DWA STRZAŁY, DWA TRUPY

1
Z jeziora wyłowiono ciało tego mężczyzny oraz pistolet/ fot. Policja

 Olsztynem zawładnął strach. Na przełomie maja i czerwca w centrum Olsztyna dwaj mężczyźni zginęli od strzałów z pistoletu. Po znalezieniu drugiego z nich, z prędkością wystrzelonej kuli po mieście rozeszły się plotki o seryjnym zabójcy. Obaj stanowią bardzo nietypowe ofiary. Pierwszą jest bowiem 89-latek, a drugą mężczyzna w średnim wieku, który miał niewykształcone genitalia.
Stolica województwa warmińsko-mazurskiego to spokojne miasto. Na ulicach widać wielu policjantów, którzy często wysyłani są tam na szkolenia z pobliskiego Szczytna, gdzie kształci się przyszłych mundurowych. Jeszcze do niedawna Olsztyn uchodził za miejsce, w którym prawie nie ma zabójstw. Dlatego z niemałym zdziwieniem przyjęto wiadomość o zamordowaniu kogoś w pobliżu planetarium.

Zabójstwo emeryta

Zwłoki zostały odnalezione 29 maja, w środku dnia, niedaleko zielonych terenów rekreacyjnych. Chodzi się tam, żeby skrócić sobie drogę do centrum. To miejsce nigdy nie uchodziło za niebezpieczne. W pobliżu znajdują się banki, różnorakie firmy i basen.

Gdy do mediów przedostała się informacja o wieku denata, opinia publiczna uznała, że mógł zasłabnąć z powodu wysokiej temperatury i umrzeć. Śledczy długo skrywali informację, że padł ofiarą mordercy, choć nieoficjalnie wiedziało o tym sporo dziennikarzy.

Prokuratura oficjalnie te doniesienia potwierdziła 7 czerwca, publikując komunikat o tytule „Policja i Prokuratura na tropie brutalnego zabójstwa”. Żadnych konkretów w nim nie ma, tylko apel do świadków o zgłaszanie się na komendę.

Z tych danych, które nie są podawane do publicznej wiadomości, wiadomo jednak, że 89-latek został zastrzelony. To mieszkaniec jednego z pobliskich bloków. Był emerytem. Być może przypadkową ofiarą, która znalazła się w złym miejscu o złej porze.

Zwłoki w jeziorze

Gdy spokojny zazwyczaj Olsztyn huczał od plotek na temat mordercy, w niedzielę 10 czerwca dwie osoby postanowiły wykąpać się rano w jeziorze Długim. To jedno z najbardziej urokliwych miejsc w całym mieście. Znajduje się blisko Starego Miasta, między terenami leśnymi. Wątpliwe jednak, by ta dwójka amatorów pływania chciała się tam jeszcze kiedykolwiek wykąpać, bo tego dnia w wodzie znaleźli oni zwłoki rudobrodego mężczyzny.

Płetwonurkowie przeszukują jeziorze Długim / fot. Policja

Były w czarnych dresowych spodniach i koszulce polo, więc od razu wykluczono, by był to inny miłośnik porannych kąpieli w jeziorze. Poza tym na lewej skroni znajdował się ślad po kuli. W skroń często strzelają samobójcy, więc śledczy szybko stwierdzili, że odebranie sobie życia było najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu. Brakowało im tylko personaliów denata i broni.

Gdyby zdobyli je szybko, być może internetowych forów nie zalałyby spekulacje na temat seryjnego zabójcy, który chodzi po Olsztynie z pistoletem i strzela do spacerujących po mieście mężczyzn. Okazało się to jednak niezwykle trudne.

Po kilku dniach opublikowali więc na swojej stronie komunikat razem ze zdjęciem zmarłego. „Rysopis mężczyzny: wiek około 40 lat, wzrost około 180 cm, włosy krótko przystrzyżone koloru rudego, wydatny brzuch” – czytamy w jego treści.

– Nie znaleziono przy nim żadnych rzeczy osobistych. W pobliżu był plecak, ale tam też ich nie było. Żadnego portfela, dokumentów, nic. Nikt też nie zgłosił jego zaginięcia – mówi nieoficjalnie jeden z policjantów. – Sekcja zwłok wykazała, że miał trochę operacji. W jego głowie były platynowe płytki, a jego genitalia były niewykształcone. Może ktoś go z tego kojarzy, ale w zasadzie mógł to skrywać w tajemnicy.

Śledczy nie wykluczają, że mężczyzna mógł przybyć do stolicy województwa warmińsko-mazurskiego z głębi kraju lub nawet z zagranicy. Nie mają pojęcia, kim mógł być.

Czy to samobójstwo?

Tożsamość NN do dziś jest nieznana. Na krótko przed oddaniem do druku tego numeru „Reportera” udało się jednak odnaleźć pistolet, z którego miał zostać zastrzelony rudobrody denat. Zrobili to ściągnięci na miejsce nurkowie, którzy długo przeczesywali dno.

– Broń znajdowała się głęboko w mule, około ośmiu metrów od brzegu, w pobliżu miejsca, gdzie zostało znalezione ciało – mówi olsztyński policjant. – Pistolet zostanie poddany dokładnym badaniom balistycznym. Wstępne ustalenia wskazują na to, że w posiadaniu mężczyzny znalazł się nielegalnie.

Mundurowi ogłosili na swojej stronie, że rozwikłali zagadkę jego śmierci, bo broń była brakującym elementem całej ich układanki.
Wcześniej przepytali osoby, które przebywały w czasie jego śmierci w pobliżu, i sprawdzili zapisy z pobliskich kamer. Z ich ustaleń wynika, że udał się nad wodę sam. Nic nie wskazywało też na to, by znajdowały się tam osoby, które mogły pozbawić go życia.

Żeby jednak policjanci byli na sto procent pewni słuszności postawionej przez siebie tezy, powinni poznać tożsamość denata. Wtedy będzie można stwierdzić, czy był leworęczny i czy miał poważne powody ku temu, by strzelać sobie w głowę. Osoby, które wiedzą, kim mógł być, powinny zgłosić się do olsztyńskiej komendy.

Oficjalnie śledczy nie łączą tej sprawy z morderstwem emeryta. Wciąż nie wiedzą jednak, kto i dlaczego go zabił. Tu też pomocne mają okazać się zapisy z pobliskich kamer. Ich analizowanie może zająć jednak wiele tygodni: – Samo ich zgrywanie zajęło ponad 30 godzin – mówi mi mundurowy z Olsztyna.

Mikołaj Podolski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ