W niedzielę, 6 listopada, na kamienicy przy ulicy Reymonta 18 odsłonięta została tablica upamiętniająca akcję ppor. Stanisława „Kordona” Janickiego z 25 maja 1943 roku. Wówczas wykonał wyrok sądu Polskiego Państwa Podziemnego na Hermanie Vorbichlerze prześladowcy Polaków, niemieckim wicestaroście.

img_5334

Uroczystości upamiętniające akcję ppor. Stanisława „Kordona” Janickiego rozpoczęły się Mszą świętą w kościele parafii św. Wawrzyńca. Po której uczestnicy uroczystości przeszli w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego pod budynek Banku Spółdzielczego przy ulicy Reymonta. Tam została odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona ppor. Stanisławowi „Kordonowi” Janickiemu, żołnierzowi Armii Krajowej i Honorowemu Obywatelowi Sochaczewa.

img_5384

Organizatorami uroczystości odsłonięcia tablicy, której autorem jest Bartłomiej Kurzeja, byli poseł Maciej Małecki, Jolanta Gonta, starosta sochaczewski, ksiądz prałat Piotr Żądło – proboszcz parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie oraz Stowarzyszenie Odnowy Sochaczewa „Zamek”. Patronat honorowy nad uroczystością objął Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej. Wśród uczestników uroczystości – oprócz rodziny ppor. „Korodna” oraz mieszkańców Sochaczewa – obecni byli również przedstawiciele władz samorządów, w tym m.in. Tadeusz Głuchowski, wicestarosta sochaczewski, Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa oraz Andrzej Kierzkowski, przewodniczący Rady Powiatu.

img_5354

Po zmianie warty i odegraniu hymnu państwowego przybyłych powitał Sylwester Kaczmarek – przewodniczący Rady Miasta, który przypomniał historię zamachu na Vorbichlera. Odczytany został także list Prezydenta RP oraz szefa MON skierowany do uczestników uroczystości.

Odsłonięcia tablicy dokonał Julian Stanisław Majchrzak – wnuk ppor. Janickiego. Następnie odczytano Apel Poległych oraz oddano salwę honorową, po której uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty pod tablicą. Na zakończenie uroczystości odegrana została pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego.

img_5330

Wyrok został wydany

W dniu 25 maja 1943 r. otrzymałem rozkaz likwidacji kreislandrata Sochaczewa Hermana Alberta Vorbichlera. Wspólnie z kolegą, którego nazwiska nie znałem, zgłosiliśmy się do kpt. „Mścisława”. Na wstępie rozmowy z kpt. „Mścisławem” zaznaczyłem, że nie znam tego Niemca, a kolega powiedział, że zna go bardzo dobrze”- wspominał Stanisław Janicki w książce „Armia Krajowa na Ziemi Sochaczewskiej”. Dodajmy, że kapitan „Mścisław”, czyli Wilhelm Kosiński był zastępcą komendanta obwodu Skowronek od 30 kwietnia 1941 roku do 17 stycznia 1945 roku, i jednocześnie komendantem obwodowego Kedywu, któremu podlegali m.in. żołnierze wykonujący wyroki w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego.

img_5365

Wybrano dwa warianty wykonania wyroku. W pierwszym Vorbichler miał zostać zastrzelony na cmentarzu, gdzie odwiedzał codziennie grób syna, którego sam zastrzelił podczas jednej z domowych kłótni. A dochodziło do nich często, ze względu na różnice polityczne pomiędzy Hermanem, a jego synem Konstantym. Ten przeciwstawiał się polityce Niemiec – w tym ojca, przedwojennego oficera Wojska Polskiego – wobec Polaków. Drugi wariant przewidywał, że wyrok zostanie wykonany w miejscu zamieszkania zdrajcy, kiedy ten będzie wychodził do pracy w Starostwie.

img_5370

Pierwsza próba wykonania wyroku – przeprowadzona na cmentarzu przy ul. Traugutta tuż po godzinie 16.00 25 maja 1943 roku – była nieudana. Kolega Janickiego początkowo nie rozpoznał na cmentarzu Vorbichlera. Co dało mu czas na ucieczkę. Pozostał im drugi wariant. Na drugi dzień, 26 maja 1943 roku, Janicki zapukał do mieszkania kolegi, ale tam poinformowano go, że tego od wczoraj nie ma w domu. To oznaczało, że sam musiał wykonać wyrok. Na miejsce dotarł tuż przed 7.00. Z listy lokatorów wynikało, że Vorbichler mieszka na I piętrze, pod nr 11. Janicki stanął na schodach pomiędzy I i II piętrem. Skąd widział drzwi prowadzące do mieszkania: „Stanąłem w tym miejscu i czekałem do godziny 7.13. Był to dla mnie najtrudniejszy czas w tej akcji. Musiałem stoczyć walkę z samym sobą (…)”.

Pięć strzałów

Nagle otworzyły się drzwi, a Janicki wychylając się przez poręcz, zobaczył wychodzącego z mieszkania Vorbichlera. „Szybko odpiąłem płaszcz (…) i wyrwałem zza pasa pistolet. Lewą ręka ująłem poręcz i siadłem na niej (…). Vorbichler zamykał drzwi i zrobił krok w kierunku schodów. W tym samym czasie ruszyłem ruchem ślizgowym po poręczy. Dogoniłem go na ostatnim przęśle schodów. Mój ruch ślizgowy po poręczy i szelest płaszcza usłyszał Vorbichler i obejrzał się. W tym momencie powiedziałem głośno. – Wykonuję wyrok, szwabie – i oddałem w jego odchylony bok pierwszy strzał. Po tym strzale Vorbichler, kopnięty przeze mnie prawą nogą, spadł w dół na posadzkę”.

img_5319

Janicki zeskoczył z poręczy obok leżącego Vorbichlera, który w tym momencie podniósł się i rycząc okropnym głosem, zwalił się na niego, chwytając go rękami za głowę. „Kiedy on znajdował się w skoku w moim kierunku, oddałem drugi strzał w jego klatkę piersiową. I wysunąłem prawą swoją nogę do tyłu. Przyjmując taką postawę, mogłem utrzymać ciężar (około 90 kg) spadającego na mnie ciała Vorbichlera. Lewą ręką zgarnąłem jego ręce z mojej głowy i chwyciłem go za prawą rękę, oddając do niego następne dwa strzały. Vorbichler ryczał dalej, trzymany przeze mnie za rękę stał i mrużył oczy, ponieważ wyskakujące z mojego pistoletu łuski uderzały w jego twarz. Zaskoczony byłem taką sytuacją, że po czterech trafnych (…) strzałach on się nie przewracał. Wówczas podniosłem lufę pistoletu trochę wyżej i oddałam piąty strzał, po którym zauważyłem otworek po tym pocisku, który wpadł w głowę Vorbichlera pod jego lewym okiem. Po tym strzale Vorbichler zwalił się na posadzkę pod moje nogi”.

img_5380

Dodajmy, że Stanisław Janicki brał udział w nieudanym zamachu na starostę sochaczewskiego Hansa Scheu. Takiego szczęścia nie miał natomiast Stanisław Ordon, agent gestapo, na którym Janicki wykonał wyrok 6 sierpnia 1943 roku. Tym razem nie był sam. Ubezpieczali go Zygmunt Makarewicz pseudonim „Kmiecic” i Witold Wieczfiński pseudonim „Jeleń”.

Jerzy Szostak

Bogumiła Nowak

Fot.: Bogumiła Nowak

PS. W artykule wykorzystano fragmenty książki „Armia Krajowa na Ziemi Sochaczewskiej” autorstwa: Henryka Zaczkowkiego i Stanisława Janickiego.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ