dramat na granicy

Na polsko-białoruskiej granicy wciąż trwa napięta sytuacja. Wprowadzony stan wyjątkowy nie zezwala na dostęp mediów do tamtego rejonu. Tymczasem świadkowie mówią o tym, że rozegrał się dramat na granicy. Znamy szczegóły.

Dramat na granicy polsko-białoruskiej. Świadkowie zdali relację

Całe zdarzenie opisał portal o2.pl, który dotarł do relacji świadków. Jedna z kobiet nie ma wątpliwości i przyznaje: dramat na granicy wciąż jest faktem. Przypomnijmy, że 2 września Prezydent Andrzej Duda podpisał wprowadzenie stanu wyjątkowego. W związku z tym 183 przygraniczne miejscowości znalazły się w nowej rzeczywistości. Nie mają tam dostępu media.

Jak relacjonują jednak świadkowie, przy granicy wciąż rozgrywa się prawdziwy dramat. „Czujemy się bardzo źle. Miasto jakby wymarło. Nikogo nie ma na ulicach, jedyny sklep we wsi jest pusty. Niektórzy się cieszą, że wreszcie jest spokój. Ale ta atmosfera jest bardzo przygnębiająca.” – wyjawiła jedna z mieszkanek w rozmowie z portalem o2.pl. Jednak nie to przeraża najbardziej, a opis kolejnej sytuacji.

Kobieta twierdzi, że w nocy z sobotę na niedzielę nie zmrużyła oka. Wszystko przez przeraźliwe dźwięki i krzyki, które docierają z okolic granicy. „Przez godzinę było słychać krzyki kobiety. „Na Boga, pomóżcie nam! Błagam was, pomocy!” – krzyczała po angielsku. Ten skowyt był straszny. Przez godzinę słychać było wycie. Tego nie da się nie słyszeć. Po godzinie usłyszeliśmy podjeżdżający samochód. Krzycząca kobieta umilkła, nie wiemy, co się wydarzyło. Chcielibyśmy zakładać, że zabrali ją ze sobą, że jej pomogli. Ale nie mamy pojęcia.” – opowiada portalowi o2.pl.

Niestety, dramat na granicy nie jest relacjonowany przez media. Wszystko, tak jak napisaliśmy, to efekt stanu wyjątkowego, który zabrania zbliżania się przedstawicielom prasy, telewizji czy radia do pasa przygranicznego. Zdaniem rządu i Prezydenta Andrzeja Dudy, stan wyjątkowy ma ochronić nasze Państwo, granice, a także rozładować napięcie, jakie niepotrzebnie pojawiło się po polskiej stronie polsko-białoruskiej granicy.

źródło: o2.pl, media

Zobacz również: