
Media donoszą o alarmie bombowym, który wszczęto na warszawskim Okęciu. Lotnisko im. Fryderyka Chopina rozbłysło od sygnałów alarmowych po tym, jak służby otrzymały informację o możliwym ładunku wybuchowym na pokładzie jednego z samolotów. Ewakuowano ponad 100 osób. Znamy szczegóły.
Na Okęciu wszczęto alarm bombowy. Na szczęście ładunku nie znaleziono
Do olbrzymiego zamieszania na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie doszło w niedzielny wieczór. Służby otrzymały wówczas informację o podłożonym ładunku wybuchowym na pokładzie jednego z samolotów. „Z samolotu linii Turkish Airlines na Okęciu, z powodu możliwej bomby na pokładzie, ewakuowano w niedzielę ponad 100 osób.” - donosi Wirtualna Polska.
Cała akcja sprawdzania maszyny i jej pokładu trwała kilka godzin, a przez ten czas pasażerowie byli uziemieni na Okęciu. Bulwersuje nie tylko to, ale także fakt, że ktoś postanowił sobie zrobić głupi żart w trudnym czasie, jakim jest pandemia koronawirusa. Karetki, które musiały zabezpieczać teren lotniska po alarmie bombowym, mogły w tym momencie być niezbędne w innych miejscach. „To strasznie przykre, że w takiej sytuacji covidowej, kiedy karetki, które mogłyby przydać się pacjentom, są zajęte.” - tłumaczy nie mający wątpliwości w tym zakresie rzecznik lotniska, Piotr Rudzki.
„Pirotechnicy dokładnie sprawdzili samolot. Do środku został także wpuszczony pies, który przeczesał go pod kątem substancji wybuchowych i niebezpiecznych.” - czytamy na łamach Wirtualnej Polski.
O tym, że nie znaleziono żadnej bomby, a alarm był fałszywy poinformował wspomniany wcześniej rzecznik lotniska im. Fryderyka Chopina, Piotr Rudzki. „Na szczęście był to fałszywy alarm.” - przekazał.
źródło: Wirtualna Polska, PAP


