Od rozpaczy do nadziei

4
14018

 15 września 2012 roku, był piątek. Tego dnia Adam wybrał się na spotkanie integracyjne organizowane przez zakład pracy. Nigdy nie wrócił już do domu.

Adam Hołody to mieszkaniec Kandyt (woj. warmińskomazurskie). Ten wysoki, szczupły 23-latek interesował się sportem, szczególnie siatkówką i piłką nożną. Po ukończeniu 18 roku życia został honorowym dawcą krwi.

Adam miał wyrazistą osobowość. Był wrażliwy, o dobrym sercu, chętnie służył pomocą – opisuje syna Krystyna Hołody, mama zaginionego Raczej skryty, czasami zadziorny, lubił się śmiać i żartować. Dążył do realizacji celów. Syn miał grupę przyjaciół, z którymi się spotykał – dodaje pani Krystyna.

W 2010 roku młody mężczyzna przeżył dramat – spowodował wypadek, w którym zginął jego przyjaciel. Powoli dochodził do siebie po tym zdarzeniu.

Adam miał dziewczynę, Patrycję, która zainspirowała go do podjęcia nauki. 23-latek zamierzał rozpocząć naukę w liceum uzupełniającym, w trybie dla dorosłych. W sierpniu 2012 roku zaczął pracę jako załadunkowy w zakładzie meblowym WoodCraft w Górowie Iławeckim.

Nie wrócił do domu

15 września 2012 roku, był piątek. Tego dnia Adam wybrał się na spotkanie integracyjne organizowane przez zakład pracy. Decyzję o udziale w  imprezie podjął nagle, początkowo miał się tego dnia nigdzie nie wybierać. Spotkanie odbywało się w Gruszynach (około 14 km od Kandyt) w gospodarstwie agroturystycznym Kamienne Kręgi. Adam spotkał się na miejscu z kolegami z pracy.  Spotkanie opuścił prawdopodobnie około północy. Nie wiadomo, co wydarzyło się potem.

Nikt z uczestników zabawy nie był w stanie dokładnie określić czasu oraz okoliczności oddalenia mojego syna – mówi mama Adama.

Na imprezę 23-latek nie zabrał dokumentów ani portfela, miał przy sobie telefon komórkowy i prawdopodobnie słuchawki. Około 21. napisał jeszcze sms-a do swojej dziewczyny.

Gdy syn nie wrócił w sobotę do domu, wzbudziło to mój niepokój. Wcześniej mu się to nie zdarzało, ale znajomi stwierdzili, że jestem nadopiekuńcza, a Adam jest dorosły i pewnie „dochodzi” do siebie u kolegi z pracy – opowiada Krystyna Hołody.

itaka-6

W niedzielę rano kobieta musiała pilnie wyjechać. Rafał Hołody zaczął niepokoić się nieobecnością brata, telefonował do znajomych z zapytaniem o Adama. Na prośbę rodziny znajoma pojechała na miejsce imprezy, poinformowała gospodarzy o zaginięciu Adama i wspólnie (około południa) przeprowadzono wstępne poszukiwania w okolicy. Bez rezultatu. Następnie Rafał zadzwonił do mamy.

  Zdrętwiałam. Jak najszybciej wróciłam do domu – relacjonuje kobieta.

Rodzina postanowiła zgłosić zaginięcie na Komendzie Powiatowej Policji w Bartoszycach. – Funkcjonariusz policji przeprowadził przesłuchanie i jeszcze tego samego wieczora rozpoczęto akcję poszukiwawczą, także z udziałem mieszkańców naszego domu i gospodarzy imprezy – opowiada  mama Adama.

Szukano wszędzie

 – Jeszcze na początku akcji poszukiwawczej koordynujący i prowadzący ją funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach oznajmili, że będzie trwała aż do skutku. Jestem z nimi w stałym kontakcie  – podkreśla pani Krystyna.

Podczas zbierania materiału  o tej sprawie zauważyłam, że na stronie KPP w Bartoszycach nie ma jednak informacji na temat zaginięcia Adama Hołody.

  Zaginięcie zostało zgłoszone w 2012 roku, i wówczas na stronie internetowej KPP w Bartoszycach został opublikowany komunikat o zaginięciu 23-latka. W 2014 roku strona internetowa była modernizowana i najprawdopodobniej doszło do nieprawidłowego przeniesienia danych. Informacja została ponownie umieszczona na stronie internetowej wyjaśnia oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach, mł. asp. Beata Patecka.

Podjęto szereg czynności poszukiwawczych oraz wykorzystano specjalistyczny sprzęt. Rzecznik policji opowiada o wykonanych działaniach: Sprawdzono teren oraz okolice gospodarstwa agroturystycznego, gdzie odbywała się impreza zakładowa. Do działań dwukrotnie został użyty pies tropiący, który po przejściu około kilometra zszedł z drogi, kierując się w pobliskie zarośla. Nie odnaleziono zaginionego, ani żadnych jego rzeczy.

Policja współpracowała ze strażakami PSP i OSP Bartoszyce, funkcjonariuszami Straży Granicznej i Straży Leśnej oraz osobami prywatnymi. Przeszukano dokładnie okolice, lecz nie odnaleziono żadnych śladów Adama.

Wiele działań spontanicznie i bezinteresownie podjęli znajomi i przyjaciele Adama oraz lokalne i regionalne władze i instytucje, które wspierały akcję poszukiwawczą. Zaangażowali się także mieszkańcy Kandyt i okolicznej gminy oraz wielu nieznanych nam ludzi dobrej woli – mówi mama zaginionego. Rozwieszano plakaty, rozpowszechniano informacje na portalach społecznościowych, teren lustrowany był też przez paralotnie i motolotnie. Zostały podjęte działania przez Grupę Specjalną Płetwonurków RP, którą kierował Maciej Rokus. Współpraca rodziny i specjalistów pozwoliła przeszukać obszar o powierzchni kilkuset hektarów oraz szereg zbiorników wodnych i stawów.

Dokonano sprawdzeń szpitali i dworców na terenie powiatu bartoszyckiego, ale też powiatów ościennych. Sprawdzono także wielokrotnie teren gospodarstwa agroturystycznego, w tym również budynki gospodarcze. Teren sprawdzano również przy użyciu policyjnego helikoptera oraz psów do poszukiwań zwłok. Weryfikowano informacje na  portalach internetowych. uzupełnia mł. asp. Beata Patecka.

Krystyna Hołody opowiada też o pomocy, którą otrzymała od ludzi: Wspierano nas modlitwą, słowami nadziei i otuchy. Poświęcenie i zaangażowanie sprawiło, że czuliśmy wsparcie. Brakuje mi słów, aby wyrazić naszą wdzięczność i podziękowanie.

Rzecznik KPP w Bartoszycach w następujący sposób podsumowuje podjęte przez policję działania: – Wszyscy uczestnicy imprezy zakładowej zostali przesłuchani, ich zeznania były spójne. Sprawdzono, z jakimi numerami kontaktował się zaginiony w ostatnim czasie, oraz dane osób, które z nim się kontaktowały. Na bieżąco weryfikowano informacje o ujawnieniu zwłok NN na terenie naszego województwa, jak i kraju. Wykonano szereg czynności, które nie przyniosły oczekiwanego efektu.

Wizje jasnowidzów
 Kilka dni po zaginięciu 23-latka rodzina nawiązała kontakt z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. Mama Adama wybrała się do Człuchowa razem z przyjaciółmi syna – Martyną i Damianem.
Jasnowidz stwierdził, że mężczyzna nie żyje, na wydrukowanej mapce satelitarnej terenu zaznaczył miejsca, gdzie ewentualnie może się znajdować ciało Adama. Jeszcze w trakcie drogi powrotnej jej zrzut drogą elektroniczną przekazaliśmy policji, a następnego dnia dostarczyliśmy oryginał na posterunek policji w Górowie Iławeckim – dodaje pani Krystyna.
Dokonano przeszukania miejsc wskazanych przez jasnowidza: sprawdzono dwukrotnie rzekę Młynówkę oraz teren przyległy do tej rzeki, dna zbiorników wodnych, stawy hodowlane oraz rejon wokół stawów komentuje oficer prasowy policji.
Pod jednym z artykułów o zaginięciu Adama zamieściła komentarz jasnowidz Maja Danilewicz. Mama zaginionego nawiązała z nią kontakt mailowy i telefoniczny. Danilewicz na swojej stronie zamieściła opis swojej wizji i kilku zaprzyjaźnionych jasnowidzów, które następnie przekazała policji. Wszystkie wskazywały, że Adam nie żyje.
Kilkakrotnie kontaktowałam się z panią Mają. Mam dla niej w swoim sercu wiele wdzięczności – podkreśla mama Adama. Weryfikacja wizji jasnowidzów nie przyniosła jednak rezultatów.
Na portalu społecznościowym Facebook dziewczyna Adama założyła stronę o zaginionym. Jednak rodzina skupiła się na innych działaniach. Krewni od razu po zaginięciu Adama zgłosili się do fundacji Itaka.
Do programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie” zgłosiłam się  z rodziną Michała Stefańskiego, niemalże rówieśnika Adasia, zaginionego 2 dni później. On mieszkał w pobliskim Braniewie. Poznaliśmy się za sprawą redakcji lokalnej Gazety Olsztyńskiej, która kilkakrotnie publikowała informacje o naszych synach – opowiada mama zaginionego.
Patrycja, dziewczyna Adama, zasugerowała rodzinie podjęcie współpracy ze Stowarzyszeniem Bez Śladu, które zaowocowało stworzeniem ponad 3-minutowego filmu na YouTubie o Adamie w polskiej i angielskiej wersji językowej. Stowarzyszenie Missing Zaginieni przygotowało plakaty o zniknięciu 23-latka.
 Współpraca z wymienionymi organizacjami i mediami sprawiła, że informacja o zaginięciu i poszukiwaniu Adasia w bardzo szybkim czasie mogła dotrzeć do ogromnej liczby osób i zaistnieć w ich świadomości mówi Krystyna Hołody.
Wielka niewiadoma
Mimo że do dnia dzisiejszego nie odnalazł się mój zaginiony syn, to oceniam pracę policji i jej zaangażowanie w poszukiwania bardzo pozytywnie – podkreśla Krystyna Hołody Głęboko wierzę w to, że policja, tak jak dotychczas, wykorzysta wszystkie dostępne możliwości w celu wyjaśnienia tej trudnej i traumatycznej – dla mnie jako matki – sprawy – dodaje kobieta.

W czerwcu 2016 roku pojawiła się fałszywa informacja o odnalezieniu ciała Adama, jednak nie ustalono jej autora, ani jego motywacji: Przesłuchano osobę, która  przekazała informację, że mężczyzna był widziany w Olsztynie. Zabezpieczono i sprawdzono nagrania z monitoringów z tych miejsc. W trakcie śledztwa ustalono także dane dziewczyny, do której rzekomo zaginiony miał się udać oraz rozpytano ją wyjaśnia Beata Patecka.

Patrycja w czasie zaginięcia Adama przebywała w domu rodzinnym, znacznie oddalonym od ostatniego miejsca pobytu 23-latka.

Nic też nie wskazywało, żeby Adam miał problemy. Nie było też telefonów, listów czy gróźb kierowanych do rodziny. Co więcej, nie ma żadnych śladów, które wskazywałyby na to, co mogło wydarzyć się z Adamem.

Sprawą nadal zajmują się policjanci Zespołu ds. Poszukiwań i Identyfikacji Zwłok Wydziału Kryminalnego KPP w Bartoszycach.  Ostatnie czynności w sprawie zaginionego były realizowane w czerwcu 2016 roku.  Dotyczyły weryfikacji informacji o rzekomym odnalezieniu zwłok zaginionego. W postępowaniu nie przedstawiono nikomu zarzutów, jednak każda ewentualność jest brana pod uwagę. Na chwilę obecną nie są znane losy Adama Hołody podsumowuje rzecznik KPP w Bartoszycach.

Krystyna Hołody wymienia bardzo dużo osób, którym chciałaby podziękować: Naszymi  sercami targały najprzeróżniejsze emocje, od rozpaczy i  zwątpienia do nadziei, która – może nawet na przekór faktom i logice – zwyciężyła i w nas trwa. Ciągle myślę ze wzruszeniem i ogromną wdzięcznością o niesamowitej życzliwości i szlachetności ludzkich serc, często nam nieznanych.

Na koniec dodaje jeszcze: Wszystkim dziękuję z głębi przepełnionego wdzięcznością matczynego serca.

Monika Jońska

 

4 KOMENTARZE

  1. A czy policja rozważała opcję, że ktoś tego chłopaka potrącił, być może zabił, zapakował do samochodu i gdzieś wywiózł ciało? Była noc, weekend, może jechał ktoś pijany, nie zauważył pieszego albo pieszy wtargnął na jezdnię i stała się tragedia.
    Współczuję rodzinie. Mam nadzieję, że dowiedzą się co tak naprawdę stało się z ich synem, bratem, chłopakiem… Straszna tragedia żyć w takiej nieświadomości przez lata.

    • Taką opcję też brano pod uwagę. Jednak okolica jest na tyle mało uczeszczana, że ta wersja wg mnie jest mało prawdopodobna. Teren jest trudny i rozległy, bardzo mało zabudowany, było ciemno, więc na dobrą sprawę wersji wydarzeń może być mnóstwo. Chyba najbardziej dającą nadzieję bliskim jest wersja ze świadomym oddaleniem się. I tego się trzymajmy.

  2. Czy drugi chłopak również był krwiodawca? Jeżeli tak można podejrzewac mafie handlujaca organami. Informacje o stanie zdrowia mogli miec od kogos z punktu poboru krwi. Tak najczesciej działają

ZOSTAW ODPOWIEDŹ