Matka wysłała córkę na ulicę

0
1464

Ta historia bulwersowała mieszkańców Łodzi. Matka zmuszała swoją 14-letnią córkę Kamilę do prostytucji. Mimo, że dziewczynka wyglądała, jak dziecko nikt nie reagował. Mało tego, dorosłe prostytutki instruowały ją, jak ma się zachowywać. Opowiadały o swoich doświadczeniach. Zareagowała dopiero Bułgarka, która zobaczyła nastolatkę na ulicy.

Wówczas o tej historii dowiedzieliśmy się, gdy matka dziewczynki została aresztowana, a jej córkę umieszczona w ośrodku opiekuńczym.  Z naszym reporterem spotkał się ojciec dziecka. Człowiek wynędzniały i zniszczony przez życie. Opowiadał o wszystkim ze łzami w oczach.

Dlaczego nie zareagował? Twierdzi, że bał się żony. Również był przez nią zastraszony. Miał już wszystkiego dosyć. Zobojętniał. Poza tym wszystko działo się, gdy nie było go w domu. O córce opowiadał szlochając.

– O siadała tutaj pod tym drzewem – pokazał. – Marzyła, aby jak dorośnie zostać krawcową. Za zarobione pieniądze chciała kupić sobie własny telewizor, segment. To były jej pragnienia.

Kamila prowadziła pamiętniki. W sumie prokuratura zabezpieczyła ich pięć. Przewijały się przez nie dwa główne wątki, marzenia i nienawiść do matki, która miała ją namawiać do uprawiania seksu już dwa lata wcześniej, gdy miała 12 lat!

Wspominała głód, libacje alkoholowe, awantury. Gdy kilka dni nic nie jadła razem z bratem chodziła po okolicy i błagała o chleb. Dlaczego nie reagowali sąsiedzi? Dlaczego nie zareagował żaden świadek? W końcu przyszedł moment, że matka zmusiła dziewczynkę do prostytucji.

W miejsce swojej „pracy” mała szła zaledwie sto, może sto pięćdziesiąt metrów. Do głównej ulicy, obok zajazdu „Na Rogach”. Stały tam też dorosłe prostytutki. Chcieliśmy z nimi porozmawiać, ale widząc reporterów uciekały do lasu. Znalazła się tylko jedna sprawiedliwa, Lena z Bułgarii. To ona, gdy tylko zobaczyła, co robi Kamila zawiadomiła zaprzyjaźnionego policjanta.

– Nie mogłam na to patrzeć – wspomina. – To jeszcze takie dziecko. Ma duże, błękitne, niewinne oczy. W dodatku była szczuplutka, drobniutka. Wyglądała na jeszcze mniej lat, niż miała w rzeczywistości. Trzeba nie mieć ludzkich uczuć, żeby uprawiać z nią seks. Pamiętam, jak kiedyś ją przytuliłam. To wystarczyło, aby rozpłakała się w moich ramionach.

Z opowieści Bułgarki dowiadujemy się, że znała dziewczynkę od dłuższego czasu. Była naocznym świadkiem, jak matka ją biła, wyzywała, nie dawała jedzenia. Mówiła, że jeśli chce jeść musi iść na ulicę i zarobić. Ojciec dziecka był w tym czasie w pracy.

– Awantury jeszcze jakoś akceptowałam – tłumaczyła prostytutka. – Pożyczałam matce pieniądze, prosiłam, żeby nie traktowała tak dzieci. Na chwilę sytuacja uspokajała się. Aż zbladłam jednak, gdy któregoś dnia zobaczyłam Kamilę, która wsiada do auta klienta. Nie mogłam już milczeć. Sama mam dzieci.

Kobieta poprosiła o pomoc zaprzyjaźnionego policjanta. Ten natychmiast zorganizował prowokację. Musiał zdobyć niezbity dowód, który pozwolił postawić matce zarzuty. Tym razem pomogły w końcu i inne prostytutki. „Odstąpiły” klienta dziewczynce, a gdy facet zaczynał zabierać się do rzeczy do akcji wkroczyli mundurowi.

– Gdybym wiedziała wcześniej – żałuje Lena. – Gdybym wiedziała… Niestety kilka dni Kamila stała na ulicy. Od tych samych prostytutek, które zdecydowały się na współpracę z policją dostawała prezerwatywy. Słuchała ich nauk.

Matce dziewczynki w 2004 roku postawiono zarzut nakłaniania córki do prostytucji i kontaktów seksualnych. Podczas zatrzymania była pijana. Została skazana na dziesięć lat więzienia.

Mała Kamila najpierw trafiła do ośrodka szkolno-wychowawczego w Grudziądzu, a następnie zajęła się nią rodzina. Bułgarska prostytutka, która nagłośniła sprawę zerwała z zawodem. Nadal mieszka w Polsce, ma męża.

Zbigniew Heliński

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ