Jak Niesiołowski donosił na narzeczoną, brata i kolegów

4

Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów, i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! – to słowa Elżbiety Królikowskiej, przed 47 laty narzeczonej Niesiołowskiego.

Podczas jednego z wystąpień sejmowych Jarosław Kaczyński, tak zwrócił się pod adresem Stefana Niesiołowskiego:  – Mogę tu przynieść pewną książkę i troszkę ją poczytamy publicznie. Będzie pan bardzo czerwony. Bo sypać w pierwszym przesłuchaniu w tak haniebny sposób, to naprawdę fatalna sprawa.

Ta wypowiedź dotyczyła zdarzeń z 1970 roku, wówczas zostali zatrzymani członkowie tajnej organizacji „Ruchem”, między innymi Stefan Niesiołowski, Andrzej Czuma i Elżbieta Nagrodzka (dziś Królikowska) – wówczas narzeczona Niesiołowskiego.

„Ruch” była to organizacja założona w latach 60. przez Niesiołowskiego, Andrzeja Czumę i Emila Morgiewicza. Innymi liderami byli Marian Gołębiewski i Benedykt Czuma. „Ruch” miał  antykomunistyczny charakter.  Jedną ze spektakularnych akcji tej organizacji miało być spalenie Muzeum Lenina w Poroninie. Pomysłodawcą był właśnie Niesiołowski. Do akcji nie doszło, gdyż organizacja została namierzona przez bezpiekę, która aresztowała jej kierownictwo.

Co działo się po zatrzymaniu ujawniła Elżbieta Królikowska, która wówczas była narzeczoną Niesiołowskiego. W 2003 roku uzyskała ona od IPN status osoby pokrzywdzonej, a w konsekwencji dostęp do materiałów archiwalnych MSW. Wynika z nich, że Niesiołowski sypał aresztowanych, ujawniając informacje o organizacji, choć jedynym przyjętym przez opozycjonistów sposobem postępowania po aresztowaniu miała być odmowa składania zeznań i zaprzeczanie działalności w „Ruchu”. Królikowska zastosowała się do tych reguł i  zaprzeczała związkom z „Ruchem„: „Przez cały okres trwania znajomości Stefan Niesiołowski nigdy nie proponował mi wstąpienia do tajnej organizacji. Nigdy też nie informował mnie, że taka organizacja istnieje. Od pozostałych osób których nazwiska występują w moich protokołach przesłuchania również ani nie informowały mnie o istnieniu tajnej organizacji, ani też nie żądały ode mnie środków finansowych na cele takiej organizacji (..)” – to fragment protokołu z przesłuchania Królikowskiej  z 30 czerwca 1970 r.

Po tych  słowach pokazano jej protokół przesłuchania Stefana Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r.  Nie miała wątpliwości, że wsypał ją narzeczony i to bez bicia czy straszenia, zrobił to z własnej nieprzymuszonej woli. Oto fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 roku: „Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie” .

Zeznanie Niesiołowskiego dotyczące narzeczonej, to nie jest  jedyny dowód współpracy z bezpieką  podczas śledztwa. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej można się dowiedzieć więcej o jego donoszeniu na kolegów.  21 czerwca 1970r. Niesiołowski wymienia podczas przesłuchania nazwiska swojego brata Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.

25 czerwca 1970 r. Niesiołowski rozszyfrowuje kto kryje się pod pseudonimami, m.in. „Emil” [Emil Morgiewicz], „Jurek” [Benedykt Czuma]. Sam zaś zaprzecza swojej przynależności do „Ruchu” „.

11 lipca 1970 r. mówi: „Pragnę uzupełnić oraz sprostować pewne wyjaśnienia jakie złożyłem do protokółów w czasie poprzednich przesłuchań na temat podjętej przez nasz Ruch akcji spalenia muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych sprawach, mówić tylko szczerą prawdę”.

Królikowska-Nagrodzka tak oceniała po latach swojego byłego narzeczonego: „Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas, swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów i mnie, swoją narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy członek organizacji przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że ,,nic nie wiem o Ruchu. (…) Kiedy po wielu dniach przesłuchań (30.VI) kolejny raz zaprzeczyłam, że istnieje „Ruch”, śledczy pokazał mi protokół z 20.VI. podpisany ręką Niesiołowskiego, w którym podaje szczegóły mojej działalności. Dostałam wtedy parę innych protokołów zeznań kolegów, z których wynikało, że Wojciech Mantaj zaczął zeznawać już 22.VI, Marek Niesiołowski 25.VI, a Benedykt Czuma – 28.VI. Dla pikanterii dodam, że na podobną okoliczność „Ruch” zalecał bezwarunkowe milczenie i ja miałam odwagę się do tego zalecenia zastosować. Załamanie Stefana i paru innych kolegów przeżyłam boleśnie. Wyobrażałam sobie idealistycznie, a może naiwnie, że jeśli wszyscy będą milczeli SB będzie musiała nas wypuścić. Przecież jeszcze wtedy nie wiedziałam, że miała wtyczki i sporo informacji o grupie. W tym samym czasie otrzymywałam od Stefana listy z propozycją „ślubu w więziennej kaplicy”. Co za hipokryzja”.

opr.fet

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ