Znamienne, w jaki sposób na Czerskiej i Wiertniczej opisuje się przestępstwa seksualne dokonywane na dzieciach. Jeśli podejrzanym lub oskarżonym jest duchowny wtedy pisze się tam i mówi o okrutnych czynach pedofilskich (zaznaczam, jeżeli ma to potwierdzenie w faktach, to słusznie). Natomiast jeśli sprawa dotyczy artysty Romana Polańskiego, wówczas chodzi jedynie o „uprawianie seksu z nieletnią”. Himalaje hipokryzji i zakłamania.

Tak czy inaczej, wygląda na to, że złożył się w Polsce parasol ochronny nad „świętą krową” Polańskim. Będzie kasacja wyroku, który zapadł ubiegłorocznej jesieni, by nie wydawać Stanom Zjednoczonym reżysera, który dopuścił się tam kiedyś gwałtu na dziecku. Powód: sąd wydał postanowienie z naruszeniem umowy o ekstradycji pomiędzy Polską a USA. Bowiem przestępstwo, jakiego dokonał Polański, co prawda uległo w Polsce przedawnieniu, ale nie przedawniło się w Stanach.

Już słychać oburzenie i jazgot spowodowany decyzją ministra Ziobry. Cóż, psy szczekają…

Radosław Rzepka