Anna Dymna
foto: YouTube

Kiedy dowiemy się, co przytrafiło się Annie Dymnej, od razu zrobi nam się przykro. Niewątpliwie sytuacja w jakiej znalazła się znana aktorka, nie powinna nikogo spotkać. Niestety kolejny raz sprawdziło się powiedzenie, że „człowiek człowiekowi wilkiem”.

Anna Dymna stała się ofiarą niewybrednych komentarzy

Aktorka od niemal zawsze uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet w polskim show biznesie. Kochały się w niej miliony Polaków, a Polki zazdrościły oszałamiającej urody. Oczywiście w miarę upływu lat, czas odcisnął piętno na wyglądzie Anny Dymnej.

Niestety wiele osób chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że 71-latka nie będzie ciągle wyglądać tak, jakby miała 20 lat. Świadczą o tym niewybredne komentarze internautów na temat Anny Dymnej. Nieprzychylne, a wręcz chamskie opinie nasiliły się wraz z udziałem aktorki w serialu „Wielka woda”.

Anna Dymna przeszła ogromną metamorfozę na potrzeby wspomnianej produkcji. W wyniku charakteryzacji aktorka nie przypominała siebie. Artystka została wyraźnie pogrubiona przez charakteryzatorów. Wszystko dlatego że w serialu odgrywała rolę chorobliwie otyłej śpiewaczki operowej.

W związku z powyższym na Annę Dymną spadła fala krytyki. Niektórzy internauci w niewybredny sposób skomentowali to, że aktorka nie przypomina już atrakcyjnej kobiety, którą była kilkanaście lat temu. Doszło nawet do tego, że część hejterów poradziła artystce, aby ta „tyle nie żarła”.

Jak widać osoby te nie zdają sobie sprawy, że po pierwsze artystka ma już 71 lat. Po drugie, Anna Dymna od jakiegoś czasu zmaga się z przeróżnymi schorzeniami, a jej zwiększona waga to jeden ze skutków ubocznych walki o powrót do zdrowia.

Aktorka skomentowała przykre opinie

W końcu głos w sprawie zabrała sama Anna Dymna. „Przecież mam 71 lat i na oczach swoich widzów z Ani Pawlaczki, Marysi Wilczur, Basi Radziwiłłówny zmieniłam się w Bayerową z „Ekscentryków”. Bardzo długo szczuplutka, młodziutka – zmieniłam się i to nie z powodu, jak to piszą do mnie: „Ty zapyziały misiu, nie żryj tyle”. Są różne uwikłania, choroby. Rehabilituję się już kilkadziesiąt lat i robię wszystko, by mimo wielu kontuzji, wypadków, operacji mieć siły i zachować sprawność. O to dbam i walczę. A wyglądam, jak wyglądam. Ważne, że jeszcze się komuś na coś przydaję. Ludzie i tak piszą, co chcą” – wyjaśniła nieco zasumcona aktorka.

Anna Dymna nie ukrywa, że niemiłe słowa potrafią ją zaboleć. „Czasem przykro słuchać, czytać, co o mnie piszą. Po roli w „Wielkiej wodzie” wylewają się na mnie ścieki ohydnych słów. Jestem przecież publiczną osobą. Służymy też do tego, by różni biedni frustraci, zakompleksieni nieudacznicy, samotni, uszkodzeni mieli się na kim się wyżyć. Może to im pomaga? Jeśli tak, to dobrze. Może przez chwilę chociaż czują się lepiej „ – przyznała artystka.

Okazuje się, że czasem gwiazda musi uzewnętrznić swoje emocje. Robi to jednak wtedy, gdy nikt tego nie widzi. „Niby jestem do tego przyzwyczajona, ale czasem popłaczę sobie w nocy, gdy nikt nie widzi. Na szczęście jeszcze to potrafię. Nie reaguję na takie prowokacje nigdy, bo jakiekolwiek reakcje tylko nakręcają spiralę nienawiści. A nienawiść niszczy wszystko” – zaznaczyła Dymna.

Niewątpliwie to bardzo smutne, co spotkało lubianą aktorkę. Jesteśmy przekonani, że nikt nie powinien stać się obiektem tak niemiłych, a wręcz chamskich komentarzy.

źródło: Super Epress

Zobacz również: