Izraelskie służby zabiły w minionych 50 latach co najmniej 3 tys. osób, w tym także przypadkowych, całkowicie niewinnych ludzi – twierdzi izraelski ekspert Ronen Bergman. Rozmowę z nim publikuje najnowszy „Spiegel”.

W najbliższy poniedziałek (22.01.2018) ukaże się książka izraelskiego dziennikarza Ronena Bergmana „Wojna cieni. Izrael i tajne odziały śmierci Mosadu”, oparta na rozmowach z tysiącem świadków, w tym sześcioma byłymi szefami wywiadu zagranicznego oraz sześcioma byłymi premierami Izraela, a także urzędującym szefem rządu Benjaminem Netanjahu.

„Niektórzy wcześniejsi syjoniści byli zawiedzionymi rewolucjonistami z Rosji. Pomysł politycznych morderstw przejęli z własnej ojczyzny, zakładając w 1907 roku pierwszą zbrojną jednostkę syjonistyczną w Jafie. Innym motywem był oczywiście Holokaust” – tłumaczy dziennikarz i publicysta motywy, jakimi kierują się izraelskie służby.

„Wnioskiem z Holokaustu było to, że potrzebny jest nam własny kraj jako przestrzeń chroniąca Żydów i że musimy bronić tego kraju przeciwko wrogom – wszystkimi dostępnymi środkami” – zaznaczył Bergman w rozmowie ze „Spieglem”.

Każdy z tych wrogów był utożsamiany z Hitlerem: Naser (Gamal Abdel, prezydent Egiptu), Arafat (Jasir, przywódca palestyńskiego ruchu wyzwoleńczego), Sadam Husajn (prezydent Iraku), Ahmadinedżad (Mahmud, prezydent Iranu). W walce z nimi za uprawnione uważano naruszanie międzynarodowych norm i praw. Taka postawa duchowa aktualna jest do dziś” – kontynuował autor.

„Każdy, kto ma żydowską krew na rękach, musi wiedzieć, że Mosad będzie go ścigał, nie zważając na cenę, aż do jego śmierci” – powiedział Bergman opisując sposób myślenia izraelskich decydentów.

Odpowiadając na pytanie, jak pogodzić taką organizację z wymogami demokratycznego państwa, Bergman wyjaśnił, że przez długi czas działalność służb nie była uregulowana żadnymi przepisami. W roku 2002 wydano przepisy regulujące działalność służby wywiadu wewnętrznego Schin Bet, podczas gdy Mosad działa nadal bez żadnych ograniczeń prawnych.

Historia służb jest jego zdaniem „historią wielu małych taktycznych sukcesów i niebywałego strategicznego fiaska”. Jak tłumaczy, wiara w skuteczność służb zablokowała polityczne i dyplomatyczne rozwiązania konfliktów.

Wśród wpadek Mosadu Bergman wymienia między innymi pomyłkowe zastrzelenie kelnera zamiast działacza „Czarnego Września w 1973 roku w norweskim Lillehammer. Opisuje przypadek dwuletniej dziewczynki, trafionej w 2006 roku w szyję odłamkiem izraelskiej rakiety, która od tego czasu jest sparaliżowana. „Nie można pomijać tej moralnej ceny, która stała się bardzo wysoka” – podkreśla dziennikarz.

Bergman pisze, że izraelscy agenci uprowadzili w 1962 roku z Monachium niemieckiego naukowca Wernera Kruga, pracującego nad programem rozwoju broni rakietowej w Egipcie. Porwany poddany został w Izraelu „brutalnym metodom przesłuchania”, a następnie zastrzelony. Jego ciało zrzucono z samolotu do morza – pisze Bergman. Przed 1945 rokiem Krug współpracował z nazistami.

Autor zwraca uwagę na bliską współpracę izraelskich służb z Niemcami. Niemieckie służby oceniane są w Izraelu jako gotowe do pomocy i nastawione proizraelsko. Nawet gdy oficjalnie odmawiają pomocy, udzielają często pomocy w sposób nieformalny. „Koledzy z BND zjawiali się na spotkaniu, kładli na stół dokumenty i wychodzili do toalety” – pisze Bergman o cichej współpracy niemieckiego i izraelskiego wywiadu.

Jacek Lepiarz/dw.com