Zamordował parę swoich przyjaciół by nie oddać długu

0
fot. symboliczne/Policja

Marek S., drobny przedsiębiorca, który prowadził biznes w Kielcach zaprzyjaźnił się z Anną N. (†30 l.) i jej dużo starszym mężem Andrzejem R. (†53 l.). Z czasem oprócz wzajemnej sympatii połączyły ich również pieniądze. Marek S. pożyczył od pary sporą sumę, a dokładniej 200 tys. zł, które małżeństwo otrzymało ze sprzedaży mieszania. Czas mijał, ale znajomy wcale nie spieszył się ze spłatą długu. Gdy Anna i Andrzej zaczęli upominać się o swoje, „przyjaciel” postanowił ich zamordować.

Zwłoki małżonków znalazł ojciec Anny na początku lutego 2015 roku. Dwa miesiące później zatrzymano Marka S., oskarżając go o podwójne morderstwo. Zabójca od początku nie przyznawał się do winy. Był bowiem przekonany, że perfekcyjnie upozorował samobójstwo rozszerzone. Chciał, by śledczy myśleli, że Andrzej najpierw zamordował żonę, a potem sam odebrał sobie życie, dlatego na ich przedramionach pozostawił liczne rozcięcia. Biegli jednak szybko ustalili, że rany powstały dopiero po śmierci małżeństwa. Co więcej, zadane zostały w agonii.

W maju sąd skazał 52-latka na dożywocie, jednak jego obrońca odwołał się od wyroku, cały czas przekonując o niewinności swojego klienta. Odwołała się również prokuratura, żądając zmiany terminu, po upływie którego oskarżony mógłby ubiegać się o przedterminowe zwolnienie (30 lat zamiast 25). Dodatkowo wniesiono o pozbawienie Marka S. praw publicznych na 10 lat.

Sprawa wróciła więc na wokandę i miała swój finał w piątek. Krakowski Sąd Apelacyjny podtrzymał poprzedni wyrok. Częściowo, bo wyłącznie w kwestii pozbawienia oskarżonego praw publicznych, przystał też na wnioski prokuratury.

źródł: PAP

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ