nie żyje artystka

Nie żyje 35-letni polski sportowiec. Mateusz Łazowski, bo o nim mowa, był profesjonalnym zawodnikiem mieszanych sztuk walki (MMA). Odszedł zdecydowanie za szybko. W mediach społecznościowych żegnają go bliscy. Podali też przyczynę śmierci. Doszło do prawdziwej tragedii.

Mateusz Łazowski nie żyje. Tragiczny wypadek

Łazowski miał dopiero 35 lat, co jak na zawodnika mieszanych sztuk walki w wielu przypadkach jest najlepszym wiekiem na osiąganie najwyższych sportowych celów. Niestety, ale jego karierę i życie przerwał tragiczny wypadek, który wydarzył się w górach. „Spadł – poślizgnął z góry podczas treningu kondycyjnego.” – napisał w mediach społecznościowych jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zawodników mieszanych sztuk walki, Mariusz Pudzianowski. „Kiedyś się spotkamy po tamtej stronie Mati!!!!!!.” – dodaje wstrząśnięty „Pudzian”.

„Zostaniesz na zawsze w pamięci kibiców, Wojowniku.” – pożegnał z kolei swojego zawodnika Babilon MMA. „Na zawsze w pamięci kumplu.” – dodaje Damian Janikowski, mistrz olimpijski w zapasach, a obecnie zawodnik KSW. Łazowski pochodzi z Warszawy. Występował w kategorii ciężkiej. Na gali Babilon MMA 27 miał stoczyć swoją kolejną walkę, do której przygotowywał się w górach, gdzie przydarzył się tragiczny w skutkach wypadek.

Mateusz Łazowski na swoim koncie miał trzy wygrane i trzy porażki. Po raz ostatni do klatki wszedł we wrześniu, kiedy to musiał uznać wyższość Patryka Dubieli. Zanim Mateusz Łazowski wszedł do klatki mma, próbował swoich sił także w kickboxingu. Był również Mistrzem Polski w boksie tajskim.

 

„Do tragedii doszło pod Cubryną w pobliżu Mnicha. Młody turysta spadł z Małej Galerii Cubryńskiej lub trawersu do Wielkiej Galerii Cubryńskiej. Ratownicy, którzy przybyli na miejsce odnaleźli ciało turysty bez oznak życia. Po zwłoki wysłano śmigłowiec.” – donosi z kolei portal Goniec.pl.

Widać, że Mateusz Łazowski mimo, że nie odnosił największych sukcesów, był bardzo ceniony i lubiany w środowisku mieszanych sztuk walki. Media społecznościowe zalane są wpisami, żegnającymi Łazowskiego. Wszyscy nazywają go kolegą, przyjacielem, wojownikiem. Wszyscy też mówią, że odszedł zdecydowanie za wcześnie. Gdyby nie wypadek w górach, z pewnością miałby przed sobą jeszcze co najmniej kilka lat zawodowej kariery.

Zobacz również: