Poszła na wesele po tym jak urodziła i spaliła dziecko w piecu

0
537

22-latka z Majdanu Kozłowieckiego położonego obok Lubartowa, wydała na świat córkę, a potem owinęła ją w ręcznik i spaliła w domowym piecu. Teraz rozpoczął się jej proces.

Makabryczne szczegóły dochodzenia. Sprawę opisał Dziennik Wschodni. Jak udało mu się dowiedzieć od śledczych, zajmujących się tą zbrodnią, kobieta nikomu nie powiedział o tym, że jest w ciąży. Nieświadomy tego – jak sam mówi – był podobno nawet jej partner.

– Widziałem, że ma malutki brzuszek. Myślałem, że się jej przytyło. Ufałem jej. Kiedyś zapytałem ją o ciążę na Messengerze. Odpisała, że możliwe, ale potem, że jednak nie jest – opowiada Rafał M., chłopak 22-latki.

Sprawa zaczęła się w czerwcu 2018 r. Kobieta zaczęła rodzić w środku nocy, kiedy wszystkie osoby w domu spały. Poszła do łazienki i weszła do wanny pełnej wody. Kiedy dziecko przyszło na świat, było podobno sine i nie żyło. Taką wersję wydarzeń przedstawia oskarżona.

Dziecko wpadło do wody. Wyjęłam je. Było sine i nie oddychało. Trzymałam je na rękach jakieś 15 minut. Potem zawinęłam w ręcznik i włożyłam do kuchenki. Tam już były śmieci. Położyłam się obok – relacjonuje młoda kobieta.

Następnego dnia odwiedził ją chłopak. Razem oglądali mecz, a później zaczęli uprawiać seks. Po wszystkim mężczyzna wyszedł, a kobieta spaliła ciało swojej córki. Dzień później, jak gdyby nigdy nic, udała się z nim na wesele wspólnego znajomego.

Zbrodnię odkryli rodzice 22-latki. Kiedy kobieta pojechała na wesele, przeszukali oni dokładnie mieszkanie, ponieważ od dawna domyślali się, że może być w ciąży. W piecu znaleźli zwęglone ciało dziecka. Powiadomili policję. Sąd postawił jej zarzut zabójstwa, ponieważ stwierdził, że kobieta nie mogła sama stwierdzić czy dziecko po urodzeniu nie żyło.

źródło:wp.pl

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ