Jak wiadomo Ryszard Petru uwielbia podróże. I w sumie nic w tym nagannego, dopóki to hobby realizuje na swój koszt.  Ale tak raczej nie jest.  Głośno było niedawno o jego podróży do Lizbony z posłanką Joanną Schmidt. Jak się okazuje nie była to ich jedyna wspólna wycieczka.

Lider Nowoczesnej wraz z wiceszefową tej partii latają regularnie z Poznania do Warszawy i w odwrotnym kierunku. Meldują się wyłącznie w najlepszych hotelach. Na liście ich wspólnych podróży są Wrocław, Kraków czterogwiazdkowy hotel Riviera w Olszewnicy Nowej, Szczecin itd.

Wygląda na to, że przyprawiali rogi swoim małżonkom na koszt podatników.

Posłanka tłumaczy się ponoć, że  jest reprezentantką całego narodu i powinna utrzymywać kontakty i dbać o interesy  wyborców całej Polski.  Póki co skupiała się chybna na  interesie swojego szefa?

Jednak wśród tych romantycznych wojaży lider Nowoczesnej znajduje też czas na inną aktywność. Choćby na wzywanie instytucji Unii Europejskiej do  interwencji w Polsce, a nawet ma czas na osobiste wypady z donosami do Brukseli.

Chciałoby się zdać pytanie: – Kto się ciebie o to pyta?

– Nikt, ja jestem skarżypyta.

Dawniej poseł to miał klasę. Nawet gdy nie miał kasy – miał klasę. A dziś? Szkoda słów.

Leo