Wojna na pomniki rozszerza się na całe Stany Zjednoczone. Grupa działaczy żydowskich domaga się, aby burmistrz  Nowego Jorku zlikwidował  pomnik holenderskiego gubernatora Petera Stuyvesanta. Burmistrz Bill de Blasio mówi zaś, że ma ochotę na usunięcie pomnika Krzysztofa Kolumba. Wszystko to dzieje się pod wpływem wydarzeń Charlottesville, gdzie zaplanowano likwidację pomnika generała Roberta E. Lee.

Petera Stuyvesanta był gubernatorem generalnym kolonii Nowa Holandia, która później została nazwana przez Anglików Nowym Jorkiem.

– Peter Stuyvesant był skrajnym rasistą, który usiłował zabronić osiedlania się w Nowym Amsterdamie Żydów  – powiedziała Nitsana Darshan-Leitner, działacz żydowski.

Usunięcie śladów Stuyvesanta z Nowego Jorku może okazać się trudne. Gdyż istnieje tu Stuyvesant High School, najbardziej prestiżowa szkoła publiczna w mieście oraz dzielnica o nazwie Bedford-Stuyvesant.

Żydzi proponują wymianę nazw, zastępując Stuyvesanta jednym z pierwszych żydowskich osadników Asher Levy. Rzecznik Instytutu Holenderskiego w Nowym Jorku twierdzi, że ta idea jest co najmniej śmieszna.

Tymczasem trwa debata na temat bardzo dużego i bardzo starego pomnika Krzysztofa Kolumba,  który może zostać usunięty, jako „symbol nienawiści”. Krytycy przypominają jego okrutne traktowanie rodzimych mieszkańców Karaibów i Ameryki Południowej oraz jego aktywny udział w handlu niewolnikami.

Burmistrz de Blasio rozważa likwidację pomnika, który ma ponad 100 lat, iznajduje na Manhattanie.

– Jest to kontrowersyjna postać dla wielu z nas, szczególnie na Karaibach i myślę, że trzeba spojrzeć uczciwie na historię –  powiedziała burmistrz Nowego Jorku.

Pomnik został ofiarowany Nowemu Jorkowi przez włoską społeczność w 1892 roku.

ed