SPRAWA IWONY WIECZOREK: Podpisała na siebie wyrok

61

Iwona Wieczorek zaginęła ponad 6 lat temu. Pomimo zakrojonych na ogromną skalę poszukiwań, przez ten czas nie natrafiono na żaden trop prowadzący do rozwiązania tej sprawy. Po raz pierwszy na istotne ślady natrafiono, gdy w lipcu przekazałem policji informacje na temat zaginięcia nastolatki.

Informacje te powinny pomóc w wyjaśnieniu tej zbrodni i ujęciu jej sprawców. Nadal jestem przekonany, że wkrótce to nastąpi. Tym bardziej, że po raz pierwszy w sprawie Iwony Wieczorek policja przyznaje, że we wskazanych przez mnie miejscach „zostały zabezpieczone różnego rodzaju ślady, które aktualnie poddawane są badaniom (..)”.

Precyzyjne wskazanie

Przypomnę, że pod koniec kwietnia tego roku wspólnie z ekipą fundacji Na Tropie prowadziłem przez kilka dni poszukiwania ciała Iwony na terenie Parku Reagana w Gdańsku. Jednak wówczas nic nie znaleźliśmy.

Po pewnym czasie poszukiwania skierowałem w miejsce oddalone o kilka kilometrów od parku. Miejsce to pojawiło się w naszym dziennikarskim śledztwie niemal rok wcześniej. Szukaliśmy jednak bardziej wyraźnych tropów. Pojawiły się one, gdy dotarłem do informacji od osób z trójmiejskiego półświatka. Wskazywały one na konkretną działkę w rejonie ulic Hallera i Zielonej Drogi w Gdańsku.

Według zebranych przeze mnie informacji, tam właśnie zakończyło się życie Iwony Wieczorek. Przez kilka kolejnych tygodni sprawdzaliśmy to miejsce i związanych z nim ludzi.

Ekipa fundacji Na Tropie wróciła do Gdańska pod koniec czerwca, wówczas nabraliśmy przekonania, że ciało nastolatki znajduje się w wytypowanym przez nas miejscu. Mogą tam być także szczątki innych osób.

Dlatego 6 lipca 2016 roku złożyłem w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zeznania na temat śledztwa dziennikarskiego oraz działań fundacji Na Tropie, związanych z zaginięciem Iwony Wieczorek. Wskazałem ewentualne miejsce ukrycia zwłok, oraz domniemanych sprawców  zbrodni.

Policja sprawdza teren działki. Po kilkunastu dniach to miejsce zostanie rozkopane w poszukiwaniu ciała zaginionej gdańszczanki

7 lipca policja po raz pierwszy przeszukała wskazany przeze mnie obszar. Jednak moim zdaniem zrobiono to dość powierzchownie. Na wskazanym przez nas terenie działała ekipa policyjna, wraz z psem do poszukiwania zwłok. Sprawdzano wówczas 3 posesje, szamba, oczka wodne oraz studzienki – łącznie około 2000 m kw. Mimo że to niewielki obszar, przeszukanie go było bardzo pobieżnie i dość chaotyczne. Użycie psa tropiącego także odbiegało od obowiązujących w tym względzie procedur.

Policja prawdopodobnie była odmiennego zdania i uznała, że teren został sprawdzony perfekcyjnie. Z czym przez kolejne tygodnie polemizowałem, i w końcu nakłoniłem funkcjonariuszy do ponownego przeszukania posesji, na której moim zdaniem ukryto ciało nastolatki. Nie było to wcale proste. Właściwie narzucałem się im przez kilkanaście dni. Czułem się przy tym jak intruz, który zakłóca kanikułę. Ale postawiłem na swoim. To, że policja ponownie weszła na ten sam teren, oznacza, że miałem bardzo mocne argumenty, aby ich do tego skłonić. Ze zrozumiałych względów nie mogę jednak ujawnić wszystkich szczegółów.

Znaleziono ślady

21 lipca wziąłem udział w policyjnym eksperymencie, który miał na celu między innymi zweryfikowanie mojej wersji na temat ukrycia ciała Iwony Wieczorek. Wskazałem też miejsce, gdzie mogły zostać wyrzucone jej buty. Przedstawiłem policji również swoją hipotezę na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w tym rejonie: zdarzenie po zdarzeniu.

Według mojej wiedzy Iwona Wieczorek została przywieziona rankiem 17 lipca 2010 roku na teren ogródków działkowych w rejonie ulic Hallera i Zielonej Drogi. Wskazałem policji 5 konkretnych działek, które mogą wiązać się w różny sposób z tą sprawą. Na jednej z nich – według moich informacji – została ukryta. Gdy ją tam przywieziono, prawdopodobnie już nie żyła. Mordercy rankiem zostawili jej ciało w szopie. Było zbyt widno, aby szykować „grób”. Dopiero nocą przenieśli ciało do przygotowanej w ciągu dnia „mogiły”. Spoczywało tam moim zdaniem do 22 lipca 2016 roku.

Tego dnia rozpoczęły się tam – na moją prośbę – ponowne poszukiwania. Policjanci, przy wsparciu strażaków,  sprawdzali wskazaną działkę, rozkopano ją w kilku miejscach. W trakcie tych poszukiwań znaleziono istotne dla sprawy ślady, a być może także szczątki ludzkie. Jeśli to się nie udało, to moim zdaniem źle szukano. Ja w tych poszukiwaniach tym razem nie mogłem brać bezpośredniego udziału. Przez pewien czas obserwowałem je. Mimo że działka jest mała, to i tak tego dnia nie sprawdzono jej całej – jedynie około 100 m kw.  Wówczas w ogóle nie przeszukano szczegółowo sąsiednich działek, o których mówiłem policjantom od początku lipca. Natomiast 22 lipca, około godziny 14 policjanci i strażacy szybko opuścili teren działki, nie zasypując nawet wykopanych dołów i nie porządkując posesji. Zabrali ze sobą worki ze znalezionymi „śladami”, które jak przyznali, są obecnie badane.

17
Moment gdy w wykopanym dole coś znaleziono.Czy były to szczątki Iwony Wieczorek?

22 lipca w Gdańsku spotkałem się także z Romanem R. – radiestetą z Elbląga, który w 2012 roku wyznaczył miejsce, gdzie rzekomo miałyby się znajdować zwłoki nastolatki. Ekipa fundacji Na Tropie udała się w ten rejon. Jednak nie jest on tożsamy z tym, który wskazałem policji.

Informacje radiestety nie zostały nigdy zweryfikowane przez policję, podobnie jak wiele innych sygnałów przekazywanych przez jasnowidzów, wróżki i inne osoby posługujące się niekonwencjonalnymi metodami. Z zasady nie są one sprawdzane przez policję. Inaczej było z moim zgłoszeniem, zostało ono potraktowane bardzo poważnie.

Dlaczego musiała zginąć?

W czasie swojego śledztwa dowiedziałem się, że na działce, gdzie według mnie pogrzebano zwłoki gdańszczanki, ukrywał się przez pewien czas ścigany listem gończym przestępca. Na sąsiedniej mieszka osobnik o bogatym życiorysie kryminalnym i dość psychopatycznej osobowości. Kolejna działka należy do osoby znanej policji choćby z zamiłowania do podkładania ładunków wybuchowych, choć na co dzień wydaje się być drobnym biznesmenem. Czy mężczyźni ci mieli coś wspólnego ze śmiercią Iwony Wieczorek? O to ich nie pytałem, bo to rola śledczych. Choć miałem kontakt przynajmniej z dwoma z nich.

To, że Iwona znalazła się akurat w tym miejscu, na pewno nie było przypadkowe. Było to zaplanowane, i tu miało skończyć się jej życie. Tak zdecydowali ci, dla których stała się niewygodna. Wykonawcy wyroku może nawet do końca nie wiedzieli, dlaczego dziewczyna ma zginąć. Przynajmniej jeden z nich mógł nie mieć takiej wiedzy. Obu opisałem stosunkowo dokładnie w reportażu „Ona poszła po śmierć”. Po tej publikacji dostałem informację, że w sprawę może być także zamieszana osoba dość dobrze znana i wpływowa w trójmiejskim półświatku: – Jeśli nawet on przy tym nie był – mówi mój informator – To doskonale wie, co i dlaczego stało się z Wieczorek.

Jestem przekonany, że nie tylko ten prowincjonalny mafioso ma wiedzę na ten temat, ale także byli, a może i obecni przedstawiciele organów ścigania. Pisałem już wcześniej, że pewna funkcjonariuszka była blisko rozwiązania tej sprawy, ale została szybko od niej odsunięta. Ktoś czuwał, i być może czuwa nadal, aby śledztwo nie posunęło się do przodu. Gdyż wówczas mogłyby wyjść na światło dzienne bardzo kompromitujące dla niektórych osób sprawy.

O co chodzi, wyjaśnia list, jaki przyszedł do naszej redakcji od dziewczyny, która pracowała w jednym z sopockich klubów: „(…) rejestrowane są tam wszelkie zabawy gości z dziewczynami, a bywa, że i z białym proszkiem, który często wcześniej gościom sprzedają. Gośćmi bywali i bywają m.in. biznesmeni, politycy, pracownicy wymiaru sprawiedliwości. Szefowie tego biznesu zwykle mówią, że to ich polisa ubezpieczeniowa. Mają w zbiorach ponoć wiele kompromitujących nagrań, którymi mogą szantażować! Przez co np. mogą utrudniać śledztwa! Podobne nagrania realizowane są namiętnie w innych trójmiejskich klubach (…)”.

– Iwona Wieczorek mogła mieć podobną wiedzę, i chciała się nią podzielić z innymi. Czym podpisała na siebie wyrok – komentuje ten list emerytowany trójmiejski policjant – Z doświadczenia wiem, że w sprawach zabójstw, gdzie w tle pojawi się prostytucja, niezwykle trudno jest wykryć sprawców. Zbyt wiele jest śliskich powiązań. Tak naprawdę, nikomu oprócz rodzin – i to nie zawsze – nie zależy na ich wyjaśnieniu.

Obecnie śledztwo prowadzi dwójka młodych policjantów. Nie mam wątpliwości, że są bardzo mocno zaangażowani w rozwiązanie tej zagadki. Jednak i oni, jakby unikali informacji na temat osób z policji, które mogły kryć sprawców zamordowania Iwony Wieczorek. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, to co przekazałem na ten temat, nie znalazło się w protokole przesłuchania. Nie zainteresowała ich także historia opisana w liście do Reportera. Czyżby nadal ktoś miał baczenie na sprawę? Czy to tylko przejaw źle pojętej solidarności zawodowej?

Pytania bez odpowiedzi

Jako że policja nie kwapiła się do przekazywania informacji na temat poszukiwań na wskazanej przeze mnie działce, nękałem śledczych niemal codziennie telefonami.

Dowiedziałem się tylko tyle, żebym pytał prokuraturę, bo to ona nadzoruje czynności. Wysłałem zatem do rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gdańsku kilkanaście pytań. Już po kilku godzinach odebrałem telefon z prokuratury, i dowiedziałem się, że adresat pytań jest niewłaściwy. Powinienem je wysłać do… policji. Bowiem prokuratura śledztwo umorzyła i krótko mówiąc, nie wie, co robi w tej sprawie policja. Zatem 23 sierpnia przesłałem do biura prasowego KWP w Gdańsku pytania, oto niektóre z nich:

  1. Czy podczas przeszukania działki użytkowanej przez W.C. na ulicy W. w Gdańsku znaleziono szczątki ludzkie? 2. Jeśli tak, to czy ustalono, do kogo należały? Czy są to szczątki Iwony Wieczorek? 3. Jakie ślady (mówił o nich mediom nadkom. Maciej Stęplewski) znaleziono podczas przeszukania tej działki? Czy mają one związek z zaginięciem Iwony Wieczorek? 4. Czy podczas przeszukania działki na ulicy W. przeszukano cały jej obszar, w tym ewentualne ukryte na tym terenie studzienki itp. oraz sąsiedni garaż (szopę)? 5. Czy podczas poszukiwań znaleziono buty należące do Iwony Wieczorek? 6. Czy przesłuchano J., wnuka W.C., który przez pewien czas mieszkał na jej działce i był poszukiwany listami gończymi? 7. Czy przesłuchano inne osoby wskazane przeze mnie policji? 8. Czy przesłuchano T.M. przebywającego obecnie w Zakładzie Karnym w S.? 9. Czy od początku lipca zatrzymano kogokolwiek w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek? 10. Czy przedstawiono komukolwiek zarzuty w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek? 11. Czy zakończono już poszukiwania na terenie ogródków działkowych w rejonie ulic Hallera i Drogi Zielonej w Gdańsku?

Odpowiedzi policji, choćby na te pytania, wiele wyjaśniłyby, szczególnie czytelnikom. Ja na niektóre z nich znam odpowiedzi. Policja co prawda nie odpowiedziała konkretnie na żadne z pytań z osobna, ale odpowiedź zbiorcza i tak wiele wyjaśnia: „Z uwagi na dobro postępowania na obecnym etapie wykonywanych czynności nie ma możliwości udzielenia odpowiedzi na tak szczegółowo zadane pytania (…)” – napisał do mnie podkom. Michał Sienkiewicz z Zespołu Prasowego KWP w Gdańsku.

dolCzy w tym dole znaleziono ciało Iwony Wieczorek?

Gdyby moje pytania i zawarte w nich hipotezy okazały się bzdurne i nieprawdziwe, to zapewne odpowiedź byłaby mniej więcej taka, jak po przekazaniu policji informacji przez Krzysztofa Rutkowskiego na temat tzw. „Ręcznika”: „Nic się nie potwierdziło”. Podobnie jak było w przypadku znalezienia przez Krzysztofa Jackowskiego fragmentów rzekomej sukienki Iwony Wieczorek, w zaroślach, w pobliżu ul. Morskiej. Wówczas policja szybko poinformowała, że był to fałszywy trop. I temat został zamknięty.

Tak jednak nie stało się w przypadku przekazanych przeze mnie informacji. Śledczy nie tylko im nie zaprzeczają, ale wprost przyznają, że prowadzą czynności a nawet postępowanie. Zaś na koniec dodatkowo poinformowali mnie: „W razie wątpliwości, zasadnym jest zwrócenie się z zapytaniem bezpośrednio do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku”. Uznałem za zasadne podzielić się swoimi wątpliwościami. Trudno ich nie mieć szczególnie w kwestii, czy postępowanie w sprawie Iwony Wieczorek faktycznie umorzono? Gdyż, jak widać, występują co do tego różnice między prokuraturą a policją. Zatem te same pytania ponownie zdałem prokuraturze.

7 sierpnia wysłałem do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wniosek o wgląd do akt sprawy Iwony Wieczorek. Co prawda znam 24 tomy tych akt, i mam ich kopie. Jednak interesuje mnie to, co dzieje się w sprawie po złożeniu przeze mnie zeznań. Niestety do 30 września muszę czekać na odpowiedź prokuratury na mój wniosek. Gdyż, jak mnie poinformowano: „trwają czynności techniczne mające na celu określenie i przygotowanie dokumentów podlegających udostępnieniu (…)”. Jest to zrozumiałe ze względu na fakt, iż mój wniosek dotyczy kilkuset dokumentów zawartych w aktach.

SONY DSC
Notatka policyjna z akt sprawy Iwony Wieczorek

Zdaję sobie także sprawę, że nie można informować o wszystkim, co dzieje się w postępowaniu, które jak widać nie dobiegło jeszcze końca. Wiadomo, że nie ujawnia się wszystkich szczegółów śledztwa w trakcie jego trwania, gdy zbierane są dowody, choćby te dotyczące winy konkretnych osób. A one bardzo dokładnie śledzą to, co pojawia się w mediach, a szczególnie w Reporterze.

– Jeśli śledczy mają jakieś ślady, to oczywiste, że nie ujawnią ich mediom w trakcie czynności, i o tym mniej więcej informuje rzecznik – komentuje były policjant. – Tak sobie myślę, że coś musi być na rzeczy, gdyż przy umorzonym postępowaniu nie wykonuje się tylu czynności – i po chwili dodaje – Sporo ludzi wierzy w wyjaśnienie tej sprawy, ale jeszcze więcej nie wierzy, że zrobi to policja.

Ja jednak jestem większym optymistą i wierzę, że rozwiązanie sprawy Iwony Wieczorek jest naprawdę bliskie.

Z OSTATNIEJ CHWILI: 30 września otrzymałem od prokurator Grażyny Wawryniuk informację, że mogę przejrzeć i sfotografować kolejne tomy akt sprawy, które powstały w latach 2013-2016 W tej części akt znajdują się m.in. protokoły z przesłuchań osławionego Krystka.  Prokurator zapewniła mnie, że otrzymam także odpowiedź na zadane w sierpniu pytania, które po części przytoczyłem powyżej. O tym wszystkim napiszę w nowym wydaniu Reportera. Będzie też relacja z mojej wizyty w jednym z zakładów karnych, gdzie przebywa człowiek, który wie sporo o tej sprawie.

Janusz Szostak

zdjęcia Reporter

(zakaz kopiowania)

Po publikacji reportażu „Ona poszła na śmierć” otrzymaliśmy pismo od właścicieli sopockiego „Dream Club”. Mimo że nie zarzucaliśmy im udziału w zniknięciu i zamordowaniu Iwony Wieczorek, publikujemy to sprostowanie jako ciekawostkę.

Sprostowanie

Nieuprawniona jest sugestia zawarta w artykule z 6.7.2016r pt. „Ona poszła na śmierć”, że osoby związane z Dream Club mogą mieć związek ze sprawą zaginięcia i domniemanej śmierci Iwony Wieczorek. Osoby związane z Dream Club nie mają jakiegokolwiek związku z tą sprawą.

Dariusz Wojciechowski

Prezes Zarządu Gastronom sp. z o.o.

Wszelkie informacje związane z zaginięciem Iwony Wieczorek można przekazywać fundacji Na Tropie mailem: reporter@exmedia.pl oraz telefonicznie: 46 86215 82 lub 502 226 215. Gwarantujemy dyskrecję.

logo-reporter

 

61 KOMENTARZE

  1. Moim zdaniem Szostak jest konsekwentny w tym co robi. To widać, że jest chyba jedyną osoba, która konkretnie angażuje się w wyjaśnienie tej sprawy. Tym bardziej zastanawia mnie nienawiść jaką wobec niego okazują użytkownicy różnych forów o Iwonie. Jedno z nich do dziś pewnie byłoby zamknięte, gdyby nie artykuły Szostaka, bo po pierwszym z nich dziwnym trafem zostało reaktywne. Więc po co te fochy domorosłych, internetowych „detektywów”? Zazdrość jak sądzę, że ktoś coś robi konkretnego a oni onanizują się od lat rzuconymi im ochłapami. Jestem pewien, że jeśli Szostak tego nie wyjaśni, to nikt inny tego nie zrobi. I tyle w tym temacie. Czekam na kolejne wiadomości.

    • Już spieszę wyjaśnić! Fochy forumowiczów są objawem gniewu i zniesmaczenia na komentarze i oskarżenia dziennikarzy Reportera, pod ich adresem, na forum i na Facebooku.

      • Ashen, trochę pokory. Nie podejrzewam dziennikarzy Reportera, aby mieli czas i ochotę szlajać się po jakiś forach. gdzie są notoryczni obrażani, tylko za to, że chcą wyjaśnić tę sprawę.

          • Niby co i po co? Przecież tam nie ma nic, żadnej wiedzy na temat tej sprawy. Tylko bicie piany. Oni tu mają chociaż akta sprawy, biorą udział w jakiś czynnościach policyjnych itp. Wiedz wiele więcej od was. To tak jakby student poszedł do przedszkola. Po co?

        • Pokornie przepraszam za występy gościnne dziennikarzy na forum. Przykro mi rozwiewać złudzenia. Ale tak. Najwyraźniej mają czas i ochotę…
          Serdeczności i pozdrawiam

          • Janusz. To co Pan napisał jest pomówieniem. Mam nadzieję, że ma Pan teraz na tyle odwagi, aby podać nam swoje dane i adres do wysłania pozwu. Jeśli nie, to i tak znajdziemy je sami. Internet nie jest anonimowy. Będzie Pan zmuszony udowodnić to pomówienie w sądzie. I będzie to dla Pan kosztowna nauczka, Ponadto jeśli ktoś z kogoś cokolwiek kopiuje, to wasze forum z Reportera i Newsbooka – teksty i zdjęcia – bezprawnie.
            I ogólna uwaga jeśli ktoś do kogoś przychodzi w gości, wypadałaby aby zachowywał się kulturalnie. Chamów wyrzuca się z drzwi i więcej nie zaprasza.
            To tyle na razie cdn.

          • No chyba cię pojebało, piesku newsbookowy.
            Ty widzę zostałeś świeżo zatrudniony w tym portalowi i kompletnie cię starzy wyjadacze nie poinformowali, że zanim powstał artykuł o Iownie, to dziennikarka z Reportera napisała parę tysięcy postów na GP i stamtąd głownie uzbierała swoją wiedzę. To co było niby z akt to jest wręcz promil, tego co od lat jest na forum.
            Widzę, że nauczyliście się straszyć pozwami, nie powinniście mieć więc żalu do pana Turczynskiego, że on was też pozwami straszy, a nawet te strachy realizuje.
            Współczuje tylko newsbookowi, że na dyżurnego oficera wybrali sobie taką miernotę umysłową, kompletnie bez wyobraźni i z horyzontami żaby.

  2. Śledczy zmarnowali 6 lat. Ma rację ten były policjant, który mówi: „Sporo ludzi wierzy w wyjaśnienie tej sprawy, ale jeszcze więcej nie wierzy, że zrobi to policja”. Przyjmuję zakłady, że wyjaśni te historię fundacja Szostaka.

    • Zmarnowali ??? Jeżeli zmarnowali, to to marnowanie było w pełni kontrolowane. Sprawa była i jest do dzisiaj umiejętnie „hamowana”.Musimy się otrząsnąć i zdać sobie sprawę w jakich realiach żyjemy i odpowiedzieć na kilka istotnych pytań np. jaka jest nowa definicja policji, jak wyglądają powiązania pomiędzy wymiarem sprawiedliwości a światem biznesu, a świat biznesu łączy się niewidzialną nicią ze światem przestępczym tym obecnym jak i byłym.Takich pytań nasunie się później jeszcze wiele…

  3. Zachowanie niektórych osób jest co najmniej nie.na miejscu. Dziennikarze.starają się wyjaśnić tę sprawę a są wyzywani i pomawiani. Ile wyzwisk jest na tym forum. I to czemu? Wydaje mi się, że te osoby mogą mieć jakiś związek z zaginięciem Iwony i boją się wyjaśnienia sprawy. Może policja.powinna im się przyjrzeć?

  4. Janusz! Wygląda na to, że to ty jesteś tym psychopatą, który od lat nęka MB! Czas chyba aby policja się Tobą zajęła, bo być może oprócz onanizmu masz na sumieniu poważniejsze sprawy.

  5. No bardzo proszę jaka nagle i niespodziewanie nerwówka nastała. Czyżby rzeczywiście już się zaczęło i jest szansa, że w końcu sprawa drgnie po bitych sześciu latach z miejsca?

  6. Dziennikarzyno nie pluj na forum, które pamiętało o Iwonie w czasie gdy nikt nie tykał tematu. To forum stworzyło pozycję Marty i wpłynęło na jej zainteresowanie losami Iwony. Nie masz prawa obrażać użytkowników gp24. A pisanie w kółko o onanizmie sygnalizuje, że to dla ciebie drażliwa kwestia. Wrzuć na luz!

  7. Nie przypisuję sobie żadnych zasług. Ty natomiast nie umiesz uszanować nikogo, nawet własnego dziadka. I przypisujesz sobie zbyt wiele. Do ponownego otwarcia forum o Iwonie nie przyczynił się nikt z Reportera ani bezpośrednio ani pośrednio. Twierdzenie, że jest inaczej jest śmieszne. Tyle na ten temat.
    Poza tym może skupilibyśmy się na dotarciu do prawdy o zaginięciu Iwony, bo chyba wszystkim nam na tym zależy? W tym zakresie Reporter ma pełne poparcie gp24.

  8. Jak widać komuś bardzo zależy, by pokłócić do reszty tą garstkę ludzi interesujących się zniknięciem dziewczyny lipcowego ranka roku pamiętnego, a to nie przypadek – prawda?

    • Doskonale mogą to być wstawieni tam opłacani przez Wolfa ludzie, co też widać po ich agresywnym zachowaniu i notorycznym dymieniu w sprawie – prawda?

        • Niekoniecznie jedna osoba to, co raczej pewna grupa osób, która za zniknięciem Iwony Wieczorek stoi i być też może z nietykalnych jak sławny Krystek, który jednak pod wielkim naciskiem w końcu za kraty trafił ….

    • „Gwałtowny rozwój swobodnej wymiany informacji poprzez internet, jaki obserwujemy w ostatnim czasie, sprawia, że coraz to nowe „teorie spiskowe” okazują się realną rzeczywistością. Grono osób które w taki sposób zaczynają postrzegać naszą rzeczywistość z dnia na dzień powiększa się.”
      A zaś na ten czas rodzi się tylko jedno pytanie – czy dziennikarze śledczy Reportera staną na wysokości zadania, skruszą beton i przyczynią się tym do przełomu w sprawie Iwony Wieczorek?

  9. Fajnie, że ktoś coś robi w tej sprawie. Wierzę, że uda się rozwiązać tę zagadkę. Szkoda tylko, że ludzie zamiast wspierać się i wymieniać spostrzeżeniami skaczą sobie do gardeł. To przykre.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ