Milioner gwałcił pracownice i jest wolny

0

Nowosolski biznesmen i milioner Marek W. ma na swoim koncie wyroki za śmiertelne potrącenie, mobbing i wielokrotne gwałty. Mimo tego za kratkami nie spędził ani jednego dnia. Odraczał kolejne rozprawy, przedstawiając zwolnienia lekarskie. Jak jednak ustaliła policyjna specgrupa z Poznania, to nie on stawiał się u lekarza, by odebrać L4. Robił to za niego pracownik, podając się za Marka W.

Kartoteka policyjna Marka W. (48 l.) z Nowej Soli (woj. lubuskie) sięga co najmniej roku 2005. Wtedy to biznesmen i milioner śmiertelnie potrącił na pasach 22-letniego mężczyznę, jadąc swoim sportowym mercedesem. Nie wiadomo, jaki wyrok dostał wówczas Marek W., bo uległ on zatarciu. Pewnym jest jednak, że mężczyzna nie spędził wtedy za kratkami nawet jednego dnia.

Następnie, w 2011 roku, na ulicy w Nowej Soli doszło do spektakularnego zatrzymania przez CBŚ Marka W. Mężczyzna podejrzewany był o znęcanie się nad swoimi pracownikami oraz notoryczne łamanie praw pracowniczych. Według zeznań 25 podwładnych Marka W., biznesmen miał być w stosunku do nich wyjątkowo brutalny. Biznesmen miał m.in. przebijać pracownikom dłonie długopisem, kazać im biegać nago dookoła firmy, bić. W trakcie tego postępowania wyszło także na jaw, że Marek W. wielokrotnie gwałcił swoje dwie pracownice. Jednej z nich groził, że jeśli komuś o tym powie, skrzywdzi ją i jej dziecko. Drugą szantażował intymnymi zdjęciami. Te dwie sprawy zostały wyłączone do oddzielnego postępowania.

Wyrok ws. gwałtów zapadł w 2016 roku. Milioner został wówczas skazany na osiem lat więzienia. Do więzienia Marek W. jednak nie trafił, bo jego obrońca odwołał się od wyroku. Wtedy 48-latek zaczął chorować. Przedstawiając w sądzie zwolnienia lekarskie, odraczał terminy kolejnych rozpraw.

W końcu jednak sąd stracił cierpliwość i wystawił za Markiem W. list gończy. Wtedy milioner popełnił błąd. Zameldował się w luksusowym apartamentowcu w Poznaniu, czyli wkroczył na teren policyjnej specgrupy, najskuteczniejszej w Polsce w ściganiu przestępców. Policjanci od razu przystąpili do poszukiwania nowosolskiego biznesmena.

Jak się okazało, choć Marek W. był zameldowany w Poznaniu, już tam nie mieszkał. Policjanci ustalili, że ukrywał się w okolicach Leszna. Został zatrzymany pod koniec lutego tego roku.

Marek W. lubił takie fotografie

Jednak w trakcie poszukiwań specgrupa odkryła coś więcej niż tylko miejsce pobytu Marka W. Policjanci zaczęli sprawdzać zwolnienia lekarskie przedstawiane przez mężczyznę. Rozpoczęli od ostatniego, wystawionego w listopadzie ub. r. przez lekarza z Wolsztyna. Śledczy sprawdzali nagrania z monitoringu, by ustalić, czy mężczyzna nie zmienił wyglądu. Wówczas na nagraniach rozpoznali jednego z pracowników Marka W., Sebastiana B. (35 l.).

– Mężczyzna wprowadził lekarza w błąd co do swojej tożsamości. Podczas wizyty podał się za Marka W. Przedłożył też podrobioną historię choroby. W ten sposób wyłudził zwolnienie lekarskie. Następnego dnia, znów podając się za Marka W., poszedł do lekarza sądowego i na tej podstawie wyłudził kolejne zwolnienie pozwalające już na złożenie wniosku o odroczenie rozprawy – mówi „Wyborczej” rzecznik poznańskiej prokuratury Michał Smętkowski.

Sebastian B. usłyszał zarzut utrudniania procesu karnego. Milioner Marek W. oczekuje z kolei w areszcie na rozprawę apelacyjną w sprawie gwałtów, która ma się odbyć we wrześniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza,fakt.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ