CELA CZEKA NA MORDERCĘ I GWAŁCICIELA

0
2000

 Staruszka została uduszona i prawdopodobnie zgwałcona. W zaroślach nad Wartą 19 września  2018 roku znaleziono jej częściowo obnażone ciało. Mordercy nie ujęto do dziś. Ta sprawa dla poznańskich śledczych może  być jedną z najtrudniejszych  w ciągu ostatnich lat.

Pani Barbara miała 75 lat, od dawna była na emeryturze. Mieszkała na osiedlu Jagiellońskim razem z córką i jej rodziną. 16 września 2018 roku starsza kobieta wyszła z domu. Wzięła ze sobą torebkę i oznajmiła, że wybiera się na spacer. W jej zachowaniu domownicy nie zauważyli nic dziwnego. Co prawda zdarzały się jej lekkie ataki demencji, ale była w pełni samodzielna. Rodzina nie miała z nią wcześniej żadnych problemów. Dlatego jej dłuższa nieobecność nikogo nie zaniepokoiła. Ale wieczorem rodzina zaczęła się na poważnie niepokoić. Na tak długo wcześniej nie znikała.

– Powiedziała, że idzie na spacer – tłumaczył wnuk, który widział i rozmawiał z nią jako ostatni.

Zaginięcie starszej kobiety zostało zgłoszone na policję. Zaczęły się poszukiwania. Niestety przez trzy dni nie udało się natrafić na żaden trop. Jak zawsze w takich przypadkach pojawiało się wiele hipotez. Wszystkie trzeba było brać pod uwagę, sprawdzać, weryfikować, odrzucać lub szukać dalszych tropów.

Zwłoki nad Wartą

Niestety 19 września przyniósł tragiczną wiadomość. Przypadkowy mężczyzna znalazł w krzakach nad Wartą ukryte zwłoki kobiety. W tym miejscu znalazł się przez przypadek. Spacerował nad rzeką, w krzaki poszedł za potrzebą. Tereny przy skrzyżowaniu ulicy Serafitek i Królowej Jadwigi kryją nieużytki, gdzie rzadko kto zagląda.

Policjanci nie mieli problemów z identyfikacją zwłok. Obok ciała znaleziono torebkę z dokumentami oraz portfelem. Ten fakt spowodował, że można było wykluczyć motyw rabunkowy. Sprawca nie mógł zostać również spłoszony, ponieważ miał dużo czasu, o czym świadczy próba ukrycia zwłok w krzakach, gdzie rzadko kto zagląda.

Co innego przykuło od razu uwagę śledczych. Ciało starszej kobiety było częściowo obnażone. Widoczne były ślady przemocy. Czyżby chodziło, więc o zbrodnię podłożu seksualnym? Na tym etapie śledztwa pytań było dużo.
Policyjni technicy na miejscu zbrodni zabezpieczyli wiele śladów. Złapanie mordercy wydawało się tylko kwestią czasu.

Sekcja zwłok wykazała, że ofiara została uduszona przez zaciskanie rękoma nosa i zakrywanie ust. Kobieta miała połamane żebra i liczne obrażenia organów wewnętrznych. Do tych obrażeń prawdopodobnie doszło w momencie, kiedy oprawca przytrzymywał siłą kobietę i ciężarem swojego ciała przyduszał ją do ziemi. Kobieta walczyła o życie, ale z młodszym i silniejszym napastnikiem nie miała szans.

Policjanci nie chcą potwierdzić, czy mamy do czynienia z klasyczną zbrodnią na tle seksualnym, czy kobieta przed śmiercią została zgwałcona albo doszło do innych czynności seksualnych. Jest to zrozumiale, to dość drastyczne informacje. Jeśli jednak mamy do czynienia z dewiantem seksualnym, to prawdopodobieństwo ponownego ataku, jest bardzo duże. Może należałoby zaalarmować mieszkańców?

Działania policji trochę zmylił fakt, że dość szybko wpadli na ślad potencjalnego mordercy. Tyle tylko, że mijają kolejne miesiące, a on jest ciągle na wolności.

Miał kaczy chód

Po odnalezieniu ciała policjanci dokładnie przeanalizowali nagrania z kamer miejskiego monitoringu. Ale nie tylko, jak zawsze przypadku poważnych zbrodni możliwe było przejrzenie zapisu z kamer przemysłowych i umieszczonych na prywatnych budynkach.

Policjanci zaobserwowali spotkanie młodego człowieka z ofiarą. Tajemniczy mężczyzna nie zaczepiał kobiety, nie zagabywał, nie namawiał na spacer. Starsza kobieta raczej spontanicznie się na niego zgodziła. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ rodzina od samego początku wskazywała, że poszukiwana starsza kobieta jest bardzo ufna i łatwowierna.

Policjanci, mając dobrej jakości zdjęcia z wizerunkiem poszukiwanego, ruszyli w teren. Przepytano mieszkańców pobliskich osiedli, stałych spacerowiczów nad Wartą, bezdomnych i osoby lubiące przesiadywać nad rzeką i pić alkohol.
Niestety nikt nie rozpoznał człowieka ze zdjęcia.

Dokładna analiza zachowania mężczyzny pozwoliła ustalić, że prawdopodobnie mamy do czynienia z osobą leworęczną. Na jednym z nagrań widać, jak odpala on papierosa i pali trzymając go w lewej dłoni.

Policjanci zwrócili uwagę na jeszcze jeden szczegół. Mężczyzna zarejestrowany przez kamery porusza się w specyficzny sposób. Nogi ma lekko ugięte w kolanach, stopy stawia na zewnątrz. Wszystko to sprawia, że jego chód wygląda jak naśladowanie poruszania się kaczki. Może to wskazywać, że poszukiwany ma problemy zdrowotne z nogami.

Mężczyzna z monitoringu ma około 25- 35 lat. Jest raczej szczupły, ma krótko przycięte włosy z widocznymi już zakolami.

Niepowodzenie w pracy operacyjnej w ustaleniu tożsamości poszukiwanego zmusiło policję do zmiany działania. Śledczy zwrócili się z apelem o pomoc do mieszkańców Poznania. Zdjęcia z wizerunku pojawiły się w lokalnych gazetach, miejskich portalach informacyjnych telewizji.

Tym razem odzew również był znikomy.

– W podobnych sprawach dostajemy mnóstwo informacji. Tym razem zupełna cisza. Oczywiście było kilka zgłoszeń, które po sprawdzeniu okazywały się głupim żartem. Żadnego konkretu, żadnego śladu – tłumaczył jeden z policjantów pracujących nad sprawą.

Dlatego pojawiała się hipoteza, że mamy do czynienia z obcokrajowcem. Prawdopodobnie Ukraińcem, który przyjechał do Polski w celach zarobkowych. To tylko kolejna hipoteza oparta na analizie ubioru mężczyzny i ogólnego wizerunku.
W takim przypadku apele do mediów lokalnych niewiele pomogą. Nawet publikacja zdjęcia poszukiwanego w prasie ogólnopolskiej może okazać się mało skuteczna.

Policjanci biorą też pod uwagę najgorszy dla sprawy scenariusz. Podejrzany do Poznania z Ukrainy przyjechał niedawno. Nie zdążył się zadomowić, nie znalazł przyjaciół ani nikogo nie poznał. Jednak zauważył swoje zdjęcie w mediach i postanowił uciekać. W takim wypadku mało jest prawdopodobne, że podjął ryzyko i wyjechał tylko do innego miasta w Polsce. Miał dużo stracenia, jeśli rzeczywiście mężczyzna na fotografii jest mordercą to w momencie, kiedy zobaczył swój wizerunek, mógł po prostu zwiać. Spakować manatki i wrócić na Ukrainę.

Policjanci wskazują, że to nietypowy przypadek. Mają mnóstwo zabezpieczonych śladów z miejsca zbrodni, mają wizerunek podejrzanego, ale nie znają jego tożsamości, a przede wszystkim nie mają go w celi.

Niestety mam złą wiadomość. Takich przypadków będzie więcej. To skutek sytuacji, w jakiej znalazł się nasz kraj. Specjaliści podają, że w Polsce mieszka i pracuje nawet 800 tysięcy Ukraińców. Polska na naszych oczach się zmienia. Nie oceniam, nie krytykuję tego, tylko wskazuję, jakie są tego skutki.

Oczywiście do USA nam daleko. Wsiadasz rano w Chicago do auta i jedziesz do pracy. Odpalasz radio i słuchasz wiadomości: „Dzisiejsza noc była bardzo spokojna, doszło tylko do trzech strzelanin. Zginęła tylko jedna osoba”.

Jeśli mordercą wyjechał na Ukrainę to wierzycie, że tamtejsza policja go odnajdzie?

Komendant Miejski Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę za pomoc w identyfikacji mężczyzny. Osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęcia albo jakiekolwiek wiadomości na jego temat proszone są o kontakt z policją pod numerami telefonów 572 535 119, 607 684 942 lub 997.

Przemysław Graf

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ