pożar.  Prawdopodobnie  dym zwabił chłopców, podobnie jak innych gapiów. Trop faktycznie prowadził do huty szkła. Świadek widział, jak umorusani chłopcy uciekali stamtąd w popłochu. Prokuratura prowadziła śledztwo, czy to nie bracia podpalili fabrykę. Sprawę jednak umorzono.

ZOBACZ!  Przełomowe wieści ws. Iwony Wieczorek. Tajemnicze zaginięcie coraz bliżej rozwiązania

Ktoś inny widział, jak jedli lody w towarzystwie nieznajomego mężczyzny. Jest podejrzenie, że chłopcy mogli zostać uprowadzeni i wywiezieni na Zachód. W tym czasie w tym  rejonie zaginęło kilkoro dzieci. Wszystkie w tajemniczych okolicznościach.  „Dzieci żyją, dzieli was woda. Proszę się nie martwić, odezwą się” – słyszała  matka chłopców od jasnowidzów Nie doczekała. Podupadła na zdrowiu i zmarła 5 lat po zaginięciu synów.

ZOBACZ!  Czarnek prezentuje kolejny pomysł w sprawie szkół. Uczniowie poznali ostateczną datę

dex

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ