21-letni Kamil Jeż dowiedział się niedawno, że cierpi na stwardnienie rozsiane i prawdopodobniej na tężyczkę, która objawia się silnymi skurczami mięśni. Podczas jednego z ataków karetka zawiozła go na oddział ratunkowy szpitala w Wałbrzychu. Jak twierdzi jego rodzina, przez kilka godzin nikt tam nie udzielił mu pomocy, choć zwijał się z bólu.

20 lutego wieczorem  Kamil dostał bardzo silnego ataku tężyczki. Powykręcało mu ręce, nogi. Kamil trafił na oddział ratunkowy wałbrzyskiego szpitala. Jak twierdzi jego rodzina, przez kilka godzin nikt z personelu medycznego nie udzielił mu pomocy. Potwierdzają to filmy nagrane przez ojca Kamila.

 Kamil i jego rodzina złożyli doniesienie do prokuratury, bo na nagraniu słychać groźby lekarza, że zabije tatę. Wykręcił mu rękę, rzucił telefonem o ścianę, są świadkowie, którzy to widzieli, chcieli pomóc. Zachowanie lekarza było skandaliczne.