Odnaleziono ciało Krzysztofa z Sochaczewa

0
6643

W poniedziałek, 4 marca, 28-letni Krzysztof K. wyszedł z domu w Chodakowie. Wsiadł na rower i pojechał do pracy, ale tam nie dotarł. Jego zwłoki odnaleziono w poniedziałek,  11 marca, w opuszczonym budynku na Wypalenisku.  Byliśmy na miejscu.

Nikt nie wie, co działo się przez ostatni tydzień z 28-latkiem. Zaginięcie Krzysztofa zostało zgłoszone niemal natychmiast po tym, jak dotarł sygnał, że nie pojawił się w miejscu pracy.

Złapał go monitoring

Policjanci Wydziału Kryminalnego przejrzeli monitoring miejski w poszukiwaniu zaginionego. Wiadomo było, że 28-latek wyjechał z domu i udał się rowerem do pracy. Krzysztof pracował w MFO w Kożuszkach Parceli. Na monitoringu znaleziono zapis, jak przejeżdżał przez rondo w Chodakowie i zjechał z niego w ulicę Chopina, w kierunku na Kampinos. Następna kamera złapała go koło młyna Repsza. Potem ślad się urwał. Z tego miejsca była możliwość wybrania kilku dróg do MFO.  Kolejna kamera monitoringu przy ul. Przylasek, koło cmentarza komunalnego, nie zarejestrowała poszukiwanego.

W tym samym czasie rodzina zwróciła się do jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, który od lat pomaga w poszukiwaniu zaginionych osób, o pomoc w ustaleniu miejsca, gdzie ewentualnie mógłby znajdować się Krzysztof. Jasnowidz wskazał dwie możliwe lokalizacje. Jedną z nich była okolica mostu koło młyna w Chodakowie, a druga nieco dalej nad Utratą.

Natomiast Maja Danilewicz– jasnowidz  z Krakowa, przekazała Fundacji Na Tropie, iż Krzysztof znajduje  się w opuszczonym budynku.  Nie potrafiła jednak wskazać jego dokładnego położenia.  Były też inne wskazania, które otrzymaliśmy 11 marca.

Tragiczny finał

 W piątek, 8 marca, 20 osób szukała śladów Krzysztofa. Jednak bezskutecznie. Sprawdzono też wszystkie drogi prowadzące do MFO, którymi mógł przemieszczać się zaginiony mężczyzna. Nie natrafiono jednak na żaden ślad zaginionego Krzysztofa.

Podobno Krzysztof lubił jeździć rowerem w kierunku Plecewic. Aby tam pojechać, musiałby zawrócić, co zarejestrowałaby kamera. A to nie nastąpiło.

Poszukiwania trwały cały czas. Policja ustaliła, że przed wyjazdem z domu telefon komórkowy Krzysztofa zalogował się. Jednak po tym i ten ślad się urywa.

Przełom nastąpił w poniedziałek, 11 marca.

Po godzinie 14. W poniedziałek 11 marca dowiedzieliśmy się, że na Wypalenisku znaleziono plecak i rower zaginionego Krzysztofa. Natomiast w znajdującym się obok opuszczonym budynku odnaleziono jego zwłoki. Wkrótce byliśmy na miejscu. Ciało poszukiwanego mężczyzny było w zrujnowanym budynku na opuszczonej posesji. Na miejscu była policja i krewna Krzysztofa, która go tam znalazła.

Policja na razie nie chce się wypowiadać na temat przyczyn zgonu. Co było powodem śmierci zaginionego, ustali szczegółowe dochodzenie i sekcja zwłok.

Bogumiła Nowak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ