Ukryli kamery w 30 hotelach. Nagrania transmitowali na strony porno

0

Zarzuty produkcji i rozpowszechniania pornografii, a także nielegalnego nagrywania usłyszało czterech mężczyzn, obywateli Korei Południowej. Według śledczych są odpowiedzialni za instalację ukrytych kamer w 30 hotelach w Korei Płd. Nagrania na żywo z udziałem hotelowych gości transmitowali na stronie internetowej. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Kamery, których średnica obiektywu nie przekraczała 1 milimetra, były montowane m.in. w telewizorach, uchwytach na suszarki i gniazdkach elektrycznych. Według śledczych pod stałą obserwacją były 42 pokoje w 30 hotelach w 10 koreańskich miastach.

W listopadzie mężczyźni stworzyli stronę internetową, na którą zaczęli masowo udostępniać obraz z pokojów hotelowych. Każdą z transmisji można było oglądać za darmo przez 30 sekund. By otrzymać pełen dostęp trzeba było zapłacić.

Policja poinformowała, że na stronie zarejestrowało się 4 tys. użytkowników, z czego 97 zdecydowało się na wykupienie pełnego dostępu do serwisu – płacili prawie 45 dolarów miesięcznie. Podejrzani mieli łącznie zarobić ok. 6,2 tys. dolarów (ponad 23 tys. zł). Strona została zamknięta w marcu.

– W jednoznaczny sposób rozprawiamy się z osobami, którzy publikują nielegalne nagranie uderzające w ludzką godność – powiedział gazecie „Korea Herald” rzecznik policji w Seulu. Mężczyznom grozi do 10 lat więzienia i 30 mln koreańskich wonów grzywny (ok. 100 tys. zł).

 Rozpowszechnianie i produkowanie filmów pornograficznych jest zakazane przez koreańskie prawo. Przy próbie wejścia na stronę z pornografią w Korei Południowej pojawia się komunikat: „Ta strona została legalnie zablokowana”.

Źródłem „legalnej pornografii” dla Koreańczyków są media społecznościowe.

Stacja BBC zauważa, że restrykcyjne prawo może być przyczyną coraz większej popularności nagrań z ukrytych kamer. W 2017 r. ponad 5 tys. 400 osób w Korei Płd. zostało zatrzymanych w związku z nagrywaniem i rozpowszechnieniem filmów „z ukrycia” zawierających treści pornograficzne lub nagość. Jedynie 2 proc. z podejrzanych osób usłyszało wyrok skazujący.

Źródło: polsatnews.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ