Udusili ciężarną 19-latkę i wycięli z jej łona dziecko

0
2784

Makabryczne zabójstwo 19-latki w zaawansowanej ciąży wstrząsnęło mieszkańcami amerykańskiego miasta. Ciało Marlen Ochoa-Lopez zostało znalezione w śmietniku po prawie dwóch tygodniach poszukiwań. Młoda kobieta została uduszona, a dziecko wycięto z jej łona. W związku z zabójstwem policjanci zatrzymali trzy osoby. Wśród ich jest 40-letni Polak Piotr B. podejrzany o ukrywanie makabrycznej zbrodni.

19-letnia Marlen Ochoa-Lopez była w dziewiątym miesiącu ciąży. Kobieta poszła do domu 46-letniej Clarisy Figueroi i jej córki Desiree, żeby odebrać darmowe dziecięce ubranka, które były oferowane w ogłoszeniu zamieszczonym na Facebooku.

Kiedy ciężarna kobieta dotarła na miejsce, została uduszona, a dziecko wyjęto z jej łona. Tuż po zdarzeniu 46-letnia Clarisa Figuerola zadzwoniła po pogotowie i wezwała pomoc. Tłumaczyła, że sama urodziła w domu syna, ale dziecko nie oddycha. Chłopczyk trafił do szpitala. Jego stan jest krytyczny. Zachowanie kobiety początkowo nie wzbudziło podejrzeń ratowników i uwierzyli, że to ona jest matką dziecka.

Marlen Ochoa-Lopez umówiła się na odbiór ubranek we wtorek, 23 kwietnia 2019 roku. Młodej kobiecie wydawało się, że nie ma powodów do obaw, ponieważ wcześniej już raz była w domu 46-letniej Clarisy. Nie przeczuwała, że dojdzie do tragedii. 19-latka nie wróciła do domu. 25 kwietnia jej mąż zgłosił zaginięcie na policji. Do 7 maja mundurowi próbowali namierzyć Marlen lub jej samochód, który zniknął razem z nią. Na właściwy trop wpadli dopiero, kiedy jeden ze znajomych opowiedział im o grupie na Facebooku, do której należała ciężarna kobieta.

Wśród zatrzymanych jest Polak Piotr B.

Wkrótce samochód Marlen znaleziono pod domem 46-letniej Clarisy Figueroi. Za wycieraczką było kilka mandatów za parkowanie. Kiedy policjanci zapukali do domu kobiety, jej córka Desiree opowiedziała im historię, która brzmiała niewiarygodnie. Najpierw twierdziła, że jej matka niedawno urodziła dziecko, a później, że trafiła do szpitala z powodu bólu nogi.

Policjanci pojechali do szpitala, żeby przesłuchać 46-latkę. Ta zaprzeczyła, że Marlen była kiedykolwiek u niej w domu. Policjanci nie uwierzyli w jej słowa i pobrali próbkę DNA dziecka. W ten sposób potwierdzili, że chłopiec jest synem Marlen i jej męża. W czwartek, 16 maja 2019 r. przeszukano dom Clarisy Figueroi. W śmietniku za budynkiem znaleziono ciało 19-letniej Marlen. Obrażenia na jej ciele wskazywały, że została uduszona kablem. W domu Clarisy i jej córki znaleziono liczne ślady krwi i skrawki materiału z ubrań 19-latki. Wtedy też zapadła decyzja o aresztowaniu trzech osób. 46-letnia Clarisa Figueroa i jej 24-letnia córka Desiree usłyszały zarzuty zabójstwa. Za kratki trafił także 40-letni Polak – Piotr B. – partner Clarisy. Odpowiada on za ukrywanie zbrodni.

Jak poinformował Michael Malinowski z policji w Chicago, Clarisa Figueroa dwa lata temu straciła 27-letniego syna. Niewykluczone, że odbierając dziecko 19-latce, chciała wypełnić pustkę po utracie członka rodziny. Policjant ujawnił, że 46-latka prawdopodobnie planowała wychowywać dziecko jak własne.

Rodzina 19-latki ma żal do policji, że poszukiwania Marlen zajęły tyle czasu. Bliscy zamordowanej kobiety martwią się o zdrowie jej synka i modlą się o cud. – Wierzę, że dziecko będzie żyć. Bóg da mi ten cud. Z niecierpliwością czekamy na to, żeby mieć go i kochać – mówi Yiovanni Lopez, mąż zamordowanej dziewczyny w rozmowie z Chicago Sunday Times.

źródło; fakt.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ