SOCHACZEW: Policja przez pomyłkę zakuła dziennikarkę w kajdanki i przeszukała jej dom

0

W środę wieczorem policjanci z KWP w Radomiu wtargnęli domu dziennikarki radiowej Trójki Anny Rokicińskiej pod Sochaczewem. w związku z podejrzeniem wyłudzania kredytów. Skuli kobietę kajdankami i przez trzy godziny przeszukiwali mieszkanie. Okazało się, że pomyli dom. Osoba, której szukali mieszka w domu obok.

Komendant wojewódzki policji w Radomiu zlecił sprawdzenie okoliczności policyjnej akcji w okolicach Sochaczewa. Funkcjonariusze przez pomyłkę wkroczyli do domu dziennikarki radiowej Trójki Anny Rokicińskiej w związku z podejrzeniem wyłudzania kredytów. Przez trzy godziny przeszukiwali budynek. Poszukiwana przez nich osoba znajdowała się w innym domu, niedaleko domu dziennikarki.

Jak powiedziała rzeczniczka mazowieckiej komendy policji podinsp. Katarzyna Kucharska, komendant wojewódzki zlecił sprawdzenie wszystkich okoliczności tego zdarzenia i jego przebiegu.

Kucharska potwierdziła, że w środę wieczorem w powiecie sochaczewskim policjanci realizowali czynności związane z wyjaśnieniem przestępczego procederu wyłudzania kredytów na wielką skalę. Do jednego z mieszkań weszło sześciu funkcjonariuszy. W miejscu tym – jak zakładali – miały się znajdować urządzenia służące do popełniania przestępstw. W domu przebywała kobieta, mężczyzna i dwoje dzieci. w związku z podejrzeniem wyłudzania kredytów i zaczęli przeszukanie.

Interwencja okazała się pomyłką. – W dalszym etapie czynności te urządzenia ujawniono w innym, pobliskim domu i zatrzymano osobę, która prawdopodobnie ma związek ze sprawą – powiedziała Kucharska.

– Jest nam niezmiernie przykro, że doszło do takiej sytuacji. Zapewniamy, że wszystkie okoliczności tej sprawy, a także zachowanie policjantów wykonujących czynności dokładnie zostaną wyjaśnione – podkreśliła rzeczniczka w rozmowie z PAP.

„Relaksowałam się po pracy, gdy nagle wpadło do domu czterech panów i dwie panie. Nie przedstawili się i dopiero później, zwracając się do mnie po imieniu, powiedzieli, że są z policji. Zakuli mnie w kajdanki i zażądali ode mnie dowodu osobistego. Następnie przeszukano mój plecak, w którym znajdowały się m.in. Trójkowy mikrofon i moja legitymacja prasowa. Nie powstrzymało to panów przed wykonywaniem dalszych czynności. Zaczęło się przeszukanie: wyrzucono wszystkie rzeczy z szaf, zabrano komórki, pendrive’y. Wszystko trwało trzy godziny, po czym pojawił się człowiek, który powiedział, że to pomyłka” – opisuje na Facebooku zachowanie policjantów dziennikarka Trójki Anna Rokicińska. Policjanci insynuowali, że jest zamieszana w proceder wyłudzenia kredytów oraz cyberprzestępczość. Działania policji odbywały się na oczach rodziny, w tym – dwójki małych dzieci.

Policjanci wtargnęli do domu bez okazania nakazu prokuratorskiego i skuli reporterkę Trójki przy małych dzieciach. Wszystko to dlatego, że poszukiwana miała na imię Anna i też mieszkała w remontowanym domu.

Dziennikarka twierdzi, że policjanci byli w czasie akcji agresywni.

– To, jaki był przebieg i jak zachowywali się funkcjonariusze, będzie na pewno zbadane w ramach kontroli – zapewniła KWP w Radomiu.

PAP/jes

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ