Prezes Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego przeprosił rodzinę zmarłego przed kilkoma dniami pacjenta za to, ze nie dało się go uratować. Mężczyzna zmarł w izbie przyjęć tej placówki po dziewięciogodzinnym oczekiwaniu na pomoc.

Według krewnych 39-latek trafił do szpitala z siną i spuchniętą nogą, prawdopodobnie na skutek zatoru. Rodzina zmarłego zarzuca personelowi bezduszność i zaniechania.

 „W imieniu Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego składam Rodzinie wyrazy szczerego współczucia i żalu z powodu zaistniałej tragedii. Przepraszam za to, iż nie spełniliśmy Państwa oczekiwań i nie uratowaliśmy życia naszemu pacjentowi. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu i jeszcze raz bardzo przepraszam” – napisał prezes Dariusz Skłodowski w informacji zamieszczonej na stronie szpitala.
„Obiecuję, że zrobimy wszystko, by wyjaśnić w sposób jednoznaczny przyczyny śmierci” – oświadczył prezes. Jak dodał, dowodem dobrej woli przedstawicieli szpitala jest fakt, że to oni sami zgłosili prokuraturze konieczność wykonania prokuratorskiej sekcji zwłok. „Ze względu na prowadzone śledztwo i nasze wewnętrzne postępowanie wyjaśniające nie mogę w chwili obecnej komentować tego tragicznego zdarzenia” – dodał Skłodowski.

ZOBACZ!  Policja apeluje do seniorów. Ostrzeż swoich bliskich, bezwzględni oszuści znów grasują

Prowadzone przez prokuraturę Sosnowice-Południe śledztwo dotyczy narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad nim, a także nieumyślnego spowodowania jego śmierci.
W ramach postępowania została przeprowadzona sekcja zwłok i prokuratorzy mają już wstępną opinię dotyczącą przyczyny zgonu pacjenta. Na razie jednak nie informują o szczegółach.

ZOBACZ!  Marcin Najman zawalczy ze znanym dziennikarzem? Jest oficjalne wyzwanie!

Sprawę śmierci 39-letniego Krzysztofa rodzina nagłośniła w mediach społecznościowych. Jak relacjonowała na Facebooku szwagierka zmarłego Anna Siwecka, mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół. Został skierowany do szpitala przy ul. Zegadłowicza w trybie pilnym przez lekarza rodzinnego, który uznał, że wszystko wskazuje na zator zagrażający życiu.
„Mimo to dostał kolor zielony, z oczekiwaniem powyżej czterech godzin. Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią” – napisała Siwecka.

Według niej personel szpitala długo nie zareagował na cierpienie pacjenta i skargi najbliższych. Profesjonalną pomoc mężczyzna miał otrzymać dopiero, gdy już konał; wcześniej proszeni o pomoc lekarze ograniczali się jedynie do zdawkowych pytań.

ZOBACZ!  Przełomowe wieści ws. Iwony Wieczorek. Tajemnicze zaginięcie coraz bliżej rozwiązania

 „O godzinie 17.20, czyli po siedmiu godzinach na izbie, na leżance został podpięty pod ciśnieniomierz. 66/46 to stan zapaści. Obecna już wtedy mama Krzyśka prosiła pielęgniarki o pomoc. Krzysztof powoli tracił życie. O 19.20 do szwagra została skierowana pani psychiatra bądź psycholog (sic!) stwierdziła że potrzebna jest natychmiastowa pomoc lekarska” – pisała Siwecka. Jak dodała, jej szwagier był kilkakrotnie reanimowany. Zmarł około 22.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ