Granica polsko-białoruska
źródło: Facebook/Pigułka Świata, zdjęcie podglądowe

Jak powiedział rzecznik MSZ Łukasz Jasina MSZ posiada dowody, że strzały oddano, choć sami Białorusini zaprzeczają tym informacjom. Jedenego z przedstawicieli ambasady Białoruskiej wezwano już w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Chargé d’affaires Aleksandr Czasnouski powiedział dziennikarzom, iż doniesienia o strzałach do polskich żołnierzy są nieprawdziwe. MSZ zawezwał Czasnouskiego, aby przedstawić na to dowody i przedstawić swoje stanowisko co do sytuacji na granicy i ostatnich incydentach, które miały tam miejsce.

Jasina odpowiedział na słowa Czasouskiego: „Mamy dowody na to, ze strzały zostały oddane, inaczej nie byłyby wydawane różnego rodzaju komunikaty”. Dodał także: „jeśli zaistnieje taka konieczność, zostaną te dowody przekazane stronie białoruskiej, ale i do opinii publicznej, i innym państwom”.

Granica polsko-białoruska: oddano „ślepe” strzały?

O strzałach na granicy poinformowała w piątek rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Jak tłumaczy do zdarzenia miało dość w czwartek. Jeden z patroli służb białoruskich w kierunku żołnierzy Wojska Polskiego, które razem ze Strażą Graniczną patrolują teren. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Ppor. Michalska zaznacza, iż prawdopodobnie strzały oddano z użyciem ślepej amunicji.

Niemniej Łukasz Jasina ocenia, iż obecna sytuacja nie zmierza w dobrą stronę. Jego zdaniem trudno będzie dojść do porozumienia. Jak stwierdził: „(red. sytuacja) staje się z dnia na dzień coraz bardziej napięta. (…) Nic w tym momencie nie zapowiada uspokojenia tej sytuacji”.

źródło: PAP, Pigułka Świata

Zobacz również: