Niewinny Polak dostał dożywocie w Emiratach Arabskich (FILM)

3
69482

Artur Ligęska, który od maja 2018 roku przebywa w więzieniu w Emiratach Arabskich 28 stycznia dostał wyrok dożywocia. Bez dowodów, bez świadków. Usłyszał tylko dwa słowa: Artur dożywocie.

Artur Ligęska, po tym jak został aresztowany i trafił do więzienia w Emiratach Arabskich, został skazany na karę dożywocia. Początkowo był przetrzymywany w strasznych warunkach, rzekomo za narkotyki. Żadnych narkotyków przy nim nie znaleziono, badanie także nie wykazały w jego organizmie narkotyków. Za aresztowanie stała najprawdopodobniej osoba trzecia, której zależy by nie wydostał się z ZEA. Chłopakowi cudem udało nagrać się apel o jego uwolnienie.

Po rozpowszechnianiu tego apelu i zainteresowaniu się sprawą przez media i ambasadę, jego warunki więzienne polepszyły się. 3 stycznia odbyła się 10-minutowa rozprawa, na koniec której adwokat Artura z urzędu złożył wniosek o oddalenie zarzutów z braku dowodów. Artur był więc pełen nadziei i wiary, że na ogłoszeniu wyroku 28 stycznia zostanie uniewinniony. Jednak rozprawa trwała 5 sekund podczas których usłyszał 2 słowa: – Artur dożywocie.

Nie przedstawiono dowodów, świadków…. Po rozprawie Arturowi udało się nagrać kolejną wiadomość pełną nadziei i wiary, ale też z prośbą o to by walczyć o niego.

„Wyleciałem do Dubaju w październiku 2017 roku jak w Polsce zawaliło mi się życie: zdrowie, związek, brutalne odebranie firmy czy próba niszczenia mnie i mojego dorobku. W Emiratach szybko odzyskiwałem siły, wiarę w siebie, budowałem życie od nowa. Końcem kwietnia chcąc wylecieć do Europy nie wypuszczono mnie z Emiratów, mówiąc na lotnisku w Dubaju „Wróć do domu i zastanów się”. Tego samego wieczoru wracając z fitness klubu zostałem zaaresztowany pod zarzutem związku z narkotykami. Dobrowolnie poddałem się testom, a na ich wynik czekałem ponad 3 tygodnie. Testy nie wykazały obecności narkotyków w organizmie. Pod groźbą 2 lat pobawienia wolności podpisywałem trzykrotnie dokumenty w języku arabskim, którego nie znam. Pomimo tego jestem od 7 miesięcy w więzieniu, a ostatnie dwa miesiące trzymają mnie w izolatce w więzieniu w Al-Sadr, na pustyni w Abu Dhabi, bez łóżka, bez materaca, bez prysznica, odizolowany całkowicie od świata. Od pierwszego dnia aresztu notorycznie odmawiane są ważne dla mojego zdrowia leki, rozprawy w sądzie nie odbywają się pomimo planowanych terminów. Za moim aresztowaniem najprawdopodobniej stoi ważna osoba trzecia, której zależy bym z Emiratów nie wyjechał. W moją sprawę zaangażowany jest już MSZ i Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Emiratach. Proszę o rozpowszechnienie apelu na rzecz mojego uwolnienia na całym świecie. Stawką jest moje zdrowie i moje życie. Zależy mi, aby o sytuacji dowiedział się Prezydent Polski Andrzej Duda, Prezydent Unii Europejskiej Donald Tusk oraz Papież Franciszek, stacje telewizyjne, radiowe, portale internetowe, organizacje praw człowieka na całym świecie. Dwukrotnie próbowano skonwertować mnie na Islam oferując pomoc przy wyjściu z więzienia. Nigdy nie wyrzeknę się jednak Jezusa. Dziękuję. Artur Ligęska Na przekazanie niniejszej informacji czekałem kilka miesięcy. Dziś tzn. 16 listopada stał się cud.”

Udostępniajmy apel Artura, nie można zostawić go samego w sytuacji praktycznie bez wyjścia.

ex

3 KOMENTARZE

  1. ciekawe jaką miał firmę i dorobek w Polsce i czy nie za to teraz siedzi tam? Może komuś ważnemu w Polsce przeszkadzała jego firma i dorobek, i skorzystał z okazji by go powstrzymać od powrotu? Pewnie Polak chciał mu zaszkodzić z konkurencji, bo niby czemu mieliby coś do niego Arabowie?

  2. Onia to nie jest durny komentarz. Też tak myślałem Tauri. Trzebaby jeszcze przeanalizować z jakich powodów i okoliczności odebrano mu firmę. Nie sądzę że za tym stałala tylko konkurencja z Polski. Ktoś musiał wiedziet o jego upodobaniach lub zwiazkach handlowych w Dubaju zapewne. Bo z jakiej racji mieliby trzymać go w Arabii jak tam prowadził działalność i płacił tam podatki. Pewnie jakby wrócił odwiedzić stare gniazdo to w firmie na jego miejscu zostałby jakiegoś starego znajomego i araba jako współwłaściciela. A twój komentarz podobnie jak w opisie zdarzenia ” weź sie zastanow…” sugerować może, ze jesteś w to zamieszany albo mało domyślny, skromnie mówiąc.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ