Walczący w Syrii bojownicy „Dżabhat an-Nusry” otrzymują przeciwpancerne pociski TOW bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych – podaje niemieckie czasopismo „Focus”, powołując się na jednego z dowódców ugrupowania terrorystycznego.

„Rakiety dostaliśmy z pierwszej ręki. Amerykanie są na naszej stronie” — oświadczył dowódca w rozmowie z niemieckim publicystą Jurgenem Todenhoferem publikującym w gazecie Kölner Stadt-Anzeiger. Zdaniem bojownika współpraca z USA układa się przy tym nie tak „jakby sobie tego życzyła an-Nusra”.

USA w Syrii prowadzą wojnę z Rosją i Chinami Focus zaznacza, że wywiad miał miejsce dziesięć dni temu. Wówczas dowódca Dżabhat an-Nusry oznajmił, że konwój humanitarny ONZ, zaatakowany później z powietrza, nie zostanie przepuszczony do Aleppo, jeśli Damaszek nie wycofa swoich wojsk. Rozmówca Jurgena Todenhofera oświadczył też, że bojownicy nie są gotowi do kompromisu i będą walczyć „aż do upadku reżimu”. Zgodnie z porozumieniami wynegocjowanymi 9 września przez Moskwę i Waszyngton, strona amerykańska zgodziła się wespół z Rosją podjąć szereg działań w walce z ugrupowaniem terrorystycznym „Dżabhat an-Nusra”, w szczególności w przypadku naruszeń w strefie zdemilitaryzowanej.
Amerykańskie resorty rozgrywają różne partie na syryjskiej szachownicy Podczas przemówienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ sekretarz stanu USA John Kerry przestrzegł syryjską opozycję przed „błędnym sojuszem” z „an-Nusrą” i uprzedził, że wspólnota międzynarodowa „nie będzie zamykać oczu” na współpracę opozycji z terrorystami. Moskwa uważa, że Zachód na czele z USA „nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań” w zakresie walki z ugrupowaniami terrorystycznymi. Zdaniem szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa, koalicja zachodnia bije tylko po pozycjach „Państwa Islamskiego”, ale „nie rusza” bojowników „Frontu an-Nusry”. Konflikt zbrojny w Syrii rozpoczął się w marcu 2011 roku. W jego rezultacie, według danych ONZ, zginęło ponad 250 tys. osób.

SN

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ