Zbrodnia na skraju puszczy

1

Gdy w zeszłym roku, urzeczony urokiem podkampinowskich Famułek Królewskich, napisałem do Expressu Sochaczewskiego krótki artykuł, nie spodziewałem się, że oto otwiera się przede mną szlak niezwykłej podróży, w czas splątany tragicznymi losami mieszkańców tej wsi i dawno pogrzebanych tajemnic.

 Na mój artykuł odpowiedziała dawna mieszkanka tej wsi, pani Danuta Sawa, umożliwiając dalszą wędrówkę w dzieje, kontaktując z ludźmi, którzy stali się moimi w niej przewodnikami. Nie bez znaczenia pozostaje pomoc, jaką zapewniła mi dyrekcja Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą – udostępniono mi archiwalne materiały, oraz odbyliśmy dwa wyjazdy badawcze, podczas których zlokalizowaliśmy zapomniany cmentarz z I Wojny Światowej, oraz miejsca pochówków żołnierzy polskich, poległych w Krzywej Górze podczas nalotu lotniczego i ostrzału artyleryjskiego. Owe doły ekshumacyjne, jak sądzi kierownik historyczny muzealnej placówki Jakub Wojewoda, mogą jeszcze kryć bardzo ważne informacje dotyczące tożsamości żołnierzy biorących udział w Bitwie nad Bzurą.

Egzekucja na bagnach

Nie tylko żołnierzy spotkała śmierć w tamtych rejonach. O ofierze, jaką złożyli mieszkańcy wsi, świadczy kapliczka stojąca przy drodze, o której wspomniałem w poprzednim artykule. Wyryto na niej nazwiska osób zamordowanych przez okupanta, pierwszą zaś osobą, która rzuciła trochę światła na tę sprawę, była pani Genowefa Kacprzak, zasiedziała mieszkanka Famułek. Na podstawie jej oraz kolejnych świadectw innych osób udało się zrekonstruować przebieg ponurej zbrodni z początku II Wojny Światowej.

Jeszcze w listopadzie 1939 roku w ramach szerzej zakrojonej akcji do wioski wkroczyło gestapo. Miejscowy Niemiec, Shattshneider (Szasznajder) zorganizował zebranie wszystkich mieszkańców wioski, z ich grupy wydzielono kilku gospodarzy i zamknięto ich w piwnicy. Nad mężczyznami dokonano czegoś w rodzaju sądu, do którego pretekstem były rzekome przestępstwa kryminalne, których się dopuścili. W rzeczywistości była to okazja do wyrównania rachunków z tymi Polakami, z którymi Niemcy mieli wcześniej zatargi. Na przykład drogomistrza Stefana Kapałkę wskazano za konflikt, który wyniknął przy nakładaniu obowiązku tzw. szarwarku, czyli świadczenia robót drogowych. Po przeprowadzonym dochodzeniu, w którym oskarżycielami byli dwaj miejscowi koloniści: wspomniany wcześniej Shattshneider i Fenske, pięciu mężczyzn (Stefan Kapałka, Józef Fornalski, Józef Makowiecki, Stanisław Wieczorek, Jan Zarzycki) wyprowadzono na bagna i rozstrzelano. Znany badacz puszczy, Lechosław Herz tak opisał egzekucję w jednym ze swoich przewodników:

„…obok błotnistej parowy w listopadzie 1939 r. gestapowcy zastrzelili 5 Polaków. Hitlerowscy oprawcy po egzekucji wdeptywali butami ciała w bagno. Ofiary egzekucji pochowane są na cmentarzu w Brochowie.”.

Ryszard Wieczorek, którego ojciec został wtedy rozstrzelany, dodaje jednak, że nie wszyscy Niemcy z Famułek tak postępowali, część z nich usiłowała się wstawiać za swymi polskimi sąsiadami, niestety już nic to nie dało. Przytoczył także przypadek, jak w pobliskim Karolinowie koloniści niemieccy nie chcieli zeznawać niczego przeciw Polakom, a jedynego, który się na to zdecydował przepędziła do domu… jego własna żona.

Odwet na Polakach

Jak się okazało, był to dopiero początek prześladowań. Administracyjnie Famułki Królewskie stały się terytorium III Rzeszy, najbliższe miasto, Sochaczew, znalazło niejako się na terenie już innego państwa – Generalnej Guberni. Ludność na terenach wcielonych padła ofiarą daleko bardziej idących represji, niż w Guberni.

Kolejnym krokiem było wyłuskanie i zlikwidowanie członków przedwojennych organizacji paramilitarnych, głównie „Strzelca”. Tu Niemcy mieli pretekst, gdyż ta organizacja pomagała wojsku w internowaniach mniejszości niemieckich na wschód, m.in. do Berezy Kartuskiej. Ten mało znany w naszej historii epizod dotyczył spóźnionej reakcji na niemiecką V kolumnę, która zajmowała się sabotażem. Plan internowania na wypadek wojny powstał jeszcze w 1937 roku, a wprowadzono go w życie z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku. W wyniku jego realizacji, przeprowadzonej na oślep, straciła życie nieokreślona dziś ilość niewinnych osób pochodzenia niemieckiego, co zaogniło i tak niezbyt ciepłe stosunki polsko-niemieckie i zaowocowało podobnymi akcjami odwetowymi.

Cios na Famułki spadł w marcu 1940, zamordowano wtedy członków organizacji Strzelec – Eugeniusza Pojedynka, Bolesława Szymańskiego, Józefa Prędkiewicza, Józefa Rutkowskiego, Eugeniusza Sarneckiego. Ciał niektórych z tych młodych ludzi (wszyscy mieli około 20 lat) nie udało się nawet odnaleźć. Niemcy mordowali ich po kryjomu w gdzieś w Puszczy i pogrzebali w nieznanych miejscach.

Lista mieszkańców Famułek, którzy stracili przez wojnę życie, zamyka się na dzień dzisiejszy w liczbie 33 osób. Pierwszy spis sporządziła Maria Pachniak (mama pani Danuty) i został on wysłany do IPN. W oparciu o relacje jeszcze żyjących świadków i protokół wójta gminy Tułowice J. Cendeckiego, sporządzony w 1945 roku, uzupełniłem go o dalsze nazwiska. Znajdują się na niej partyzanci, ofiary działań wojennych, zamęczeni w obozach w Pomiechówku i Stutthoff w akcjach odwetowych.

Relacje osób, z którymi się spotkałem i nadal spotykam, oraz zebrane materiały są już objętościowo pokaźne, marzę, by wydać je w formie książkowej i zadedykować ludziom, którzy kiedyś mieszkali w Famułkach. Nie wszystkie są tak przygnębiające jak temat zbrodni wojennych, którego opracowanie było dla mnie największym wyzwaniem.

Na zakończenie chciałbym napisać kilka słów o fundatorce kapliczki, którą zadedykowano ofiarom hitleryzmu, nieżyjącej już pani Bronisławie Minoga. Wojna również ciężko ją doświadczyła, zabierając męża, zamordowanego w obozie w Pomiechówku, natomiast kapliczka powstała w dość niezwykłych okolicznościach, o czym opowiedział mi syn pani Bronisławy, pan Adam Minoga.

fot-2

Otóż kiedyś, podczas wizyty obwoźnych handlarzy dewocjonaliami, jeden ze sprzedawców wręczył oglądającej towary pani Bronisławie figurę Matki Boskiej ze słowami: – Proszę, ta figura jest dla pani, ale proszę postawić kapliczkę.

Ponieważ figura posiadała jakąś skazę, nie chciał pieniędzy. Pani Bronisława zastanawiała się nad jej intencją, w końcu wraz z innymi mieszkańcami wsi ustalono, że kapliczka będzie postawiona, by upamiętnić osoby, które poniosły śmierć z ręki okupanta. Było to w 1955 roku.

Jeżeli ktoś z państwa ma jakieś informacje na temat Famułek Królewskich, bardzo prosimy o kontakt. Czas niedługo zatrze ślady istnienia domów i ludzkiej tam obecności, które ze względu na ciekawe dzieje warto zachować dla potomności.

Radosław Jarosiński

 

Fot   Fundatorka Kapliczki Bronisława Minoga ze szwagrem/ fot. ze zbiorów rodzinnych Adama Minogi

 

 

 

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo prosze o kontakt. Moj pradziadek urodzil sie na Famulkach Krolewskich w 1902 roku. Nazywal sie Adam Wosinski. W styczniu 1943 zostal zabrany do obozu Stutthof. Z opowiesci mojej Babci wiem ze zostal zabrany z kolega z Famulek ktoremu udalo sie wrocilc z obozu. Moj Pradziadek zmarl w obozie w Lutym 1943.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ