W brytyjskim sądzie zapadł wyrok ws. Rafała B. – Polaka odpowiedzialnego za zorganizowanie zbiórki pieniędzy na nowy samochód dla Sebastiana Kościelnika po jego zderzeniu z kolumną Beaty Szydło. Wyrok nie dotyczy jednak zniknięcia 150 tys. zł zebranych w internecie na ten cel, a nieodpowiedniego zachowania B. wobec swojej żony.

Jak informuje Wirtualna Polska, brytyjski sąd skazał Rafała B. za zdarzenie, do którego doszło 12 lutego bieżącego roku. Mężczyzna obrażał wtedy swoją żonę i groził jej przez telefon. Rafał B. został ukarany grzywną w wysokości 284 funtów (ok. 1350 zł).

ZOBACZ!  Wielki obrońca wartości chrześcijańskich zatrzymany na nielegalnej seksimprezie. Węgrzy zszokowani, europoseł zrezygnował z madatu

– To grzywna za to, do czego się przyznałem, bo żona to nagrała – wulgarnie się do niej odnosiłem. Sprowokowała mnie – powiedział Rafał B. Wirtualnej Polsce. Mężczyzna już wcześniej miał problemy z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna był kilkakrotnie aresztowany po tym, jak jego żona zgłaszała na policji, że jest ofiarą przemocy domowej. Rafał B. twierdzi jednak, że jego żona mówi nieprawdę.

Postępowanie wobec Rafała B. toczy się także w prokuraturze w Krakowie. Przypomnijmy, że Polak mieszkający w Wielkiej Brytanii zorganizował w internecie zbiórkę pieniędzy na platformie pomagam.pl po tym, jak w lutym 2017 r. w Oświęcimiu Sebastian Kościelnik miał wypadek z udziałem kolumny Beaty Szydło. Młody kierowca wpadł wtedy w spore kłopoty, a Rafał B. chciał mu pomóc, zbierając dla niego pieniądze na nowy samochód – fiata seicento. Internauci okazali się szczodrzy – na auto wpłacili ponad 150 tys. zł.

ZOBACZ!  Donald Trump przegrał coś więcej niż wybory? Liczby nie kłamią, szybko poszybowały w dół

Sebastian Kościelnik zadecydował, że po zakończeniu trwającego obecnie w sprawie jego wypadku procesu pieniądze przekaże na cele charytatywne. Do tego czasu miały one leżeć na specjalnej lokacie. Nigdy tam jednak nie trafiły.

 Wszczęto śledztwo w sprawie przywłaszczenia pieniędzy pochodzących ze zbiórki internetowej, za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Jak dotąd jednak Rafał B. nie został przesłuchany. Jak informuje Wirtualna Polska, w liście do prokuratury przekazał tylko, że zebrane pieniądze przelał na prywatne konto jego żony, która „miała to na nim wymusić”. Poinformował również, że część ze 150 tys. zł miał zająć komornik, reszta miała zostać przeznaczona na spłatę czynszu i bieżące wydatki małżeństwa B.

ZOBACZ!  Wielki obrońca wartości chrześcijańskich zatrzymany na nielegalnej seksimprezie. Węgrzy zszokowani, europoseł zrezygnował z madatu

Źródło: Wirtualna Polska

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ