Za jazdę bez biletu trafiła do aresztu

0

Jedna z pasażerek w Chrzanowie kilkadziesiąt razy była zatrzymywana przez kontrolerów za jazdę bez biletu. Od 2013 r. ukarali ją łącznie 67 mandatami, których nie płaciła. Wzywana przez sąd 12 razy, karana grzywnami nadal jeździła bez biletu. Kara w postaci prac społecznych też nie poskutkowała. Sąd orzekł 20 dni aresztu, później wyrok złagodził do 10 dni.

Gdy kobieta po raz pierwszy stanęła przed sądem za jazdę bez biletu grzywna wynosiła 100 zł. Kolejne były już wyższe – po 250, a nawet 800 zł. Kiedy i to nie przekonało kobiety, do kupowania biletu, sąd orzekł  jej karę w postaci prac społecznych: 20-40 godzin w miesiącu. To także nie zmieniło jej nawyków.

– Sąd ocenił, że ta pasażerka jest niereformowalna w swoim postępowaniu i postanowił wymierzyć jej karę w postaci pozbawienia wolności. To pierwsza osoba ukarana bezpośrednio w ten sposób – mówi Marek Dyszy, przewodniczący zarządu Związku Komunalnego Komunikacja Międzygminna w Chrzanowie, cytowany przez „Gazetę Krakowską”.

Kobieta początkowo miała spędzić w areszcie 20 dni, ale odwołała się od decyzji Sądu Rejonowego w Chrzanowie. Sąd Okręgowy złagodził karę do 10 dni. Wyrok jest prawomocny.

Nie wiadomo, kiedy kobieta zacznie odbywać karę. Znany jest za to koszt utrzymania jednego więźnia.  Według wyliczeń Ministerstwa Sprawiedliwości to ok. 105 zł dziennie.

Do rejestru dłużników można być wpisanym już przy opóźnieniu przekraczającym 60 dni i kwocie co najmniej 200 zł.

W wielu miastach kara za brak biletu przewyższa tę wartość. Dla przykładu, w transporcie miejskim w stolicy „opłata dodatkowa”, jak nazywana jest tego typu kara, wynosi 38-krotność ceny normalnego biletu przesiadkowego, czyli 266 zł. W Krakowie jest to 240 zł, podobnie w Częstochowie, gdzie stanowi 80-krotność ceny biletu jednorazowego miejskiego normalnego. W Kolejach Śląskich opłata dodatkowa wynosi 190 zł, a w PKP InterCity – 650 zł, czyli równowartość 50-krotności najtańszego biletu.

„Gazeta Krakowska”/ PAP

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ