MARZENA GDZIE JESTEŚ?

0
1737

Marzanna Daniela Chabior (51 lat) z Dąbrowy Górniczej nie planowała w swoim życiu właściwie nic. Do funkcjonowania na jego marginesie wystarczało jej maleńkie socjalne mieszkanie wśród sąsiadów prowadzących podobny tryb życia, sporo młodszy partner, podobnie jak ona nie stroniący od alkoholu. Do tego  ścigany przez policję za niepłacenie alimentów na synów i stosunkowo często podnoszący na nią rękę.

Marzanna miała  jeszcze rentę i zadbane mieszkanie kochającej bezwarunkowo matki, gdzie zawsze mogła przyjść, kiedy była trzeźwa, zjeść przespać się, wykąpać i zostać do kiedy chciała.

Nie dążyła natomiast w żaden sposób do podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej, nie chciała również leczyć się na terapii dla alkoholików, gdyż uważała, że pije tylko wtedy kiedy ma na to ochotę i nie jest to w jej mniemaniu żaden nałóg.

5 czerwca 2017  roku Marzanna Chabior, nazywana przez bliskich Marzeną wraz z partnerem opuściła mieszkanie matki w centrum miasta około godziny 10.00. Następnie udali się autobusem miejskim na ulicę Hotelową, gdzie mieszkali w bloku z mieszkaniami socjalnymi dla najuboższych. Sąsiedzi potwierdzają, że Marzanna w niedługim czasie wyszła ze swojego mieszkania i udała się w nieznanym kierunku. Swemu konkubentowi, Mariuszowi, oznajmiła, iż jedzie do siostry, która mieszka zaledwie jeden przystanek od matki.
– Jestem absolutnie pewna, że nie miała zamiaru jechać do mnie.- twierdzi Iwona Gorajec, jedyna siostra zaginionej. – Nie byłyśmy w ścisłym kontakcie, gdyż jasno sprzeciwiałam się jej alkoholizmowi i związanemu z tym brakowi chęci leczenia. Nie mogła w żaden sposób liczyć na moją pomoc finansową. Tego dnia o tej porze byłam w pracy na dyżurze w szpitalu. – dodaje.

Chęć odwiedzenia siostry tego dnia wydaje się być tym bardziej mało prawdopodobna, gdyż pani Iwona mieszka stosunkowo blisko matki obu sióstr, zatem wizyta u niej byłaby Marzannie Chabior po drodze, kiedy wracała do domu.
-Mama lubiła jeździć na osiedle, gdzie dawniej mieszkałyśmy, w Dąbrowie Górniczej Ząbkowicach. – dowiaduję się od jedynej córki Marzanny – Natalii Chabior (23 lata) -Mieszkał tam jej były partner, zdarzało im się wspólnie imprezować przy alkoholu.

Mąż zaginionej wiele lat temu opuścił żonę i córkę. Zabrał ze sobą nieżyjącego już najstarszego syna i założył nową rodzinę w innym mieście.

Być może przegrana z drugą kobietą o ukochanego mężczyznę i późniejsze samobójstwo pierworodnego syna miały wpływ na stopniowe wypaczanie się systemu wartości Marzanny Chabior i jej pogłębiający się alkoholizm.
– Jej dom jest tutaj i zawsze będzie. – mówi z absolutnym przekonaniem matka Julianna Kuśmierz (82 lat). – Namawiałam ją na zakończenie destrukcyjnego związku z ewidentnie niszczącym jej życie partnerem, wzięłam do siebie Natalkę, kiedy straciły mieszkanie w Ząbkowicach. Ona też zawsze mogła wrócić do domu gdyby tylko chciała zmienić swoje życie. Marzena, gdzie jesteś? – załamuje ręce pani Julianna.

Zaginiona alkoholiczka od dłuższego czasu nie posiadała osobistego telefonu komórkowego. Zdaniem matki miała wiele numerów kontaktowych, często zmieniała telefony, jednak powodem tego było sprzedawanie ich przez jej partnera, by mieć później za co pić.

W obliczu tej sytuacji nie jest możliwe sprawdzenie dokąd udała się w dniu zaginięcia, śledząc logowania się telefonu. Nie udało się też dotrzeć do jakichkolwiek nagrań miejskiego monitoringu, które by ją w tym czasie zarejestrowały.
– Była rzekomo widziana w punkcie wydawania żywności dla ubogich w Będzinie, ktoś zgłaszał, że ją widział w Ząbkowicach – mówi siostra – Każda informacja była sprawdzana przez nas i policję, niestety bezskutecznie
– Była osobą łatwowierna, często podejmowała nieprzemyślane kroki
– wspomina córkę Julianna Kuśmierz. – Mogła i tego dnia zaufać komuś przygodnie poznanemu, albo pod wpływem impulsu i chęci napicia się pójść w nieznane miejsce, gdzie została skrzywdzona.

Mieszkanie Marzanny aktualnie stoi puste. Konkubent Mariusz, kilka tygodni po jej zniknięciu został osadzony w zakładzie karnym, gdzie spędzi ponad dwa lata za uchylanie się od obowiązku płacenia alimentów swoim dzieciom.
Od sąsiadów z bloku uzyskałam informacje, że oboje partnerzy nadużywali alkoholu w zasadzie codziennie, Mariusz notorycznie bił Marzannę, a ona często nocowała u zaprzyjaźnionego sąsiada. Wszystko wskazuje na to, że łączyło ich coś więcej. Jednej z sąsiadek zwierzyła się że chciałaby wrócić do domu rodzinnego. Niestety nie zjawiła się tam do dziś.

Pani Julianna Kuśmierz czeka na swoją Marzenę bądź wszelkie, chociażby najtragiczniejsze wieści o jej losie.

– Przysięgam, nie chcę nikogo karać ani szukać winnych. – zapewnia. – Proszę, niech kogoś ruszy sumienie, niech napisze, zadzwoni, choćby anonimowo i powie co się z nią stało.

– Dla wszystkich mogła być alkoholiczką z marginesu społecznego, dla nas jest to córka, siostra, mama.- dodaje Iwona Gorajec. – Chcemy wiedzieć, że żyje i być może z własnego wyboru nie chce mieć kontaktu z rodziną.
Jeśli zaś stało się inaczej, chcielibyśmy ją godnie pochować, mieć okazję zapalić świeczkę na jej grobie.

Marzanna Chabior wiele lat temu zdecydowała się żyć na marginesie życia. Przebywała wśród ludzi, którym trudno jest zdobyć się na odpowiedzialność za siebie i innych. Mimo to, ma kochającą rodzinę, której w obecnej sytuacji pozostało jedynie liczyć na to, że kogoś wzruszy ich cierpienie oraz fakt, że od roku żyją w niepewności, kiedy właściwie nie ma żadnego punktu zaczepienia w śledztwie ani postępu.

Przyłączamy się do apelu bliskich Marzanny Chabior o wszelkie informacje o jej losie. Jak mówi jej matka, nie mogła przepaść jak kamfora.

W sprawie zaginionej prosimy kontaktować się z Matką Julianną Kuśmierz tel + 48 32 2628286 i + 48 790745093 oraz Siostrą Iwoną Gorajec tel + 48 606 834 587.Dyskrecja gwarantowana.

AS

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ