Chciała zabić siebie i 10-letnią córkę bo szantażowała ją sąsiadka

0
533

Matka 10-latki przestraszyła się szantażystki i chciała zabić własne dziecko. Pomagał jej w tym 26-letni syn. Potem oboje mieli popełnić samobójstwo. Byli tak zdesperowani, że innego wyjścia z sytuacji nie widzieli.

Rawicz, niewielkie miasto w Wielkopolsce przez kilka dni było na ustach niemal wszystkich Polaków, a to za sprawą makabrycznego przestępstwa do jakiego  doszło w połowie stycznia. Małgorzata G. (49 lat) wraz ze swoim synem Tomaszem G. (26 lat) próbowali zabić 10- letnią Olgę. Co prawda  z kronik policyjnych dowiadywaliśmy się o gorszych zbrodniach, ale w tym przypadku matka z synem chcieli zamordować córkę, a potem popełnić samobójstwo. Wszystko dlatego, że  byli szantażowani przez sąsiadkę Katarzynę Ch. (45 lat).

Przyjaciółki z kamienicy

Od początku policja nie chciała zdradzić wiele szczegółów, więc w relacjach medialnych znalazło się mnóstwo błędnych informacji, niedomówień i gdybania sąsiadów, którzy nic o sprawie nie wiedzieli.

Do Rawicza przyjeżdżam, gdy sprawa trochę przycichła. Wozy transmisyjne telewizji dawno już wyjechały.

Zaglądam do kamienicy, gdzie obie rodziny mieszkały. To mocno zaniedbany dwupiętrowy budynek w centrum miasta. Wejście do środka powadzi przez podniszczoną sień, w środku wita mnie drewniana klatka schodowa z odrapanymi ścianami. W powietrzu czuję wilgoć. Obie kobiety były w podobnym wieku, od dawna mieszkały w tym samym budynku, musiały się więc doskonale znać. Próbuję rozmawiać z sąsiadami.

– Nie chce już rozmawiać, dziennikarze przyjechali i same bzdury napisali, że rodzina normalna, że się znali, że nic nie zapowiadało tragedii – niechętnie tłumaczy jeden z sąsiadów.

– Może nikt nie chciał powiedzieć prawdy? – dopytuję.

– Wystarczy popytać młodych, co to za ziółka były. Tutaj wszyscy dokładnie wiedzą – więcej  nie udało mi się dowiedzieć, ponieważ sąsiad zamknął pospiesznie drzwi. Jakby przestraszył się, że powiedział o jedno słowo za dużo. Podobnie było w kolejnym mieszkaniu. Starszy pan uchylił na moment drzwi i wyszeptał: – Panie, co to za normalne rodziny jak media pisały jak dzieci bez ojców mieszkały. I do tego zawsze jacyś obcy faceci się kręcili. Wiedziałem, że to kiedyś źle się skończy.

Szantażowani i zdesperowani

– Pod koniec stycznia policjanci z Rawicza zostali poinformowani, że jedna z mieszkanek miasta przez wiele miesięcy szantażowała swoich sąsiadów. Te wymuszenia były na tyle skuteczne, że zostały jej przekazane znaczące sumy pieniędzy – poinformował  Andrzej Borowiak, rzecznik Wielkopolskiej Policji. I relacjonuje dalszy przebieg wypadków – W pewnym momencie 45-latka zaczęła grozić sąsiadce. Matka wraz z synem byli już na tyle zdesperowani, że uznali, iż jedynym wyjściem będzie tak zwane rozszerzone samobójstwo, czyli chcieli najpierw pozbawić życia dziesięcioletnią dziewczynę, a następnie sami planowali popełnić samobójstwa.

Zasłaniając się dobrem śledztwa policja i prokuratura nie chciały zdradzić więcej szczegółów.

Od  sąsiadów obu kobiet udało mi się dowiedzieć, że konflikt pojawił się dopiero pół roku temu. Wcześniej obie kobiety przyjaźniły się. Odwiedzały, wspierały w wychowaniu synów, którzy byli w podobnym wieku. Kiedy trzeba było zostać z dziećmi kobiety mogły liczyć na pomoc sąsiadki.  Czasem razem imprezowały, ale raczej z alkoholem nie przesadzały. Najwyraźniej obie wspierały się w samotnym wychowywaniu dzieci. Analizując komunikat policyjny o całym zdarzeniu od razu widać, że za szantażem kryje się coś więcej.

Wymuszenia były na tyle skuteczne, że szantażystka dostała znaczne sumy – przyznaje Andrzej Borowiak. Jakie przysłowiowe haki miała Katarzyna Ch. na swoją sąsiadkę, tego już policja nie chciała zdradzić.

Problemem narkotyki

Za radą sąsiadów obu kobiet postanowiłem poszukać odpowiedzi na to pytanie wśród rówieśników obu synów.

– Oni handlowali dragami – zdradza młody chłopak w kapturze, który stoi pod pobliską Żabką.

Rozpytując dalej szybko cała historia składa się w całość. Okazało się, że latem tamtego roku obaj synowie zostali zatrzymani przez policję za posiadanie narkotyków. Wśród okolicznych młodych mieszkańców nie było żadną tajemnicą, kto handluje w Rawiczu narkotykami. Oba nazwiska młodych mężczyzn pojawiają się w rozmowach. Czy była to dilerka na dużą skalę trudno to teraz ustalić. Jedno jest pewne obaj trafili za kraty. Policja nie chce na ten temat rozmawiać. Kryminalni z Rawicza nie potwierdzają, ale też nie zaprzeczają, kiedy wypytuję o kryminalną przeszłość obu mężczyzn.

Po przesłuchaniach Tomasz został wypuszczony na wolność, a syn Katarzyny Ch. dostał areszt tymczasowy. To był początek waśni i kłótni między obiema sąsiadkami. Katarzyna Ch. uznała, że jej syn został wrobiony w całą sprawę. Uważała taki rozwój wypadków za niesprawiedliwy. Dodatkowo przypuszczała, że Tomasz G. poszedł na współpracę z policją i wsypał jej syna, by wyjść na wolność.

Czuła się pokrzywdzona i postanowiła wynagrodzić sobie aresztowanie syna. Zażądała od sąsiadki pieniędzy. Szantaż okazał się skuteczny. Kobieta nie poprzestała na jednym żądaniu. Przez kilka miesięcy udało się jej wyciągnąć od byłej przyjaciółki całkiem sporą sumę pieniędzy. Ten fakt potwierdza policja. Jednak czym szantażowała matkę i syna, tego już nie chcą zdradzić. W późniejszym okresie doszły także groźby porwania i pozbawienia życia 10-letniej córki Małgorzaty G.

 Przerwana zbrodnia

Kobieta pomimo tak poważnych gróźb nie zdecydowała się na współpracę z policją tylko robiła zupełnie irracjonalne i tragiczne kroki. Wraz ze swoim synem postanowiła zabić małą Olgę, a potem  popełnić samobójstwo. Do tego makabrycznego czynu doszło na ogródkach działkowych w Rawiczu. Na szczęście przypadkowy przechodzień zauważył jak dwójka dorosłych osób siłuje się z dzieckiem i próbuje je udusić. Zadzwonił na policję. Szybka interwencja zapobiegła tragedii. Dziewczynka przeżyła tylko dlatego, że straciła przytomność i oboje napastnicy  myśleli, że nie żyje. Zaczęli przygotowywać się do samobójstwa, ale wtedy na miejsce dotarła policja. Dziewczynkę udało się reanimować. Trafiła do rawickiego szpitala.

Natomiast oboje napastnicy za usiłowanie zabójstwa zostali aresztowani. Podczas przesłuchania opowiedzieli o szantażu ze strony sąsiadki. Katarzyna Ch.  również trafiła za kraty. Grozi jej do 10 lat więzienia, natomiast matka i syn mogą dostać nawet  dożywocie.

Nie znamy wszystkich szczegółów tej sprawy, wielu dopowiadamy albo domyślamy się na podstawie tego, co mówią sąsiedzi i mieszkańcy z tej samej ulicy. Sprawa na pewno jest bulwersująca i budzi wielkie emocje. Prowokuje również do oceny winy. Czy 10 lat za szantaż, który doprowadził prawie do śmierci dziecka to sprawiedliwy wyrok? Czy szantażystka powinna przewidzieć, że jej żądania mogą skończyć się tragicznie dla niewinnej  osoby? Na tym etapie trudno to prawidłowo ocenić. Musimy poczekać aż policja albo  prokuratura poda więcej faktów. Niewykluczone, że całej prawdy dowiemy się dopiero na procesie. Wszystka wskazuje na to, że będzie to rozprawa, którą obserwować za sprawą mediów będzie cała Polska.

Przemysław Graf

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ