We wsi Kamionka pod Wieluniem doszło do tragicznego wypadku. Radiowóz uderzył w auto, którego kierowca wyjechał z podporządkowanej drogi. Ranny policjant przeszedł 20 kilometrów, zanim spotkał pierwszych przechodniów. Teraz funkcjonariusz ma zostać wyrzucony ze służby „ze względu na ważny interes służbowy” – informuje gazeta.pl.

1 września audi policjanta poruszało się drogą z pierwszeństwem. Gdy  z podporządkowanej drogi wyjechał matiz. Doszło do zderzenia aut. Pasażerowie matiza zginęli na miejscu.

ZOBACZ!  Policja apeluje do seniorów. Ostrzeż swoich bliskich, bezwzględni oszuści znów grasują

Zaraz po wypadku mieszkańcy Kamionki dostrzegli, że samochód, którym kierował funkcjonariusz, jest pusty. Okazało się, że 39-letni policjant wysiadł z niego i przez niemal 10 godzin szedł pieszo wzdłuż drogi. Po pokonaniu 20 kilometrów upadł z wycieńczenia. Chwilę później znaleźli go przechodnie. Mężczyzna miał obrażenia głowy i klatki piersiowej. Policjant został przewieziony do szpitala. Badania wykazały, że w momencie wypadku był trzeźwy.

ZOBACZ!  Czarnek prezentuje kolejny pomysł w sprawie szkół. Uczniowie poznali ostateczną datę

Teraz funkcjonariusz policji ma być wydalony ze służby i jest zwieszony w obowiązkach. Wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko 39-letniemu policjantowi miał złożyć jego przełożony, komendant Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu. Prawdopodobną przyczyną może być nieudzielenie pomocy poszkodowanym w wypadku. Wobec policjanta toczy się aktualnie również postępowanie dyscyplinarne, które zostało wszczęte z uwagi na podejrzenie naruszenia zasad etyki zawodowej.

ZOBACZ!  Przełomowe wieści ws. Iwony Wieczorek. Tajemnicze zaginięcie coraz bliżej rozwiązania

źródło: gazeta.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ