Sąd Najwyższy utrzymał w środę karę 15 lat więzienia dla Tomasza K. za brutalne zabójstwo siekierą kochanka żony. Sąd ten oddalił tym samym kasację ministra sprawiedliwości, który wnioskował o surowszą karę dla zabójcy.

Chodzi o brutalne zabójstwo, do którego doszło w 2014 r. w Kielcach. 52-letni Tomasz K. motywowany zazdrością zabił siekierą kochanka żony. Został za to skazany przez sąd apelacyjny na 15 lat więzienia i zadośćuczynienie. Skargę kasacyjną od tego wyroku wniósł szef resortu sprawiedliwości

W ustnych motywach środowego orzeczenia sędzia SN Andrzej Tomczyk podkreślił, że działanie Tomasza K. „nie może być ocenione jako podjęte z premedytacją, wskazujące na jego daleko posuniętą demoralizację i nakazujące tak długotrwałe oddziaływanie resocjalizacyjne”. „Sąd Najwyższy nie może powiedzieć, że Tomasz K. w ogóle nie wymaga resocjalizacji. Natomiast resocjalizacja, jako główny element oddziaływania, penitencjarnego w tym wypadku nie jest tak dalece niezbędna, jak wynika to z uzasadnienia kasacji” – dodał sąd.

Według SN stopień demoralizacji skazanego „nie wskazuje na konieczność izolowania go, poprzez orzekanie kary o charakterze wyjątkowym, czyli 25 lat więzienia”. „Działania w afekcie nie przyjęto w tej sprawie, jednak jego poziom emocji był na tyle duży i na tyle rosnący, że dopuścił się tego nagannego postępowania, które zasługuje na karę najsurowszą, ale nie na karę o charakterze wyjątkowym” – wskazał sędzia.

Z ustaleń prokuratury w tej sprawie wynika, że Tomasz K. w sierpniu 2014 r. podstępem zwabił na spotkanie kochanka swojej żony, 43-letniego właściciela zakładu pogrzebowego z Kielc. K. zadał ofierze 25 ciosów siekierą, w tym 12 w głowę. Ciężko raniony przedsiębiorca zmarł tuż po przewiezieniu go do szpitala. Z kolei Tomasz K. zbiegł z miejsca zdarzenia i ukrył siekierę. Został zatrzymany następnego dnia przez policję.

Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Okręgowym w Kielcach w marcu 2015 r. i toczył się z wyłączeniem jawności. W kwietniu 2016 r. sąd ten uznał Tomasza K. winnym zabójstwa i skazał go za to na 25 lat więzienia i zapłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie ofiary.

Obrońca oskarżonego mec. Wojciech Czech złożył apelację od tego wyroku. W konsekwencji, we wrześniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie obniżył karę 25 lat pozbawienia wolności do 15 lat. Jak podawał wtedy lokalny portal echodnia.eu „sąd nie zakwestionował zamiaru bezpośredniego oraz braku podstaw do kwestionowania poczytalności sprawcy, natomiast uwzględnił okoliczności w jakich działał oskarżony”. Rzecznik tego sądu sędzia Leszek Szymański wyjaśniał wtedy portalowi, że sąd apelacyjny uwzględnił: długotrwały stres związany z sytuacją rodzinną, motywację, czyli działanie w wyniku zazdrości o małżonkę oraz pozytywne, długotrwałe funkcjonowanie w społeczeństwie.

Od wyroku skargę kasacyjną złożył minister sprawiedliwości. W skardze tej zarzucono orzeczeniu m.in. „rażącą niewspółmierność wymierzonej kary”.

źródło:PAP

Zobacz również: