wypadek

Do niecodziennego włamania doszło w jednym z polskich miast. Z pewnością funkcjonariusze policji rzadko, o ile w ogóle, spotkali się wcześniej z taką sytuacją.

Policja ujawniła kulisy bezczelnego włamania w Rzeszowie

W Rzeszowie miało miejsce włamanie do jednego z mieszkań. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zachowanie 30-letniego sprawcy. Otóż włamywacz nie ograniczył się tylko do zabrania wartościowych przedmiotów. Zrobił coś, co mocno zdziwiło policję.

Podkarpacka policja wyjawiła, że sprawca włamania był na tyle bezczelny, że w okradzionym mieszkaniu wziął prysznic, skorzystał z lodówki i zrobił sobie kanapki. Przestępcę spłoszył dopiero właściciel lokalu. Złodziej w pośpiechu zostawił swój dowód osobisty. Tym co dodatkowo szokuje jest fakt, iż wrócił na miejsce przestępstwa i zażądał zwrotu dokumentów.

„Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że wyszedł ze swojego mieszkania, które mieści się na parterze domu wielorodzinnego i zostawił uchylone okno. Kiedy wrócił, zastał ogólny nieporządek, a z mieszkania zniknęły dwa telefony komórkowe, para butów oraz czapka z daszkiem. Ku jego zaskoczeniu znalazł rzeczy, które do niego nie należały - buty, telefon komórkowy, dwa aplikatory insulinowe oraz dowód osobisty wystawiony na nazwisko 30-letniego mężczyzny” - przekazała policja.

„Jeszcze większe było zdziwienie właściciela, gdy po chwili ktoś zapukał do drzwi jego mieszkania. Okazało się, że był to włamywacz. Mężczyzna miał na sobie jego skradzione buty i czapkę. Zażądał od pokrzywdzonego zwrotu swoich rzeczy. Kiedy usłyszał, że o zdarzeniu została zawiadomiona policja, uciekł” - dodali mundurowi.

Oczywiście policja natychmiast przystąpiła do czynności. Funkcjonariusze ustalili, że 30-latek nie ma stałego miejsca zamieszkania. Po krótkich poszukiwaniach włamywacz został zatrzymany. Dodajmy, że policjanci znaleźli przy nim wszystkie skradzione przedmioty.

Podkarpacka policja ujawniła, że podczas przesłuchania podejrzany mężczyzna tłumaczył się na wiele sposobów. „Raz, że w tym domu mieszkała kiedyś jego babcia, później, że pokrzywdzony jest jego przyjacielem i wpuścił go do mieszkania, a innym razem, że włamał się, gdyż spadł mu cukier i musiał coś zjeść” - poinformowali stróże prawa.

Wyjaśnieniom podejrzanego nie dał wiary sąd, który zdecydował się aresztować mężczyznę na trzy miesiące.

źródło: Interia

Zobacz również: