Na terenie Berlina, i praktycznie w całej  Brandenburgii, działa czeczeńska „policja moralności”, która terroryzuje, porywa i morduje kobiety i chrześcijan. Takie grupy działają także  w Polsce, tylko znaczenie dyskretniej. W Czeczeni ci strażnicy moralności działają oficjalnie na mocy prawa.

Grupa około 100 uzbrojonych, muzułmańskich przestępców kontroluje w Berlinie „naruszenia moralności” przez czeczeńskie kobiety. To są mocno archaiczne zasady. Takim naruszeniem może być nawet zachodni sposób życia – taniec, ubiór, picie alkoholu, fryzura, rozmowa z obcym mężczyzną itp. Wiele kobiet w obawie przed nimi  ukrywa się. Nie chcą jednak składać żadnych oficjalnych  zeznań  w tej sprawie.

Czeczeni, z tej radykalnej grupy, stanowią coraz większe zagrożenie w Berlinie i Brandenburgii. Czeczeńskie bandy atakują również schroniskach dla chrześcijańskich azylantów. Usiłując ich „nawrócić”. Der Tagespiegel, jest w posiadaniu nagrania przedstawiającego mężczyznę z pistoletem w dłoni, który mówi:   – Salam alejkum muzułmańscy bracia i siostry, wiem, wiem, wszyscy wiedzą. W Europie nasze kobiety, ale  i niektórzy mężczyźni robią wiele niedopuszczalnych rzeczy. Jeśli mamy taką możliwość, to możemy podjąć odpowiednie działania.

Ta islamska „policja moralności” rygorystycznie egzekwuje trzy rodzaje  prawa, a mianowicie: szariat, rosyjskie prawodawstwo oraz tradycyjne normy czeczeńskie.  Wiele kobiet, które się do tego nie stosowały za granicą, po prostu  zamordowano. Jak mówią sami Czeczeni, ich obowiązkiem jest wytropić i ukarać każdą kobietę, która łamie ich zasady.

Przekonała się o tym Medina, która mieszkał z rodzicami w Berlinie. Jej telefon – w którym miała zdjęcia w pubie z piwem, papierosami oraz nago w domu –  został skradziony – i trafił w ręce „policji moralności”. Zapadł wyrok, który zaakceptowali nawet jej bliscy. Na szczęście dziewczyna zdołała uciec, i do dziś się ukrywa. Pewnie dawno by już nie żyła: – Gdybym nie zmieniła mojego nazwiska i wyglądu, to oni by mnie znaleźli, uprowadzili i zabili – mówi gazecie Tagespiegel.

 W Polsce żyje kilka tysięcy Czeczenów. Wkrótce do Polski trafi kilkanaście tysięcy uchodźców z Czeczeni w tym ci z Berlina, o których było wyżej. Są to osoby, które złożyły w Polsce wnioski o ochronę międzynarodową, ale uciekły na zachód Europy. Teraz  zostaną zawróceni do naszego kraju.  W grę wchodzi nawet kilkanaście tysięcy Rosjan narodowości czeczeńskiej.  W Polsce będą oni  oczekiwać na dokończenie formalności.

Zasady przyjmowania uchodźców regulują procedury dublińskie. Zobowiązują one państwo członkowskie, w którym cudzoziemiec złożył wniosek o ochronę międzynarodową, do przeprowadzania całej procedury rozpatrzenia wniosku. Zasada jest prosta, tam gdzie imigrant złożył wniosek, tam też musi oczekiwać na jego rozpatrzenie.

Statystyki pokazują, że Czeczeni w Polsce co roku popełniają  co najmniej kilkadziesiąt poważnych przestępstw. Natomiast informacje zebrane przez powiatowe urzędy pracy świadczą o tym, iż Czeczeni, którzy mają prawo stałego pobytu w Polsce, nie są skłonni do podejmowania zatrudnienia. Niewielu w ogóle rejestruje się w pośredniakach. Większość rodzin uchodźców z tego kraju żyje z pieniędzy przesyłanych przez krewnych osiadłych w Europie Zachodniej.

Jeszcze gorzej jest z asymilowania się w Polsce. Nawet tacy, którzy żyją tu 10 czy 15 lat, nie mówią w naszym języku. Najczęściej używają rosyjskiego. Ich życie towarzyskie, kulturalne, społeczne zamknięte jest w kręgu, przeważnie licznej rodziny i innych rodzin czeczeńskich.  W tym kręgu funkcjonuje ich prawo i własny „wymiar” sprawiedliwości. Oparty, tak jak wszędzie na szariacie, rosyjskim prawie i tradycyjnych normach czeczeńskich.

jes