Ślepa miłość zaprowadziła ją do domu publicznego

0
515

23-letnia Natasza myślała, że ​​odnalazła miłość swojego życia, gdy na uniwersytecie w Albanii poznała Piotra z Belgi. Po kilku miesiącach pojechała tam  na spotkanie z jego rodzicami. Albo tak myślała. Kiedy przybyli do Belgii, Piotr okazał się mieć z nią inne plany. Teraz kobieta opowiedziała swoją historię brytyjskiej gazecie The Independent.

Kiedy Natasza miała 21 lat, świat leżał u jej stóp. Była bliska  ukończenia studiów na Uniwersytecie Albańskim, gdy szaleńczo zakochała się w mężczyźnie. Młody człowiek z Belgii był czarujący, słodki i oddany. Udało mu się ominąć ją wokół palca bez żadnego problemu. Ich związek przebiegał gładko, a para wydawała się być szczęśliwa.

Natasza nie wahała się ani przez chwilę, gdy Piotr zapytał ją, czy nie chciałaby spotkać się z jego rodzicami. W tym celu musieli oczywiście udać się do Belgii, młodego człowieka do swojej ojczyzny. Lubiła jeździć, bo przecież tak dobrze szło między nimi, że zaczęli myśleć o ślubie. To był pierwszy raz, kiedy Natasza wyjechał za granicę.

Ale gdy tylko przybyła do Belgii, okazało się, że nigdy nie spotka rodziców Piotra. Zamiast tego młody mężczyzna przyprowadził ją do domu przyjaciela.

– Tam mi powiedział, że powinnam tu zostać. Nie zrozumiałam go. Ale powiedział mi, że już nie wróci. „Zostaniesz tutaj, a potem zobaczysz, co się stanie później” – powiedział z uśmiechem na twarzy. Wyjechał i nigdy go więcej nie widziałem – mówi Natasza do brytyjskiej gazety The Independent.

Peter wyszedł. Ale wkrótce do jej pokoju wszedł obcy mężczyzna. Tego samego wieczoru musiała uprawiać seks z pierwszym klientem. Belgijski mężczyzna, którego pokochała, zmusił ją do prostytucji. Natasza była w szoku. Nie mogła uwierzyć, że zrobiłby coś takiego.

Próbowała uciec z tego domu, ale „przyjaciel Piotra” nie pozwolił jej odejść. Nie mogła wyjść z niego w żaden sposób. Im więcej klientów, tym mniej nadziei miała. Młoda kobieta stała się przygnębiona. Starała się nie być atrakcyjna, nie zajmując się sobą. Miała nadzieję, że klienci nie będą już dla niej wybierać, jeśli odwiedzą burdel. Natasza próbowała przetrwać w beznadziejnej sytuacji.

Aż zaszła w ciążę. Z niepokojem poprosiła o pomoc, ale mężczyźni, którzy trzymali ją w więzieniu, nie mieli litości.

– Było za późno na aborcję, ale nikt nie miał współczucia dla mnie ani dla dziecka. Powiedzieli nawet, że będę musiał pracować, gdybym urodziła – mówi Natasza.  Musiałam zrobić coś, aby wyjść z tej sytuacji.

Kiedy była w siódmym miesiącu ciąży, nagle zobaczyła swoją szansę, i zdecydowała się uciec.  Kobieta w ciąży szła przez około godzinę, aż udało jej się przekonać kierowcę ciężarówki, aby ją zabrał: –  Nie ma znaczenia gdzie, ale proszę zabierz  mnie stąd  – prosiła.

Podróżowała w przyczepie swojej ciężarówki. Kiedy drzwi znów się otworzyły, była w Wielkiej Brytanii.

– Nie miałem pojęcia, gdzie jestem, ale fakt, że ten człowiek mnie zabrał, było moim zbawieniem – mówi teraz.  – Ale byłem tak daleko od mojej rodziny. Przez bardzo długi czas nie mogłem myśleć o niczym innym jak o nich o dziecku w brzuchu.

Pomogła jej Hestia, brytyjska organizacja, która walczy ze współczesnym niewolnictwem. Urodziła zdrowe dziecko, i  czekała na werdykt dotyczący jej wniosku o azyl. Zebrała się na odwagę, aby opowiedzieć swoją historię. Mając nadzieję, że może ostrzeże ludzi przed takimi praktykami, które nie są znowu tak wyjątkowe. Nigdy nie odzyska już beztroskiego życia.

– Nie śmiem wracać do Albanii. Moja rodzina nigdy tego nie zaakceptuje. – mówi ze łzami w oczach.

Źródło: The Independent

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ