Doprowadziła do śmierci w męczarniach trójki swoich dzieci. Skazana ją zaledwie na 5 lat

0
fot. Facebook

„Magdalena K. (27 l.) zalewała się w sądzie łzami. – Kocham moje dzieci. Bardzo za nimi tęsknię. W snach prześladuje mnie koszmar, że nie mogę się do nich dostać… – łkała. To, co dla matki jest teraz senną zmorą i wyrzutem sumienia, dla jej dzieci – Oskarka (†4 l.), Agnieszki (†6 l.) i Dominika (†8 l.) oznaczało najgorsze: śmierć w męczarniach”. – podaje portal fakt.pl.

Magdalena K. była złą matką. Piła, brała narkotyki, zaniedbywała troje małych dzieci. Kuratora sądowego do mieszkania nie wpuszczała. Dlatego Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podniósł wyrok z 4 do 5 lat bezwzględnego więzienia. Prokurator chciał 6 i pół roku.

Magdalena K. mieszkała na parterze kamienicy w Piechowicach (woj. dolnośląskie) z dziećmi i niedosłyszącym 62-letnim ojcem, alkoholikiem. Feralnego wieczora, 2 grudnia 2017 r., kobieta wybierała się z konkubentem do kasyna. Zanim wyszła, zamknęła na klucz pokój dzieci. Okna były też zamknięte, bo wcześniej powyjmowała z nich klamki. Jak tłumaczyła sądowi, po to, by dzieci nie wychodziły oknem na podwórko…

W mieszkaniu nie było prądu. Został wyłączony, bo przez swoje nałogi lokatorzy nie płacili rachunków. Aby mieć światło, kradli z cmentarza wkłady od zniczy. Magdalena K. zapaliła kilka z nich i zostawiła zapalone w kuchni i w pokoju dzieci. Ten bezmyślny czyn doprowadził do tragedii. Od wkładów zajęły się meble. Ojciec Magdaleny K., który owego wieczora był trzeźwy, zdołał uciec, ale w śmiertelnej pułapce zostały dzieci. Zdaniem biegłych ich śmierć nastąpiła z powodu podtrucia tlenkiem węgla i działania ognia. Gdy sąsiedzi otworzyli drzwi do mieszkania, ogień był tak wielki, że uniemożliwił jakąkolwiek próbę ratunku.

Bezbronne istoty rozpaczliwie i niestety bezskutecznie usiłowały wydostać się z piekła, które zgotowała im matka. Spłonęły żywcem. – Mogłoby do tego nie dojść, gdybym nie brała narkotyków – przyznała w środę w sądzie Magdalena K.

Magdalena K. od 9 miesięcy przebywa w otwartym ośrodku dla uzależnionych, gdzie trafiła na własną prośbę. Sąd uznał to za okoliczność łagodzącą, ale zwrócił uwagę, że była to decyzja mocno spóźniona. Gdyby wcześniej chciała zerwać z nałogiem, do tragedii prawdopodobnie by nie doszło. Po opuszczeniu ośrodka trafi do więzienia na 5 lat. Wyrok jest prawomocny.

źródło: Fakt.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ