Seksualne perwersje gangsterów i polityków

0
1327

Publikujemy fragment książki Janusza Szostaka, „Byłam dziewczyna mafii”,  w której autor ujawnia miedzy innymi kulisy konkursów piękności oraz związki z nimi warszawskich gangsterów. To także opowieść o osławionym gangu obcinaczy palców.  To nie jest fikcja!

  KSIĄŻKA TU DO KUPIENIA

Tatiana K. specjalizowała się w zapewnieniu swoim klientom wymyślnych uciech i była za to przez nich sowicie wynagradzana. „Miss Kokainy” postanowiła zarabiać między innymi na zaspokajaniu seksualnych potrzeb biznesmenów i polityków. Zaś wieńczące konkursy miss orgie, okazały się strzałem w dziesiątkę.

Największą atrakcję stanowiła zabawa, której nazwa mówi wiele – „taca”. Jedną z dziewczyn kładziono na ogromnej tacy ze srebra bądź złota, ozdabiano jej ciało owocami i śmietaną, zaś na piersiach, brzuchu i w miejscach intymnych rozsypywano kokainę, którą każdy po kolei musiał wciągnąć lub zlizać.

Następnie sponsorzy poili dziewczyny mieszanką alkoholu i środków pobudzających i odbywał się jeden wielki, grupowy seks. Ta, która najbardziej zadowoliła organizatorów orgii, miała szansę na „awans” w postaci kontraktu bądź świetnie płatnej fuchy.

Sama Tatiana też często stanowiła „ozdobę” tacy, co zupełnie nie przeszkadzało jej chłopakowi.

– Ona była „mózgiem” tych chorych zabaw i także negocjowała z łódzkimi handlarzami ceny kokainy. Zdarzało się, że dostawała towar po kosztach, w zamian za seks – twierdzi Anna. – To od niej znani politycy, sportowcy czy biznesmeni kupowali prochy. Jeden z byłych premierów dość często wysyłał do niej swojego „chłopca na posyłki”, aby przywiózł parę gram kokainy. Ten polityk, bardzo znany, odwiedzał też agencję towarzyską Michała, chłopaka Tatiany. Znanego bardziej jako „Fuga”. Były premier przyjeżdżał zwykle ze swoimi „gorylami”. Dość często urządzał burdy, po których lokal wyglądał niczym po przejściu wichury.

– „Fuga” to tolerował, bo ów polityk był mu w jakiś sposób przydatny.  Dziewczyny z agencji zapamiętały go jako obleśnego zboczeńca, który uwielbiał podczas aktów seksualnych dusić je, bić po twarzach, a nawet przypalać zapalniczką. – Anna nie kryje niechęci do tego polityka. – Zaskakujące było to, że w czasie seksu z dziewczynami z burdelu, w pokoju zawsze byli obecni jego ochroniarze. Podobno sam ich zachęcał, aby w ramach relaksu po pracy zabawili się z jakąś prostytutką.

Zabawy ochrony byłego premiera kończyły się siniakami i opuchlizną na twarzach wynajętych kobiet. Ten „twardoręki” polityk nie był jedynym, który odwiedzał ten ekskluzywny przybytek rozkoszy.

– Pojawił się tam jeszcze inny były premier. Świetnie znający się na prawie, a zwłaszcza wiedzący, jak je omijać. Stanowił zupełne przeciwieństwo swojego kolegi. Zawsze miły, szarmancki, wynajmował tylko najlepsze dziewczyny i kupował najdroższego szampana. Dziewczyny mówiły o nim „boski Franz”. Nie przeklinał, dużo nie pił, ale miał gest i potrafił wydawać na kobiety duże sumy. – Anna przypomina zdarzenia sprzed kilku lat – Jednej z pracownic burdelu, Laurze, zafundował wczasy w Hiszpanii, a potem nowego mercedesa. Zauroczenie premiera nie trwało jednak długo i piękna Laura została zamieniona na Gizelę, o egzotyczniej urodzie. Ona uwielbiała ostry seks, po którym premier musiał się kamuflować pudrem. Ponoć ten „kamuflaż” jednak zawiódł, gdyż małżonka polityka dość szybko odkryła jego upodobania do młodych kobiet. Co skończyło się wielką awanturą. – Od tamtego czasu utrzymywał już tylko „zawodowe stosunki” z Tamarą, której płacił bajońskie sumy za „czystą i białą” przyjemność – twierdzi modelka. – Tatiana miała świetnych dostawców kokainy i wysokie ceny, które gwarantowały jej wygodne życie. Jako że dawno przestała się uczyć, to poza handlowaniem narkotykami i seksem, nie robiła zupełnie nic. W utrzymaniu pomagał jej bogaty chłopak. Jedynymi jej zajęciami były siłownia, fitness i wieczory z koleżankami. Miała jednak głowę na karku  i doskonale radziła sobie w seks biznesie.

Tatiana słynęła z organizowania orgii dla VIP-ów. Wiedziała, że im bardziej są wyuzdane i pomysłowe,  tym lepsze.

Ekskluzywny bankiet w jej 600-metrowym domu publicznym na obrzeżach Warszawy, przeszedł do legendy. Goście byli zacni. Cała plejada polityków różnych partii, których nikt nie spodziewałby się zobaczyć przy jednym stole w knajpie, a co dopiero na seks party. Byli też biznesmeni, dyrektorzy z wielkich korporacji i grup ubezpieczeniowych, działacze PZPN, modelki, prezenterki, aktorki i aktorzy, których nazwiska nie schodzą z pierwszych stron gazet, lecz ze zrozumiałych względów nie mogę ich wymienić.

Cóż to była za noc: – Do dyspozycji gości były różne pokoje tematyczne. W jednym można było obejrzeć pokaz solo. Dziewczyna topless tańczyła na rurce. Tam nie wolno było uprawiać seksu tylko miłość francuską. Robiła się spora kolejka przed drzwiami. – Anna P. oprowadza po burdelu. – Następny był pokój zwierzeń, a w nim wielkie łóżko z przyrządami do sadomasochistycznych zabaw. Tam tłoczyli się głównie politycy – twierdzi była miss, i dodaje – W tym pokoju dopuszczalne było bicie dziewczyn, przypalanie papierosami czy oddawanie na nie ekskrementów. Były wiceminister spraw wewnętrznych kochał ten rodzaj seksu. Z kolei były premier, dobrze już nam znany „boski Franz”, wybrał pokój z trójkątami. Uwielbiał też masaż jąder robiony przez kilka dziewczyn. Wybierał tylko nieogolone – dodaje modelka.

Tatiana często inicjowała imprezy tematyczne, takie jak ta, której patronem był Kuba Rozpruwacz. Atrakcją wieczoru były dwie dziewczyny zawieszone na obracających się kołach, gdzie płonęły elementy koła i niekiedy dziewczyny były poparzone. Dla lepszej zabawy niektórzy goście rzucali w nieszczęsne prostytutki różnymi przedmiotami. Ważne było, aby trafić, nieważne w jaką część ciała.

– Na koniec koło zatrzymywało się. Często do góry nogami. – objaśnia Anna P.  – Wtedy, za tysiąc złotych, każdy mógł odbyć z taką panną stosunek. Były to laski pozyskane zza wschodniej granicy. Niektóre miały AIDS. Ale uczestnicy orgii o tym nie wiedzieli. To była zemsta Tatiany. On też była zarażona, przez „Fugę”, i sama była nosicielką.

Podobne orgie zdarzały się wielokrotnie. Niekiedy były organizowane na specjalne zlecenie. Choćby dla urzędników z ministerstwa finansów, którzy dość często korzystali z burdeli prowadzonych przez Tatianę i Michała, a potem także przez „Karola”.

–  Urzędnicy, upojeni alkoholem i seksem, często opowiadali dziewczynom szczegóły różnych projektów fiskalnych, które miały być wprowadzone w życie. A niekiedy wprost podpowiadali, jak nie płacić podatków – utrzymuje modelka. – Ale do tego potrzebne były bystre dziewczyny, a nie jakiś tłuki – zauważa Anna i dopowiada – Dlatego Tatiana zatrudniała studentki, często ekonomii, którym za specjalne zadania płaciła dodatkowo.

Urzędników podporządkowywano sobie też na inne sposoby.

Pewnego razu wiceminister finansów urządził w jednych z burdeli orgię, o której o mało nie dowiedziała się prasa. Zaprosił na seks party swoich współpracowników, ale zaznaczył, aby nie przychodzili z żonami, gdyż przygotował dla nich coś odprężającego.

– Większość z nich przyszło z kochankami lub koleżankami. Zabawa polegała na zamianie partnerami – wspomina Anna. – Ale Tatiana wyznaczyła wówczas  nagrodę w wysokości  20 tysięcy złotych  dla pary, która odbędzie największą liczbę stosunków. Na początku wszyscy potraktowali to jako żart. Jednak „Miss Kokainy” poczęstowała ich drinkami z flunitrazepamem. Efekt był taki, że wszyscy zaczęli się rozbierać. A przewodniczący rady dzielnicy Mokotów miał zażądać zrobienia „loda” na czas. Zwycięzcy dostawali po tysiąc złotych.  Później miały być kobiece zapasy.

– I były, jednak niektóre uczestniczki po narkotyku musiały być rozdzielane przez ochronę, gdyż połamałyby sobie nosy i nie tylko. Kotłowały się równo – opowiada Anna i ciągnie relację z orgii – Potem to faceci na czas mieli zaspokajać kobiety. Niestety niektóre z nich leżąc, po prostu zasypiały. Wtedy faceci zaczęli je bić. Co niektórzy wpadli w furię. Paru najbardziej krewkich „Lolek” zamknął w komórce za domem. Nago –  kontynuuje była miss. – Kolejna akcją był konkurs na najbardziej wymyślną pozycję. Niektórzy podczepiali się żyrandola inni próbowali uprawiać seks, zwisając z balkonu. W końcu zaczęli padać jak muchy. Gdy już wszyscy stracili przytomność i leżeli niemrawi, to Tatiana z „Karolem” i „Fugą” robili zdjęcia kłębowiska nagich ciał i nagrali film.

Co prawda przed imprezą wiceminister kazał usunąć kamery. Nie spodziewał się jednak, że to się tak zakończy. Mokotowscy przeszukali rzeczy osobiste gości. Zabrali wszystko co cenniejsze, łącznie z pieniędzmi. Potem  przewieźli  gości na działkę „Karola”.

– Gdy rano się obudzili, nie mieli pojęcia, co się z nimi działo. Później ten wiceminister dzwonił do „Wojtasa” i groził, że zgłasza sprawę policji i informuje o tym co zaszło, media. Kierownik” podesłał mu taśmę z finału imprezy i polityk przestał go straszyć. Był od tej pory na każde zawołanie „Mokotowa” – ujawnia Anna.

Nie zawsze jednak wszystko układało się po myśli gangsterów.

W jednym z klubów w Lublinie zarządzanych przez „Mokotów” mieścił się oddział „rekrutacji” do burdeli. Podczas dyskotek gangsterzy wyszukiwali ładne dziewczyny i zapraszali je do VIP-roomów. Mieściły się one w  podziemiach klubu. Tam dziewczyny były odurzanie i wywożone. Co więcej, znajdował się tam także skład broni i fałszywych pieniędzy.

– Pech chciał, że córka jednego ze śledczych postanowiła, że się tam pobawi. Jej ojciec nie był tym faktem zadowolony. Gdy po nią pojechał, nie został wypuszczony, ale u ochroniarza zauważył broń. Wezwał kolegów. Tej nocy doszło do wymiany ognia. Przybyli policjanci uratowali jego córkę oraz inne dziewczyny. Skonfiskowano też broń i podrobione banknoty. Kilku mokotowskich zostało postrzelonych i w efekcie trafili do aresztu (…)

Janusz Szostak

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ