Ruszył proces „Czekolindy”. Zarobiła miliony na luksusowej agencji towarzyskiej

0
742
Mugshot of a beautiful sexy young woman

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył w piątek proces Karoliny P. „Czekolindy”. Kobieta miała wraz z byłym partnerem prowadzić na Wilanowie luksusową agencję towarzyską „Rasputin” i czerpać milionowe zyski z prostytucji. Oskarżone są także barmanki oraz ochroniarze z klubu.

Oskarżonych w tej sprawie było 12 osób, ale jedna jeszcze przed rozpoczęciem procesu dobrowolnie poddała się karze. Na piątkowej rozprawie, która była drugim podejściem do otwarcia przewodu sądowego, pojawiły się tylko dwie osoby – ochroniarz Mariusz S. i barmanka Justyna G. Główni oskarżeni za pośrednictwem obrońców przedstawili zaświadczenia lekarskie. Karolina P. ps. Czekolinda nie bierze udziału w rozprawach z uwagi na zaawansowaną, zagrożoną ciążę. Jej były partner Norbert K. przebywa na zwolnieniu lekarskim i wnosił o odroczenie sprawy, choć biegli psychiatrzy orzekli, że nie ma przeszkód, by uczestniczył w rozprawach i mógł się bronić.

Prokurator Adam Grzeczyński odczytał akt oskarżenia, w którym zarzucił 32-letniej „Czekolindzie” i 31-letniemu Norbertowi K. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było „czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby”, z czego uczynili sobie „stałe źródło dochodu”. P. i K. mają odpowiedzieć również za to, że alkohol serwowany w prowadzonej przez nich agencji towarzyskiej „Rasputin” sprzedawany był bez koncesji. Prokuratura zarzuca także „Czekolindzie” pranie pieniędzy pochodzących z prostytucji. Obojgu grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Pozostali oskarżeni to cztery barmanki i czterech ochroniarzy, matka Norberta K. (Grażyna K. dobrowolnie poddała się karze) oraz poprzednia właścicielka „Rasputina”. Na większości z nich ciąży zarzut udziału w gangu Karoliny P. oraz zarzut czerpania korzyści z cudzego nierządu.

Sędzia Jolanta Marek-Trocha odebrała wyjaśnienia od dwojga oskarżonych, którzy w piątek stawili się w sądzie.

Były ochroniarz z „Rasputina”, Mariusz S., nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił odpowiedzi na pytania. Sąd odczytał oskarżonemu protokoły z wcześniejszych przesłuchań. S. zapewniał wówczas, że lokal nie czerpał korzyści z nierządu, tylko ze sprzedaży alkoholu. Jego zdaniem, prostytutki nie dzieliły się pieniędzmi z szefostwem, ani z ochroną.

Barmanka Justyna G. również nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Podczas przesłuchań w trakcie śledztwa przyznała jednak, iż „wiedziała, że dziewczyny uprawiają seks za

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ