Najczęściej odnajdują się po wielu miesiącach, bo zostały włożone do akt innej sprawy. Rzadko są kradzione na zamówienie. Zwykle można je odtworzyć – pisze w czwartek „Rzeczpospolita”.

Gazeta zapytała Ministerstwo Sprawiedliwości, ile takich przypadków się zdarza każdego roku. Otrzymała odpowiedź, że ministerstwo nie prowadzi takich statystyk.

„Resort powinien się jednak problemem zająć, bo rocznie we wszystkich sądach w kraju giną setki, czasem tysiące akt. Powód? Bałagan, niedopatrzenie, wysłanie akt do biegłych i brak adnotacji. Najsłabszym ogniwem są – jak zwykle – ludzie” – informuje dziennik.

ZOBACZ!  Marcin Najman zawalczy ze znanym dziennikarzem? Jest oficjalne wyzwanie!

„Większość akt ginie w zaciszu, przez zwykłe niedbalstwo, a zaginięcie wychodzi na jaw po latach, kiedy okazuje się, że akta są akurat potrzebne. Problem towarzyszy polskim sądom od lat. Na razie jednak nie znaleziono sposobu, jak skutecznie ograniczyć to kompromitujące zjawisko” – czytamy w „Rz”.

źródło:  PAP

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ