Serce krwią namalowane

0
752

 Spotkali się u niego w domu w Wielkanoc 2013 roku. Gdy usłyszał, że Angelika chce z nim definitywnie zerwać, udusił ją kablem. Jej krwią na ścianie namalował serce i napisał, że ją kocha. Nie potrafił się pogodzić z myślą, że ona będzie z innym mężczyzną.

O tragedii policjantów powiadomiła siostra 21-letniego Krystiana T. Zaskoczonym policjantom oświadczyła, że jej brat dzwonił, a później wysłał jeszcze sms-a, że zrobił coś strasznego i z tego powodu odbierze sobie życie, dyżurny zareagował natychmiast.

Od razu ustalaliśmy możliwe miejsca pobytu Krystiana. Ruszyli z pomocą policjanci z sąsiednich jednostek. Również z Częstochowy. W końcu po dobie poszukiwania młody mężczyzna został zatrzymany przed domem swojej matki. Nie uciekał. Od razu przyznał się do zabójstwa 18-letniej Angeliki R. – opowiada Halina Barwinek-Folek z Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach.

 Nie pasował do niej

Krystian i Angelika R. znali się od lat. Ona mieszkała w centrum, on też. Tarnowskie Góry to wprawdzie miasto, lecz nie tak wielkie, aby osoby mieszkające w tej samej dzielnicy od urodzenia, nie spotykały się na co dzień. Taka też była znajomość Krystiana i Angeliki. Najpierw znali się z widzenia, następnie zaczęli się spotykać.

Bardziej  poważny związek rozpoczął się jakieś cztery lata temu. Krystian kończył szkołę gastronomiczną. Angelika miała większe ambicje. Chodziła do tak zwanej tarnogórskiej Sorbony, czyli wieloprofilowego zespołu szkół. Krystian pracował w restauracji. Niewiele jednak zarabiał. Taki chłopak Angelice niezbyt odpowiadał. I choć nie była już nim  zainteresowana, to nadal się z nim spotykała, co często kończyło się kłótnią i pretensjami wobec Krystiana.

W tym domu doszło do tragedii

On jednak ciągle przy niej trwał. Nawet wtedy, gdy miała już nowego chłopaka, inne towarzystwo, nowe zainteresowania. Krystian był zazdrosny, nawet zaborczy. Nie rozumiał tego wszystkiego. On ją kochał. A ona? Zrywała z nim wielokrotnie, ale zawsze po jakimś czasie znowu byli parą. Przez kilka ostatnich miesięcy Angelika wielokrotnie rozstawała się i wracała do niego. Aż do ostatniego razu.

Po dłuższym okresie niewidywania się z Angeliką, chłopak postanowił z nią porozmawiać. Liczył, że uda się znowu „uratować związek”. Angelika zgodziła się na spotkanie w jego domu, ale z zupełnie innym planem. Chciała raz na zawsze, definitywnie się z nim rozmówić i to wszystko skończyć.

Spotkali się przed świętami wielkanocnymi i umówili w drugim dniu świąt  w domu  przy ulicy Lasowickiej. Tam rodzina Krystiana wynajmowała piętro w willi należącej do starszej pani.

Będą sami, będą mogli porozmawiać.

Chora miłość

Jeszcze w Wielką Sobotę Angelika poszła ze święconką do kościoła, w pierwszy dzień świąt z rodzicami zjadła świąteczne śniadanie.

Przyszła do niego gdzieś koło południu – Halina Barwinek-Folek przegląda zeznania Krystiana, które złożył zaraz po zatrzymaniu. Przyznawał, że jego związek z Angeliką rozpadł się półtora miesiąca przed feralnym zdarzeniem. Ich spotkanie na ulicy Lasowickiej miało zdecydować o wszystkim. Tak przynajmniej to rozumiał.

Więc jeszcze raz ją prosił, błagał niemal. Powtarzał, że ją kocha. Bardzo. Żeby od niego nie odchodziła. A ona, że nie jest już nastolatką. I inaczej widzi świat. Poznała innych ludzi. I w tym towarzystwie nie ma dla niego miejsca. Nie planuje z nim przyszłego życia. Była bardzo zdecydowana i bez ogródek wyjaśniła Krystianowi, gdzie jest jego miejsce. Rozmowa bardzo młodych ludzi. Bez doświadczenia życiowego właściwie. Szafowano słowami. Często bardzo ostrymi. Bezwzględnymi nawet. Im bardziej Krystian prosił o kolejną szansę, tym bardziej ją to rozsierdzało. I mówiła. Coraz więcej… Może już z tego wszystkiego nie panowała nad tym, co mówiła?

Kiedy już po jej zachowaniu – po tym  jak patrzyła na niego i mówiła – wiedział, że nic z tego nie będzie, że jej nie zatrzyma, i że to już koniec, coś w nim pękło. Chwila… I myśl, że jak nie będzie z nim, to nie będzie z nikim!

Rzucił się na nią. Pchnął na łóżko. A potem skoczył i chwycił, co miał pod ręką, najbliżej.

Był to kabel USB, od komputera – podaje prokurator, H. Bartwinek-Folek.

Przewaga była ogromna. Może się broniła, krzyczała… I tak nikt by jej nie usłyszał.

Sekcja zwłok wykazała, że śmierć była natychmiastowa, przez uduszenie, czyli zadzierzgnięcie – przyznaje prokurator.

serce-fot-policja
Krwią Angeliki na ścianie namalował serce

On jest potężny, masywny, uprawiał różne sporty, ona wątła. Docisnął ją. Nie potrafiła się bronić. I dusił Angelikę kablem zawiniętym wokół jej szyi. Mocno. By nikt inny już nie mógł jej dotknąć. A potem Krystian oprzytomniał nagle, ale Angelika już się nie ruszała. Spojrzał raz jeszcze na nią. Dotknął ręką twarzy dziewczyny. Zbadał puls. Spoglądał, jakby był zupełnie kimś innym, jakby patrzył na kompletnie obcą mu scenę. Nie ruszała się. Nie żyła. Nie pamięta dokładnie, ale chyba robił to w jakimś transie… Namalował jej krwią krótkimi pociągnięciami palców, duże serce na białej ścianie pokoju, a w nim małe serce długopisem, w którym napisał kilka słów: „Kocham Cię… Oddałem dla ciebie wszystko… Jak można bawić się uczuciem osoby przez tyle czasu…”.

– Sprawa tego namalowanego serca jest jeszcze badana – podkreśla H. Bartwinek-Folek.

Ale Krystian wiedział, że to krew Angeliki, bo przecież, jak ją dusił, to poszła jej z nosa.

I wtedy raz jeszcze spojrzał na leżące na łóżku nieruchome ciało Angeliki, i wyszedł z domu.

Krystian ruszył w miasto. Błądził. Parki, okoliczne zadrzewione tereny. Byle dalej od ludzi. Myślał. Miał nad czym. Świat stracił dla niego sens. Tak nagle. W końcu zadzwonił do siostry, i – sam nie wie jak – znalazł się przed mieszkaniem swojej matki.

Rodzina Angeliki wiedziała, że córka poszła na spotkanie ze swoim byłym chłopakiem, aby ostatecznie się z nim rozstać. W zgodzie, w końcu były święta… Ale, kiedy po kilku godzinach nie powróciła, i nastał wieczór a potem noc, powiadomili policję.

krystian4

W trakcie wizji lokalnej Krystian był bardzo aktywny, pokazywał, jak zamordował – dodaje prokurator – W czasie przesłuchania jednak nie wykazywał specjalnej skruchy. Krystian zeznawał bez emocji. Opowiadał o zabójstwie i o tym, że był zazdrosny o Angelikę, o każdą jej nową znajomość. Gdy mówił, że dziewczyna nie poświęcała mu czasu, można było wysnuć wniosek, że ten ich związek dążył wręcz do jakiegoś dramatycznego rozwiązania. Przypomina mi to sprawę zabójstwa sprzed lat. Zamordowanej przez chłopaka córki piosenkarki Eleni, 17-letniej wówczas Afrodyty. 21-letni chłopak Afrodyty też nie mógł pogodzić się z rozstaniem. Też był zazdrosny. I też wolał zabić dziewczynę, niż pozwolić, by była z kimś innym. Zwabił ją do lasu, a potem strzelił jej z pistoletu prosto w skroń, a następnie w serce. Aby odwrócić od siebie uwagę, ukrył ciało dziewczyny, a do matki dzwonił z żądaniem okupu. Skazano go na 25 lat pozbawienia wolności.

 Grzeczny chłopak

Rok temu Angelika złożyła zawiadomienie do prokuratury, że otrzymuje smsy z pogróżkami: – Okazało się jednak, że dziewczyna sama do siebie wysyłała te sms-y, a w prokuraturze zgłosiła podejrzenie o przestępstwie, którego nie było – mówi H. Bartwinek-Folek.

Krzysztof Kubat, prezes Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach przyznał, że przeciwko Angelice R. sąd prowadził postępowanie. Dotyczyło ono składania fałszywych zeznań i powiadomienia organów ścigania o czynie karalnym, którego nie popełniono.

Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach 20.06.2012 r.  warunkowo umorzył postępowanie.  Krystian T. nigdy nie był karany. Aż do tego feralnego dnia, nie było prowadzone żadne postępowanie ani przeciwko niemu, ani z jego udziałem.

Grono pedagogiczne Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Tarnowskich Górach, które ukończył Krystian T., było wstrząśnięte tragedią.

Dwa lata temu kończył naszą szkołę – mówi Wiesława Paduch, wicedyrektor placówki – Nie mieliśmy z nim żadnych problemów wychowawczych.

Podobnego zdania jest jedna z nauczycielek, Aleksandra Pilanek: – Był po prostu dobrym uczniem, a dramat dotknął teraz dwie rodziny, jej i jego.

Nieco więcej o Krystianie dodaje jego była wychowawczyni, Ewa Pawlak, która, gdy się dowiedziała o zbrodni, poczuła się, jakby to jej synowi przytrafiła się tragedia.

Z tego, co wiem, to od czterech lat się znali, Krystian z Angeliką. I aż mi trudno w to uwierzyć, co się wydarzyło. Chłopak był pilny, bezkonfliktowy, potrafił słuchać, rozmawiać również. Był koleżeński, pomagał innym. Bardzo kontaktowy, zresztą po ukończeniu szkoły znalazł pracę w restauracji. Potrafił na siebie zarobić. Nie wiem, jak to się mogło stać, co się takiego zdarzyło, że tak zareagował. Aż w taki sposób!

img_0738

W szkole, do której uczęszczała Angelika R., nie chcą o niej rozmawiać. – Obiecaliśmy to rodzinie Angeliki – podkreśla Małgorzata Wesołek, wicedyrektor szkoły, dodając, że szkoła nie chciała, aby wiązano dobre imię placówki z tą sprawą.

Zagadnięte na korytarzu, uczennice również unikają rozmowy na ten temat.

Wszystkie koleżanki Angeliki są wstrząśnięte – dodaje M. Wesołek.

W lokalnym tygodniku dyrekcja i grono pedagogiczne szkoły złożyło rodzicom Angeliki kondolencje, pisząc, że „nie umiera ten, kto trwa w sercach i pamięci naszej”.

Poszła po śmierć

Przy ulicy Lasowickiej, naprzeciwko piętrowej willi z tarasem, w której zamordowano Angelikę, stoją małe delikatesy.

Ile tu wtedy było policji, ile ludzi, dziennikarzy – mówi sprzedawca. Ale nie kojarzy zabójcy. Może trochę. Z widzenia, kiedy przychodził na zakupy: – Spokojny był, chyba.

W willi na parterze otwiera okno właścicielka, starsza kobieta. Tak, to prawda, gdy doszło do tej zbrodni nie było jej w domu. Kiedy zobaczyła policjantów, przeraziła się. Nie mniej była wystraszona, gdy wyważali drzwi do mieszkania na górze. Znała Angelikę z widzenia jedynie.

Nie raz, jak tu bywała u niego, chciała mi w czymś pomagać. Ale dziękowałam, nie potrzebowałam pomocy, daję sobie ze wszystkim radę sama – podkreśla – I jeżeli chce się pan dowiedzieć coś więcej, proszę na górę, są tam…

Starsza pani daje do zrozumienia, że na górze mieszka ojciec i siostra Krystiana.

To siostra Krystiana płaci mi za wynajem – dodaje.

Starsza pani zamyka okno.

Przyciskam dzwonek. Nikt nie otwiera.

Rodzina Krystiana jest zameldowana w bloku przy ulicy Sobieskiego. Przy dzwonku nazwisko.

Ale sprawę wyjaśnia sąsiadka: – Od roku nikt tam nie mieszka. Ojca Krystiana wyeksmitowali. Jedna z sióstr Krystiana wyszła za mąż i gdzieś wyjechała. Druga mieszkała z ojcem. Matki to od dawna nie widziałam. Niech pan jedzie na Lasowicką. Oni tam teraz mieszkają.

Ponowna wizyta na Lasowickiej. Na podwórzu willi stoi samochód firmy remontowo-instalacyjnej. Wysiada z niego ciemnowłosa dziewczyna. Może siostra Krystiana? Widząc mnie odbiega w kierunku domu. Za kilka minut w moją stronę idzie brodaty mężczyzna. – Proszę stąd wyjść, nie ma pan prawa!

I nie pomogło, że chciałem porozmawiać o Krystianie.

W centrum miasta obok bloku, w którym mieszka rodzina Angeliki, wisiała jeszcze jej klepsydra, ale rodzice nie otwierają drzwi dziennikarzom.

A dziwi się pan? – pyta sąsiadka z kamienicy obok – Też bym nie otwierała na ich miejscu. Taki dramat! Od świątecznego stołu odeszła po śmierć…

Klepsydra wisi jeszcze na murze cmentarnym, naprzeciwko rzymsko-katolickiej kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Boskiej Fatimskiej w Strzybnicy, dzielnicy Tarnowskich Gór, gdzie pochowano Angelikę.

grob1

– Nie była naszą parafianką, ale to starsza pani, zdaje się babcia, chciała, by Angelikę tutaj pochowano – mówi gospodyni z parafii – A ile tu było płaczu. Lamentów. Jak się babcia tej dziewczyny dowiedziała o tragedii, to od razu zasłabła i zawieźli ją do szpitala… Matka  też podobno prawie zawału dostała… Taki dramat. Trudno nawet o tym mówić.

Świeżo usypana mogiła przy jednej z alejek, wciąż tonie w kwiatach. Pod krzyżem ktoś umieścił zdjęcie uśmiechniętej dziewczyny. Tu spoczywa ciało zamordowanej Angeliki.

fot-3

Sąd Okręgowy w Gliwicach ogłosił 8 kwietnia 2014 roku wyrok w tej sprawie. Krystian T. za zabójstwo został skazany na 15 lat więzienia.

Roman Roessler

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ