Gdy zasłabł w pracy szefowa wywiozła go do lasu. Tam porzucony zmarł

0

Do sądu trafił akt oskarżenia ws. śmierci ukraińskiego pracownika firmy spod Nowego Tomyśla. Zwłoki mężczyzny odkryto pod koniec czerwca niedaleko Skoków (wielkopolskie), ok. 120 km od jego miejsca pracy. Ukrainiec został tam wywieziony przez swoją szefową.

Z ustaleń śledczych wynika, że Wasyl C. 12 czerwca zasłabł w swoim miejscu pracy, w firmie stolarskiej nieopodal Nowego Tomyśla.

– W momencie, gdy Wasyl C. dostał ataku Grażyna F. kazała wszystkim opuścić zakład i pozostał tylko oskarżony Serhij H., – tłumaczył Smętkowski. Grażyna F. zabroniła swojemu pracownikowi wezwać pogotowie ratunkowe. Oskarżony Ukrainiec próbował reanimować Wasyla C.

Grażynie F. zarzucono, że nie udzieliła Wasylowi C. niezbędnej pomocy w chwili bezpośredniego zagrożenia jego życia, oraz że nie wezwała pomocy medycznej. Według prokuratury Grażyna F. przez swoje zachowanie nieumyślnie doprowadziła do śmierci swojego pracownika. Kobieta nie przyznała się do winy.

Serhij H. miał pomagać szefowej firmy w zatarciu śladów – Nadal podtrzymuje swoją wersję, że Wasyl C. już nie żył, więc wezwanie pogotowia nie miało, jej zdaniem, sensu – powiedział Smętkowski.

– Drugim oskarżonym jest Serhij H., obywatel Ukrainy, który jest oskarżony o to, że utrudnił postępowanie karne pomagając Grażynie F. zatrzeć ślady przestępstwa poprzez pomoc w załadunku zwłok Wasyla C. do samochodu, którym Grażyna F. wywiozła je z miejsca zdarzania – powiedział prokurator.

Grażyna F. porzuciła Wasyla C. w lesie nieopodal Skoków (woj. wielkopolskie), około 120 km od siedziby swojej firmy. Biegłym nie udało się ustalić, czy mężczyzna żył w momencie gdy był wieziony przez oskarżoną. Według śledczych Wasyl C. zmarł między godz. 18.30 a 22.30 w wyniku niewydolności krążeniowej, ale biegłym nie udało się ustalić jej przyczyny.

Grażyna F. została tymczasowo aresztowana, Serhij H. został objęty dozorem policyjnym i nałożono na niego zakaz opuszczania kraju. Obojgu oskarżonym grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Według prokuratora Smętkowskiego w przypadku Serhija H. sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Oskarżony miał działać w stanie przymusu, obawiał się odpowiedzialności karnej.

– Po drugie groziła mu deportacja i miał nie dostać wypłaty, gdyby nie pomógł (swojej szefowej, Grażynie F. – red.) – wyjaśnił Smętkowski.

źródło: PAP

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ