Miłość z Internetu, śmierć od noża

0

Połączyły ich Internet i ułomność. Co doprowadziło do tragedii? Miłość, która nie znosi odrzucenia, czy chęć zemsty doprawiona religijnymi przekonaniami. Innymi niż te, które mówią, aby nie zabijać i rozumieć, gdy ktoś ma inne zdanie.

32-letni Fehmi B. do czasu przyjazdu do Polski mieszkał w Kosowie, które przez wielu uznawane jest za niepodległe państwo. Serbia natomiast uważa, że jest to tylko jej autonomiczna prowincja. Swoje pretensje rości też do tego terenu Albania, ponieważ ponad 92 procent mieszkańców Kosowa to Albańczycy i wyznawcy islamu. Jest nim również, urodzony w Libii Fehmi B. 28-letnią (w momencie zabójstwa) Karolinę B. z Grudziądza poznał przez Internet.

– Oboje byli głuchoniemi. To ich najpierw połączyło. Ludziom z taką ułomnością, prawie nigdy nie udaje się znaleźć innego partnera niż głuchoniemy – mówi, a właściwie miga koleżanka zamordowanej Karoliny.

O Fehmim rozmawiać nie chce. Tylko tyle, że Karolina była z nim chyba na początku nawet szczęśliwa, bo był taki czuły, opiekuńczy i miły. Choć byli tacy, którzy odradzali jej ten związek. Dlaczego?
– Tak trudno się domyślić. Przecież wiadomo, skąd on pochodzi – kończy rozmowę koleżanka Karoliny.
Wsadzi nóż w serce
Fehmi B. przyjechał do Polski w 2010 roku. Wcześniej przez kilka miesięcy korespondował z Karoliną w sieci. Albańczyk z Kosowa, najpierw mieszkał krótko w hotelu. Potem sprowadził się na ulicę Chełmińską w Grudziądzu. Pod tym adresem mieszkała Karolina z rodzicami.
Oni też nie chcą dziś rozmawiać z dziennikarzami. Inni mieszkańcy ulicy Chełmińskiej mają różne zdania na temat przygarnięcia 32-latka z Kosowa pod swój dach. Jedni twierdzą, że nigdy by czegoś takiego nie zrobili. Dlaczego? Bo nie można tak od razu kogoś obcego, w dodatku z zagranicy i muzułmanina, brać sobie na kark. Trzeba go najpierw dobrze poznać. W czasie, kiedy rozmawiamy, w całej Europie jest już głośno o fali uchodźców. Również wyznawców islamu i także z Libii.
– Trudno to oceniać tak jednoznacznie. Tym bardziej teraz, gdy granice Unii Europejskiej szturmują rzesze imigrantów – podkreślają sąsiedzi zamordowanej kobiety Karolina była przecież chora. Rodzice na pewno chcieli, żeby ich córka też była szczęśliwa. A miłość czasami zaślepia najmądrzejszego.
Karolina zaszła w ciążę. Niestety, gdy na świat przyszedł ich syn, parze przestało się układać. W czasie śledztwa wyszło na jaw, że wtedy Fehmi B. zaczął ubliżać partnerce, groził jej, a nawet ją uderzył. Dlatego kobieta postanowiła się z nim rozstać.

Odrzucony obcokrajowiec w 2012 roku wrócił do Kosowa, ale nie dał o sobie zapomnieć. Wysyłał Polce sms-y i komunikował się z nią przez Internet. Czasami groził, że „wsadzi jej nóż w serce  i  umrze na 100 procent”. Innym razem prosił, aby wrócili do siebie. Ale generalnie nie przyjmował do wiadomości, że ona już z nim być nie chce. Czy powodem jego agresji był fakt, że może nie chciała z nim pojechać do Kosowa? A on miał przecież syna. To dla muzułmanina ma ogromne znaczenie.

13498-320290

– W śledztwie przewijał się i taki wątek, ale był też wątek zazdrości czy złości z powodu odrzucenia. To nie mieściło się w kategoriach podejrzanego, który jednak tak naprawdę niewiele o tym mówił – relacjonuje jedna z osób związana z postępowaniem.

Dziś oficjalnie nikt z jego uczestników nic już nie powie, ponieważ trwający w tej sprawie w Sądzie Okręgowym w Toruniu proces, został wyłączony z jawności. Ze względu na to, że sąd będzie musiał również wnikać w bardzo intymną sferę związku pomiędzy oskarżonym a ofiarą zabójstwa.

Kłótnia trwała krótko

Skład orzekający będzie musiał zająć się na przykład prokuratorskim zarzutem umieszczenia przez Fehmiego B. w Internecie roznegliżowanych zdjęć Karoliny. Stało się to jesienią ubiegłego roku, kiedy legitymujący się serbskim paszportem mężczyzna znów przyjechał do Polski. Udało mu się namówić Karolinę na spotkanie, które nie przebiegło po jego myśli,  bo kobieta nadal nie chciała go widzieć, ukradł więc jej tablet, gdzie były te osobiste fotki.

Kilka tygodni później, Karolina już nie żyła. W połowie listopada wracała sama do domu od koleżanki. Fehmi B. musiał ją obserwować, bo na nią czekał w pobliżu miejsca, gdzie mieszkała. Miał nóż. Kłótnia trwała krótko. Potem mężczyzna zadał 28-letniej Karolinie 10 ciosów. Jeden w serce okazał się – za kilka dni – śmiertelny, mimo przeprowadzenia skomplikowanej operacji kardiochirurgicznej.

Atak widziała sąsiadka Karoliny i z krzykiem pobiegła w stronę zaatakowanej 28-latki. Wtedy Fehmi B. Uciekł, zostawiając krwawiącą kobietę na chodniku. Sąsiadka nie miała najmniejszych problemów z jego rozpoznaniem. Zresztą prokurator zdążył jeszcze przed śmiercią przesłuchać w szpitalu Karolinę, która też jako sprawcę wskazała byłego partnera.
Zaczęły się poszukiwania uciekiniera. Informacje o nim dostały wszystkie komisariaty w Polsce. Od razu podejrzewano, że będzie chciał wyjechać z Polski. Pod lupę wzięte zostały dworce kolejowe i autobusowe, bo samolotami raczej nie latał.
Miał to zaplanowane
To okazał się dobry trop. Fehmiego B. zatrzymano na dworcu w Krakowie dzień po zabójstwie. Rozpoznali go funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei w jednej z poczekalni. Wcześniej w jednej z firm przewozowych kupił bilet na autobus do Wiednia.

5478f10063235_o,size,933x0,q,70,h,e38234

– Po zatrzymaniu. podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień – mówi Agnieszka Reniecka, zastępca Prokuratora Rejonowego w Grudziądzu – Ale wskazał miejsce porzucenia noża.
32-latek został  aresztowany, a prokuratura w czasie śledztwa uznała, że było to zabójstwo z premedytacją. Nie tylko dlatego, że mężczyzna wcześniej groził kobiecie, a potem spełnił tę straszną obietnicę. Miał też przygotowany plan ucieczki.
Okazało się bowiem, że po zabójstwie pojechał najpierw taksówką do Warszawy i miał już wcześniej wykupioną miejscówkę na pociąg do Krakowa, skąd chciał dostać się do Wiednia. Nie dojechał tam. A teraz przebywa w jednym z aresztów śledczych. Grozi mu nawet dożywocie.
I w ten sposób jego syn stracił matkę na zawsze. A ojca?

1 lipca 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Toruniu zapadł wyrok w sprawie  Fehmiego B. oskarżonego o zabójstwo Karoliny B. z Grudziądza. Sąd orzekł, że mężczyzna jest winny zarzucanego czynu i wymierzył mu karę 15 lat pozbawienia wolności.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił 2 lutego 2017 roku wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu z 1 lipca 2016 r.  w sprawie Fehmiego B. skazanego za zabójstwo 28-latki z Grudziądza orzekając wobec niego 25, a nie 15 lat pozbawienia wolności.

Wyrok Sądu Apelacyjnego został wydany po apelacji Prokuratora Rejonowego w Grudziądzu, który zakwestionował orzeczoną wobec Fehmiego B.  karę 15 lat i wniósł o wymierzenie mu kary 25 lat pozbawienia wolności.

– Przeanalizowaliśmy jeszcze raz materiał dowodowy i uznaliśmy, że Fehmi B. powinien otrzymać surowszy wymiar kary – powiedział przed wyrokiem Marcin Licznerski, Zastępca Prokuratora Rejonowego w Grudziądzu. – Złożyliśmy apelację. Wnosimy o 25 lat.

Waldemar Piórkowski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ