SPRAWA EWY TYLMAN: Nie ma dowodu, nie ma motywu – jest akt oskarżenia

0

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu oskarżyła Adama Z. o zabójstwo Ewy Tylman. 23 listopada 2015 roku Adam Z. działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia jej życia – poinformowano podczas konferencji prasowej.

W miniony czwartek 10 listopada, jak już informowaliśmy, zakończono postępowanie i skierowano akt oskarżenia przeciwko Adamowi Z. Od tego momentu  ma status oskarżonego.

– Prokurator oskarżył Adama Z. o to, że w dniu 23.11. 2015 roku w Poznaniu, działając z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Ewy T. tzn. przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy T. po uprzednim zepchnięciu pokrzywdzonej ze skarpy, w wyniku czego Ewa T. spadła i straciła przytomność. – powiedziała na konferencji prasowej, 14 listopada,  rzeczniczka prokuratury prok. Magdalena Mazur-Prus Nieprzytomną przemieścił przez teren oddzielający skarpę od rzeki Warty, a następnie zepchnął Ewę T. do wody. W ten sposób godził się na to, że na skutek stanu nieprzytomności i stanu nietrzeźwości oraz na skutek warunków atmosferycznych panujących tego dnia, a była to bardzo niska temp. zarówno powietrza jak i wody , nastąpi zgon Ewy T.

1

Adamowi Z. postawiono  zarzut z artykułu 148 KK – zabójstwo, za co grozi najwyższy wymiar kary, czyli dożywocie. Z uwagi na opis czynu, prokurator zarzucił działanie z zamiarem ewentualnym, czyli takie, że sprawca wie, iż na skutek jego działania nastąpi śmierć i na to się godzi.

Prokuratura poinformowała, że na podstawie monitoringów ustalono przemieszczenie się Adama Z. i Ewy T. tej nocy od kilku minut po północy do 3.26. Następnie jest około 5-minutowa przerwa, po której około godziny  3.31 widać już samego Adama Z.

Okazuje się, że na początku Adam Z. został przesłuchany w charakterze podejrzanego o porwanie dla okupu. (artykuł 252 KK). Jednak w toku śledztwa zmieniono mu zarzut na obecny.

– Przesłuchano bardzo wiele osób, ustalono personalnie wszystkie osoby widoczne na zapisach monitoringu, które widziały tej nocy Adama Z. i Ewę T. – dodała prokurator Magdalena Mazur-Prus. – Wykluczono związek tych osób z przestępstwem.

Natomiast biegli ustalili, że ciało Ewy Tylman przebywało w wodzie przez okres co najmniej kilka miesięcy. Jednak ze względu na stan zwłok, nie udało się stwierdzić dokładnie, jak długo ciało przebywało w wodzie. Nie wykluczono, że w momencie jak Ewa T. znalazła się w wodzie, jej funkcje życiowe były zachowane.

Nie stwierdzono obecności jakichkolwiek obrażeń zewnętrznych, nie odkryto zmian o charakterze urazowym i chorobowym, brak urazów w układzie kostno-szkieletowym. Nie stwierdzono alkoholu i innych substancji oburzających. Przy Ewie T. znaleziono torebkę,  a w niej kartę bankomatową, telefon, rzeczy osobiste.

Co zaskakujące, nie ustalono przyczyny zgonu Ewy Tylman. Nie przewiduje się jednak dodatkowych badań zwłok w innym instytucie medycyny sądowej, ponieważ badania w Poznaniu są – według prokuratury  – wyczerpujące i wiarygodne.

Jak poinformowała prokurator Magdalena Mazur-Prus.- Adam Z. był przesłuchiwany 9-krotnie. Składał również wyjaśnienia pisemne: – Zmieniał wielokrotnie zeznania. Zasłaniał się niepamięcią w kluczowych momentach, zaś co do niektórych szczegółów wykazywał się natomiast znakomitą pamięcią.

Zeznania składała także rodzina Adama Z. oraz jego partner.

Prokuratura twierdzi, że bezpośrednio przed zdarzeniem doszło do sprzeczki, która spowodowała, że już na skarpie Adam Z. zepchnął Ewę w dół. Zdaniem prokuratury Adam Z. był poczytalny w momencie popełnienia czynu.

– Adam Z. nie miał problemów z kontrolą swojej agresji. Zachowanie Adama Z. nie jest dzisiaj możliwe do racjonalnego wytłumaczenia.  – powiedziała prokurator Magdalena Mazur-Prus.

Adamem Z. – według prokuratury – miał kierować strach. Jednak rzecznik prokuratury nie potrafiła wyjaśnić przed czym miał być to strach, Rzecznik nie była w stanie powiedzieć, czy strach pojawił się przed czy po zdarzeniu? Prokuratura nie jest też w stanie określić motywu, jakim kierował się Adam Z.
Prokuratura uważa, że po zdarzeniu Adam Z. w rozmowach z koleżankami z pracy, chciał uwiarygodnić swoją linię obrony.

Rzecznik prokuratury przyznała, że będzie to w pewnej mierze proces poszlakowy, na podstawie wszystkich dowodów, które układają się w jedną logiczną całość.

 Praktycznie jedynym dowodem oskarżenia jest – zamieniona na zeznania  – notatka trzech policjantów, którzy byli świadkami oświadczenia Adama Z. w gdy rzekomo miał się przyznać do zabójstwa Ewy. Adam Z. złożył w kolejnych zeznaniach, oświadczenie, że wcześniejsze zeznania zostały na nim wymuszone

Według prokuratury, na niekorzyść Adama Z. ma świadczyć cały ciąg zdarzeń. Wszystkie przeprowadzone dowody mają składać się w jedną całość. Jednak nadal brakuje koronnego dowodu,  potwierdzającego  wersję prokuratury.

Jest natomiast wiele wątpliwości, o które zapytaliśmy. Jak się okazuje, nie ustalono do kogo należała krew znaleziona na moście i w okolicach, ani jak się tam znalazła. Z telefonu Ewy T. nie udało się odzyskać danych. Natomiast nie stwierdzono, aby cokolwiek zostało usunięte w telefonie Adama. Prokuratura potwierdziła, że na dowodzie osobistym Ewy Tylman nie ujawniono żadnych śladów, poza śladami ojca Ewy T. który otworzył list z dowodem i go dotykał.

Ewa Tylman nie mogła zostać przerzucona przez barierkę mostu, ponieważ miałaby obrażenia. Natomiast w stanie upojenia alkoholowego mogła stoczyć się ze skarpy, stracić przytomność, ale nie odnieść obrażeń. Jednak rzecznik powiedziała, że wie jak zginęła Ewa Tylman. Nie podzieliła się jednak szczegółami swojej wiedzy. Tymczasem na miejscu zdarzenia nie było świadka, ani monitoringu. Na czym zatem oparta jest wiedza o tym co się wydarzyło w kluczowym momencie?

 Prokuratura nie jest także w stanie określić motywu, jakim kierował się Adam Z.

Ostatni świadek, który widział Adama i Ewę na skwerze Łukasiewicza zeznał,  że byli oni w stanie upojenia alkoholowego, ale po rozmowie z nimi nic nie wzbudziło jego niepokoju i oddalił się. Zapis monitoringu nie wskazuje, żeby Ewa poruszała się pod przymusem, żeby była używana wobec niej presja lub siła fizyczna. Na zapisie monitoringu tego nie widać.

Według  prokuratury,  zdarzeń składają się na spójny materiał dowodowy, ale nie ma bezpośrednich świadków i choćby jednego, konkretnego dowodu ani nawet motywu działania sprawcy.

Całość w dalszym ciągu nie przesądza o winie Adama Z. bądź jej braku.

Zanosi się zatem na proces poszlakowy, który prawdopodobnie okaże się porażką prokuratury, gdyż zgromadzony materiał jest wyjątkowo ubogi w dowody i mało spójny.

O czym obszernie pisaliśmy m.in. w artykule  „Zabrała ją rzeka czy ludzie”.

JP

TU NASZ ARTYKUŁ O TEJ SPRAWIE

TU DO KUPIENIA ONLINE MAGAZYN REPORTER

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ